| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MORBIFER

"Moroi"

Fallen Angel & Redrum666 (CD 2009) 

Przesadą byłoby ferowanie wyroku, że MORBIFER może być wyjątkowo jasnym punktem na mapie krajowego metalu, ale coś w tym musi być, że przy przesłuchiwaniu materiału pod tytułem "Moroi" pomyślałem sobie: "o kurde, to mogą być następcy CHRIST AGONY!". Wzięło się to stąd, że toruńska formacja tworzy dźwięki mocno zakorzenione w tych z początku lat 90-ych, a z drugiej strony ma pewien pomysł na to, co robi. Debiutancki album, pomimo pewnych niedostatków technicznych, przynosi kawał przemyślanej i mrocznej muzy spod znaku diabelskiego, oldskulowego metalu. Nie chciałbym w tym momencie bazgrać, że to black, dark czy jakikolwiek inny podgatunek metalowy, więc póki co poprzestanę na takim ogólnikowym stwierdzeniu. Wygląda jednak na to, że MORBIFER to niestety projekt bardziej studyjny, bowiem Tyrant i Von Krolock grają bez bębniarza, a do nagrania partii perkusji na tym krążku zaprosili aż trzech muzyków, w tym Kwiatola (ex-BUTELKA) i nie słyszałem prawdę mówiąc, by występowali kiedykolwiek na scenie. Ze sporym zaskoczeniem wyczytałem też, że album powstał krótko po powstaniu zespołu, gdzieś pod koniec 2006 roku i tyle czasu przeleżał niezauważony. Na szczęście Redrum666 odnalazło ten stuff i w zeszłym roku go wydało. I tu mamy przykład ile można stracić nie ujawniając niektórych rzeczy powstających w podziemiu i ufając wielkim molochom wydawniczym w ich "nosa" do wydawania muzyki. Ale czas powrócić do MORBIFER'a. Na "Moroi" postawili na polskojęzyczne teksty w diaboliczno-mrocznej oprawie muzycznej. Żadne tam nawiązywanie do CRADLE OF FILTH czy innych wspierających się na potęgę klawiszami kapel, a równe, dosadne naparzanie z ciekawymi wtrętami w postaci nieoczekiwanego przerywnika zagranego na gitarze akustycznej ("Śmierć Szkarłatna"), odgłosów dzwonów, sampla z bliżej nieokreślonego polskiego filmu ("Moroi") i solówki na pianinie ("Nie Będziesz..."). Jedynie "Morbiferonomicon" to w pełni instrumentalny kawałek, w którym atmosferę budują gitara akustyczna, klawisz, instrumenty perkusyjne i odgłosy wiatru. Nie wiedzieć czemu, ale motyw przewodni kojarzy mi się jednoznacznie z "Lullaby" THE CURE. W zawartości "Moroi" podoba mi się prostota środków wyrazu, a jednocześnie pewne takie wizjonerstwo i nie ograniczanie się do jednej konwencji. Obok szybkich fragmentów stosują średnie tempa, w czym przoduje prawie 11-minutowy, specyficznie melodyjny "Nie Będziesz...", który mi osobiście najbardziej kojarzy się z estetyką dokonań CHRIST AGONY, a przy tym mocno wychodzi poza black metalową typówkę. Bardzo jestem ciekaw, czy MORBIFER jeszcze zaatakuje. Potencjał w każdym razie pokazał na "Moroi". Teraz pozostaje tylko czekać...

ocena:  8/ 10

www.redrum666.net


autor: Diovis



<<<---powrót