| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE BROWNING

"Burn This World"

Earache Records (CD 2011) 

A teraz pytanie za pięć punktów ;] Czemu THE BROWNING nie ma profilu na The Metal Archives? Bo to archiwa metalowe! [śmiech]. Nie wiem czy mój zakres kompetencji predysponuje mnie do napisania tej recenzji. Lepiej byłoby chyba znaleźć grupkę ludzi, którzy słuchają metalu, ale nie stronią również od łykania tabletek bez konsultacji z lekarzem lub farmaceutą, przy dźwiękach muzyki techno i całego tego hardstyle i zorganizować im jakąś małą imprezkę... By uniknąć nieporozumień zaznaczę może z góry, że problemem nie jest dla mnie w tym miejscu sama konwencja. Łykam PAIN, obecnego SAMAELA czy powiedzmy THY DISEASE, jak również zupełnie niemetalowe, totalnie beatowe rzeczy spod znaku VICTORY PILL czy ORBITAL. Nie mam problemu z przyswajaniem modernistycznie brzmiącego metalu, o ile jest on tworzony i wykonywany z głową. Nie widzę też sensu w wyznaczaniu sobie jakichkolwiek granic w łączeniu metalu z czymkolwiek i tak długo, jak tylko takie eksperymenty będą się trzymać przysłowiowej kupy, to dla mojej przyjemności ktoś łączyć może sobie nawet grind core z muzyką dziecięcą. Podsumuję może ten album krótko i na temat by ci, którym nie chce się dalej czytać nie nadinterpretowali tego co tu piszę. Nawet gdyby poskładać istny line-up marzeń (nie wyłączając nazwisk tak zwanej św. pamięci) i kazać im nagrać "Burn This World" odarty z całej tej techno impry, nawet gdyby sam Schuldiner zaprosił na taką sesję Freddy'ego Mercury'ego, to i tak wyszłaby z tego niechlubna miernota, którą przewałkowałbym wyłącznie w celach recenzenckich. Przecież tu nie ma nawet sensu wypisywać tytułów kawałków, bo ta płyta to nic innego jak porcje techniawkowych upcyków przy akompaniamencie - trudno określić czy granych przez zespół czy przez coś innego - metal core'owych elementów, których 'logika' występowania nijak ma się do podziału na utwory. Raz szybciej, raz wolniej, gdzieś przeleci jakiś 'niby mroczny' temacik (brzmiący jakby któryś klawiszowiec Kredek miał zły dzień), gdzieś jakiś przetrawiony cyfrowym enzymem fortepian się odezwie, czy jakies inne efekciki przykują uwagę, lecz muzyki jako takiej tu po prostu nie ma. 'Gustibus des Gumbasos non disputandum in the gimbusos est', lecz doprawdy - jeśli znacie kogoś, lub kogoś kto zna kogoś, komu ten album się podoba, a kto wstydzi się publicznie do tego przyznawać, to przekażcie mu, że na mojego maila może się wyżalić, gdyż bardzo chętnie poznam jego punkt widzenia (pkepinski@gmail.com). Być może pomoże mi to odpowiedzieć sobie na pytanie: Czemu wytwórnia z takim katalogiem jak Earache zawraca sobie głowę czymś takim jak THE BROWNING? Bacząc na świętą, jak dla mnie, ideę eksploracji nowych terytoriów i na to, że jakąś tam, kolejną granicę między muzyką parkietową a gitarowo-mikrofonową udało się tej grupie rozmyć, nie będę aż tak okrutny...

ocena:  1/ 10

www.facebook.com/TheBrowningOfficial


www.myspace.com/thebrowningproject


youtube.com/thebrowningproject


autor: Kępol



<<<---powrót