| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ABYSMAL DAWN

"From Ashes"

Relapse Records (CD 2006 - 2012) 

Czemu tak duża część młócących z charakterem nazw porzuca swą świetnie zapowiadającą się ścieżkę rozwoju na rzecz bladego pożyczalstwa? Nie tak znowuż dawno temu recenzowałem najnowszy album tej amerykańskiej ekipy pod tytułem "Leveling the Plane of Existence" i zapoznawszy się z teledyskiem do tytułowego utworu z płyty poprzedniej (czyli "Programmed To Consume") nie posiadałem wystarczającej skali porównawczej by móc cokolwiek zawyrokować, ale niemiłe wrażenie, że zespół zrobił krok w niewłaściwym kierunku się niewątpliwie pojawiło. Obecnie mam przed sobą reedycję wyśmienitego debiutu grupy, którego zawartość tylko potwierdza owe przypuszczenia. Niby sprawa nie jest aż tak poważna, bo wspomniane wahania i odchylenia są natury nieznacznej, (a "Leveling the Plane of Existence" to płyta wciąż solidna) ale w czasach scenicznego przeludnienia, na karierze takiego zespołu jak ABYSMAL DAWN mogą one zaważyć w sposób znaczący. Może bierze się to z przekonania, że bezpieczniej choćby częściowo naśladować najpopularniejsze w gatunku nazwy niż grać indywidualnie, bo pod naszywkę z logo takiego MORBID ANGEL zawsze fajnie się podpiąć i coś w tym musi być... moim zdaniem jednak, do czasu. ABYSMAL DAWN znajduje się dziś pod protekcją zasłużonej Relapse Records, Par Olofsson (IMMOLATION, MALEVOLENT CREATION, IMMORTAL) rysuje im okładki, a nad ostatecznym szlifem ich muzyki zasiądzie czasami sam Erik Rutan. To dobrze, bo profesjonalna muzyka wymaga najczęściej takiej właśnie oprawy, aczkolwiek ABYSMAL DAWN może to do szczęścia nie wystarczyć. Badając najnowszą płytę, nazwy takich kapel jak wspomniany szyld Azagthotha, DEICIDE, VILE czy KRISIUN wręcz nie pozwalały odgonić się sprzed oczu, a kto by o nich myślał słuchając tak kapitalnie mielących materię i ciało astralne kawałków z "From Ashes", jak "Solitude's Demise", "Salting the Earth" czy "Crown Desire"? Ten pierwszy utwór mógłby spokojnie wejść w poczet hymnów gatunku i obok "Lunatic of God's Creation" czy "Immortal Rites" być wrzucany na warsztat przez młodszych adeptów sztuki, gdyby tylko pojawił się w innym miejscu i czasie. Nastrój proklamujący powyższe udzielił mi się jednak już w tak zwanych przedbiegach - z chwilą gdy wybrzmiało instrumentalne intro "Impending Doom". Bezpośredni death metal nie zawsze jest, wbrew pozorom, oldschoolowo duszny. Czasem bywa również melodyjnie podniosły i z takim właśnie graniem przyszło mi się zmierzyć słuchając tej płyty. Wiele z niego wzięły dla siebie takie zespoły jak przykładowo BEHEMOTH ("In the Hands of Death") czy ZYKLON ("Blacken the Sky") i tak w sumie to można stwierdzić, że grupie ABYSMAL DAWN, udało się na "From Ashes" jeździć przy death/black metalowej krawędzi tak, by ani na chwilę za rzeczoną granicę zdartego czubka lewego glana nie wystawić, ale z drugiej strony tak, by dało się tu wywąchać tę dominująco-imperialną aurę, jaką pachną numery wspomnianych wyżej kapel nie wyłączając gorejącej w sercu wspomnianego Rutana 'Wiecznej Nienawiści'. Wyczuwam tu również dyskretnie wkomponowaną szwedzką nutkę ("In the Hands of Death", "State of Mind"), ale nie gra tu ona jakiejś olbrzymiej roli, a poza tym, tak jak mówię - próżno analizować coś, przy czym się głową macha! W "Leveling the Plane of Existence" porywające są fragmenty, a ponadprzeciętnymi nazwać można jedynie akcenty. Na "From Ashes" rozkładają całe utwory, więc chyba nie koniecznie jest tu o czym mówić, prawda? Postępujące różnicowanie swoich dokonań nie zawsze prowadzi do uzyskania bardziej oryginalnego stylu gry, więc póki co, na miejscu tych gości legitymowałbym się raczej wspomnianą reedycją, zawierającą dodatkowo bonusy w postaci wersji demo wybranych utworów.

ocena:  8,5/ 10

www.abysmaldawn.com/


www.facebook.com/AbysmalDawn


www.myspace.com/abysmaldawn


abysmaldawn.bandcamp.com/


www.relapse.com/


autor: Kępol



<<<---powrót