| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

IN LOVING MEMORY

"Negation of Life"

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2011) 

Solitude Productions to tzw. 'Swoje Chłopy', jeśli oczywiście - odnosząc się do korelacji między własnym gustem a ich ofertą - mogę tak napisać. Tuż po opisaniu jak najbardziej pozytywnych wrażeń związanych z przesłuchaniem wydanego przez ich pododdział debiutu ANTROPOPHOBIA przedzieram się przez nadesłane, tym razem z kwatery głównej, nowe wydawnictwo hiszpańskiego IN LOVING MEMORY, które podobnie jak wspomniane CD również czaruje urokiem klimatycznego metalu, skomponowanego i uwiecznionego bez oglądania się na obecną 'poprawność'. Wynikają z tego i pewne wady, objawiające się głównie pod postacią niedociągnięć warsztatowych. Niby zagrano te utwory jak należy, ale słychać gdzieniegdzie lekkie 'wypadanie z kadru', jeśli wiecie co mam na myśli. Ciekawa historia wiąże się z samą nazwą, bo odpowiadający za zespół Juanma Blanco straszy we wkładce, że zastrzegł do niej prawa, a jak wynika choćby z informacji zamieszczonych na The Metal Archives, indonezyjska kapela wyprzedziła ich w tym względzie o jakieś kilkanaście lat... Zostawmy to jednak biurokracji, a sami oddajmy się muzyce, która na powyższym krążku tkwi korzeniami, pniem i gałęziami w samym środku prawideł drugiej fali doom metalu. Nie wiem czy jest na tym świecie tego typu zespół, któremu chociaż względnie udało się czmychnąć przed wszędobylskim, wszechmocnym i wszechogarniającym wpływem 'wielkiej, brytyjskiej trójcy peaceville'owskiej'. Grupy takie jak RIGOR SARDONICOUS czy NIGHTLY GALE, które w stronę surowizny czy maksymalnej awangardy pchnęły swoją twórczość, osiągając swą własną ekstremę, można jeszcze ewentualnie o taki indywidualizm posądzić. Reszta musi niestety uznać ojcowską rękę wiadomych trzech kapel i właśnie do wspomnianej, death/doom metalowej dzieciarni IN LOVING MEMORY osobiście zaliczam ("November Cries" to ewidentna, choć na szczęście bezplagiatowa szkoła "The Cry of Mankind" z repertuaru weselnego 'Umierającej Panny Młodej'). Globus wpływów nie zatrzymuje się jednak na wyspach i tuż po charakterystycznym, pierwszym na tylnej stronie jewel case'u "Even a God Can Die", wykona on obrót odsłaniając fińskie rejony, z jakich pochodzi spora część inspiracji IN LOVING MEMORY ("Skilled Nihilism" to prawie czysty AMORPHIS). Nie będzie chyba przesadą jeśli porównam ten zespół do COLOSSEUM, zwłaszcza tego z ostatniej, jakby bardziej zwróconej w stronę tradycji płyty, bo charakterystyczny, niskogrowlowy wokal sprawuje tu rolę co najmniej decyzyjną. Ze względu na pomysłowość "Negation of Life" można przywołać tu też poniekąd YEARNING, lecz to oczywiście tylko obrazowe i umowne zestawienia. Dość posłuchać sposobu użycia klawiszy we wspomnianym utworze nr.1, czy wpadających w nieco szybsze niż w typowym funeralu, thrashujące wręcz gitarki "Through a Raindrop", by przekonać się co do pewnej 'wizji własnej', która ten ansambl cechuje. Przeszkadzają trochę kulejące teksty, mocno sympatyzujące niemal z cobainowskim 'I hate myself and I Want to Die ...', bo mimo iż należy mieć świadomość konwencji w jakiej były one pisane, to jednak śmiem twierdzić, że jedni zwyczajnie robią to lepiej od innych. Album trwa również ponad godzinę, więc w tych ostatnich kawałkach zaczyna się troszeczkę dłużyć, ale nie stanowi to dla mnie aż takiego problemu. Napiszę w tym miejscu tak: IN LOVING MEMORY powrócił po trzech latach z być może nie perfekcyjnym, acz na pewno z zajefajnym doom metalem, na którym nie powinien się zawieść żaden smakosz tego gatunku.

ocena:  7/ 10

www.myspace.com/inlovingmemoryband


www.xykhron.net/


solitude-prod.com/


autor: Kępol



<<<---powrót