| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HERETIQUE

"Ore Veritatis"

Wydawnictwo Muzyczne Psycho (CD 2012) 

Najpierw rozliczę się może z pewną kwestią, jaka nurtuje mnie już od dawien dawna, a którą - jakby wbrew temu i z nie do końca zrozumiałych dla mnie przyczyn - pomijałem nawet w rozmowach o charakterze czysto prywatnym. Chodzi mianowicie o zaburzoną, w stosunku do rzeczywistego następstwa utworów, kolejność ich tekstów w książeczce. Spotkałem się z tym na niezliczonych wydawnictwach i nie wiem czym owo zjawisko jest uwarunkowane, na jakim etapie muzycznej produkcji pojawiają się wywołujące je czynniki, ani co stoi za intencjami ich prowodyra (w przypadku gdy mówimy tu o pewnej celowości). Mogę natomiast zapewnić każdego, że mało co, w sposób tak zaskakująco skuteczny, druzgoce u mnie klimat odbioru jakiejkolwiek płyty i nawet jeśli chodzi tu o zmianę sekwencji elementów pewnego konceptu, swoistą, 'muzyczną Grę w klasy' czy inne układanki-niespodzianki, to takie rzeczy zawsze powinny być tylko i wyłącznie dodatkiem dla kogoś, kto rzeczywiście ma chęć i czas się z tym bawić (jak ma to miejsce na najnowszej SERPENTII), gdyż w każdym innym wypadku po prostu irytuje. Gdy już przyporządkujemy wersety z wkładki debiutu gliwickiego HERETIQUE cyferkom na liście utworów i bez przeszkód oddamy się 'lekturze' samej muzyki, to wówczas, w sporej mierze, wynagradza nam ona powyższe niedogodności. "Ore Veritatis" tylko pozornie dzieli swój charakter z modelem dość powszechnych w naszym krajowym podziemiu wydawnictw. W sumie to nie tylko, bo pewna, właściwa dla Nergala, aura konstruowania utworów czy też pisania tekstów (w którym to miejscu nazwisko prawej jego ręki, Krzysztofa Azarewicza, również musi się pojawić) okala co poniektóre tytuły z tej płyty, czego przykładem już pierwszy, właściwy "Rain of Fire" czy "Putrescent Society". Dźwięki z tego krążka rozciągają się między black a death metalem, lekko tylko ocierając się o zabawę rytmiką (wolniejszy, polskojęzyczny "Equilibrium" czy też walcowaty w SLAYER'owym tonie "The Tribe") i zbierając po drodze pomniejsze, acz wyraźne, thrash metalowe smaczki, najczęściej właśnie z płyt Toma Arayi i jego świty. Czyli nie jest tak znów do końca nowocześnie, bo polskojęzyczne teksty czy sama produkcja (rybnickie NoFearRecords) zbliżają ten plastik do pachnących pogaństwem płyt, których nie kojarzy raczej całość dzisiejszej, moshingującej młodzieży. Można wspomnieć o tym, co firmował i w dalszym ciągu firmuje niezmordowany Cezar, czy zasłużone, łupiące przepięknie szczery kawał żelastwa, a niekoniecznie wszem i wobec znane dziś nazwy, takie jak choćby AGGRESSOR czy KRABATHOR, bo nawet jeśli to nie do końca wspomniana stylistyka, to dla mnie od szufladek zawsze ważniejszy był rodzaj ładunku emocjonalnego samej muzyki, a ten jest tu bardzo zbliżony (utwór tytułowy). Jak już wspomniałem - mimo mało wyśrubowanego i wypolerowanego brzmienia, nie ma tu również grania, którego słucha się wspólnie z leśnym puchaczem bądź sarną, że się tak wyrażę i pojawiające się tu i ówdzie, podręcznikowo black metalowe elementy, nie mają raczej pierwszeństwa głosu. Zespół nie zawsze brzmi w jednakowo 'prawdziwy' sposób i nie chodzi mi tu o samą postawę (bo kimże ja jestem by ją oceniać), ale o rezultat translacji przekazu na dźwięki. Moim zdaniem, dopracowania wymagają spokojniejsze, akustyczne wtrącenia, ale to przecież tylko jedna z 'przypraw'. Danie główne to soczyste, czerpiące z wielu kielichów - lecz na pewno nie tych plastikowych - granie, skutkujące w przypadku HERETIQUE naprawdę solidnym krążkiem. Bardzo mocne siedem i 'plusik' na tzw. zachętę.

ocena:  7,5/ 10

www.facebook.com/pages/HERETIQUE/231864913503295


www.myspace.com/heretiques


www.wydawnictwopsycho.com


autor: Kępol



<<<---powrót