| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ANTROPOPHOBIA

"Scream In Emptiness"

BadMoodMan Music (CD 2011) 

Pozycja ta stanowi produkcję z rodzaju 'Zrób To Sam', co słychać praktycznie na każdym kroku. Nie dbam jednak o to czy odpowiedzialny za całość przedsięwzięcia Dmitry Konovalov nagrywał ten album u rodziców w przedpokoju czy w ogóle - na kolanie w przerwie obiadowej, a to z jednego prostego powodu. "Scream In Emptiness" zamyka bowiem w sobie kilkadziesiąt minut bardzo słuchalnego i jeszcze bardziej chyba uczuciowego grania. Różnorodność użytych tutaj środków pozwala sądzić, że Dmitry, który materiał powyższy skomponował i w całości samodzielnie nagrał, posiada na swej płytowej półce rzeczy przeróżne i nie korzysta z nich w sposób odtwórczy. Mamy tu i klimatyczny blecor ("Antropophobia {Thoughts of an Angel}") i mozolnie toczący się doom (utwór tytułowy) i znalazło się tu nawet miejsce dla atmosferycznych, gitarowych solówek o floydowym zabarwieniu (instrumentalny "Beauty of Chaos"). Brzmi to wszystko raczej surowo, więc fani odpicowanej robocizny mogą sobie od razu włączyć MTV i o sprawie zapomnieć, choć moim zdaniem produkcja jest wystarczająco dobra, by nie zakłócać odbioru tego co najważniejsze, a to przecież podstawa. Lubicie agresywne i nie stroniące od growli, acz wrażliwe i emocjonalne granie, przy czym ostatnia SERPENTIA (bardzo dobra swoją drogą) była dla Was zbyt techniczna i doszlifowana? W takim razie proponuję debiut ANTROPOPHOBII, na którym gotycki klawisz konwersuje sobie ciepło z ciężkimi od surowizny riffami, doomowymi zagrywkami, czy charakterystycznymi, budującymi przecudny klimat solówkami, jakich nie szczędził choćby TIAMAT. Z ust Konovalova czasem dobędzie się jakiś melodeklamowany motyw (początek otwierającego "Antropophobia..."), najczęściej jednak jest to wokal black metalowy, co absolutnie nie ujmuje tej muzyce specyficznego rodzaju subtelności, jakim jest nasiąknięta. Cała ta płyta oddycha klimatem metalu lat 90., ze sporym naciskiem na znowu - całkiem wyszukaną odmianę 'mrocznej' jego strony, której księżycową poświatę poznać można było studiując wczesne płyty MOONSPELL ("Vampiria", "An Erotic Alchemy"), DARK, czy nawet THERION (któż nie pamięta smoczego "Preludium" do hołdu złożonego ekipie Gabriela Fischera i mroku, jaki w tych kompozycjach przytłaczał wręcz słuchacza?) z drugiej połowy wspomnianej dekady, a woń ówczesnych, klawiszowych introdukcji, jakimi posługiwali się wtedy wszyscy, z MORBID ANGEL włącznie, oczarowuje nozdrza co najmniej sentymentalnym rozrzewnieniem. Ja osobiście zaliczam się do tej frakcji odbiorców, których gust wykuwał się dokładnie w tamtych czasach i może i da się zwęszyć u rosyjskiego sąsiada chęć podlizania się wspomnianemu pokoleniu, a może po prostu gość sam do takiego grania zatęsknił? Jestem pewien, że wielu recenzentów zaniżyłoby ocenę ze względu na realizatorską płaszczyznę tej płyty (bębny brzmią czasem w maszynowy i automatyczny sposób, nie mówiąc już o brzmieniu, miksie, itp), no tak ... przecież dzisiaj demówki hulają pod tym względem jak kiedyś duże krążki ważnych nazw ... Ja natomiast odnalazłem na "Scream In Emptiness" to, co najważniejsze, czyli muzykę, którą równie dobrze można by zagrać na grzebieniu i nie straciłaby ona wówczas niczego ze swego mrocznego piękna, nocnego dostojeństwa i melancholijnej uczuciowości, które potrafią się tu objawiać w jakże różny sposób. Posłuchajcie tylko szybszego otwieracza czy przewspaniałego "Suicide of Genius".

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/antropophobia


solitude-prod.com/


autor: Kępol



<<<---powrót