| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LUNAR AURORA

"Hoagascht"

Cold Dimensions (CD 2012) 

Niemcy z solidnie zagranym black metalem chyba już raczej mało komu będą się kojarzyć, jednak tą grupą zainteresować się naprawdę warto. LUNAR AURORA wydała na świat całkiem pokaźną ilość płyt, stąd można wnioskować, że swój oręż wykuwali w niemałym trudzie. Była to wszakże inwestycja całkiem opłacalna, bo najnowszy album kapeli to pozycja co najmniej solidna. "Hoagascht" to mówiąc w skrócie surowy, oldschoolowy black metal, grany w tempie wolnym i średnim, rozcieńczony całkiem sporą ilością mrocznego, acz melodyjnego i niekiedy nieco etnicznie brzmiącego ambientu. Ten ostatni wspomniany składnik można porównać z tym, co dało się usłyszeć na ostatniej, zdaniem niżej podpisanego genialnej, solowej płycie Romana Kostrzewskiego, całościowo można ten materiał odnieść natomiast do muzyki rosyjskiej ANTROPOPHOBII, bądź naszego krajowego ZORORMR. W przypadku porównań z szyldem radzieckim słychać dość wyraźnie, że mroczny klimat i utrzymany w ryzach zdrowego rozsądku, tudzież dobrego smaku, epicki nastrój to podstawowe, pożądane, docelowe elementy wrażeń słuchowych odbiorcy. Mimo obecności 'żywej' perkusji, muzyka LUNAR AURORA wyraźnie stawia jednak na bardziej bezpośrednie i prymitywne formy przekazu, bez większych ozdobników w postaci obecnych na "Scream In Emptiness" ANTROPOPHOBII doomowych akcentów i nastrojowo brzmiących partii gitary solowej. Tutaj, jak choćby w początku "Im Gratn" czy "Beachgliachda", jest po prostu wolniej i więcej mamy momentów gdy gitary i perkusja robią sobie przerwę, skupiając naszą uwagę na mrocznej elektronice. Zagadkowo rozpoczyna się "Habergoaß". Nie wiadomo czy to puszczone od tyłu odgłosy jakiejś bitwy przy akompaniamencie bębnów, czy może jeszcze coś innego, a i stricte 'metalowa', chociaż całkiem melodyjna, część utworu też nie otrze się o banał. "Wedaleichtn" to bodaj najbardziej chwytliwy kawałek na tym krążku, ze świetnym refrenem i 'wyciszeniem', w którym szalejący za oknem wicher szepnie dwa słowa tykającemu zegarowi. Nie spałbym po nocach gdybym nie wspomniał jeszcze o wspaniale podniosłym "Geisterwoid", który brzmiąc nieco bardziej 'symfonicznie' nie zapuszcza się ani na chwilę w rejony typowego symfo blacku, który to efekt uważam za niewątpliwie cenny. Nawet zakładając, że to piwniczny blecor i że tak ma być, album brzmi w sporej mierze amatorsko (tym bardziej jak na doświadczenie szyldu) i chwilami robi się po prostu nudno. Nie zważajcie jednak na pozory, bo ta płyta dostarcza naprawdę niebylejakiego, blackowego klimatu.

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/pages/Lunar-Aurora/303442709676618


www.myspace.com/lunaraurorade


www.lunaraurora.de/


www.cold-dimensions.de


autor: Kępol



<<<---powrót