| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

NOCTE OBDUCTA

"Verderbnis (Der Schnitter Kratzt an Jeder Tur)"

MDD (CD 2011) 

Nie wiem jakie wydawnictwa grupy NOCTE OBDUCTA skłoniły muzyczną prasę, by - jak podaje info - przed półmetkiem minionej dekady, przykleić jej repertuarowi przymiotnik 'awangardowy'. Ręczę natomiast wszelkimi członkami mej ziemskiej powłoki, że ujęte w cudzysłów słowo jest ostatnim wyrazem, jaki przychodzi mi do głowy na opisanie muzycznej treści wydawnictwa "Verderbnis (Der Schnitter Kratzt an Jeder Tur)", bo jeśli zaszufladkujemy ją jako avant-garde black metal, to naprawdę nie wiem jakich wyrazów można by użyć na opisanie tego, co gra np. EBONYLAKE czy KRALLICE. Mimo wszystko to przecież jednak tylko dziennikarskie hasło, a powiązany personalnie projekt KAMERA OBSKUR jakiś tam poziom z tego, co pamiętam trzymał, więc i tej muzyce bliżej przyjrzeć się należy. Z drugiej strony patrząc, album ten miał stanowić powrót do estetyki black metalu z początku lat 90. Zawsze można więc docenić wartość retrospektywną takiego materiału, nawet jeśli zdrowe granice dobrego smaku zaczynają się już powoli dla tej konwencji zacieśniać. Byłbym niesprawiedliwy gdybym napisał, że usłyszałem na tej płycie sam purystyczny black metal. Intro do pierwszego, "Tiefrote Rufe", rozkręca się staromodnymi, 'gramofonowymi' szumami i przytłumionym w taki sposób riffem z tegoż właśnie utworu - zabieg znany, powszechnie stosowany i mało zaskakujący, lecz w późniejszych minutach kompozycji usłyszeć można tajemniczo brzmiące klawisze i luźną grę sekcji, więc gatunkowych konserwatystów może to i zaskoczy? Można to sobie tak naprawdę tylko wyobrażać... Koniecznie podkreślić tu trzeba znaczenie ponad dziewięciominutowego "Obsidian Zu Pechstein", gdzie pojawia się naprawdę dobry gitarowy temat i pustkowie klawiszowych pasaży. Podobne rozwiązania znajdziemy też w kolejnym, "Wenn Ihr Die Sterne Seht". Mamy tu coś na kształt dyskretnego, elektronicznego beatu, ździebko pianinowo-ambientowych akcentów i najszybszy na płycie moment. Tym samym - i tak relatywne zresztą - pozytywy uważam za odfajkowane, bo ten album to z grubsza nic innego jak rozdmuchany banalnym brzdąkaniem bubel. Tu już nawet nie chodzi o to, że w ten sposób grywały miliony, bo przecież taki TSJUDER jakoś potrafi łupać niereformowalny blecor i łechtać owłosienie na plecach kawałkiem szczerej, dźwiękowej fali. Kręcę nosem, bo 99,9% riffów na tym krążku pachnie tak tandetną i tak oklepaną konstrukcją kompozycyjną, że już po dwóch utworach zrobiło mi się wszystko jedno. Naiwny byłem myśląc, że to komercyjne rozgłośnie są w stanie zapewnić bezpłciową papkę o najwyższym współczynniku jednolitości, bo tam to chociaż jakiejś "Africi" TOTO można sobie czasem posłuchać...

ocena:  3/ 10

www.facebook.com/pages/Nocte-Obducta/189142951148369?sk=wall


www.myspace.com/nocteobducta


www.nocte-obducta.de/


autor: Kępol



<<<---powrót