| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OMEGA CENTAURI

"Universum Infinitum"

Duplicate Records (CD 2012) 

Omega Centauri to wedle Wikipedii gromada kulista, znajdująca się w gwiazdozbiorze Centaura w odległości około 15 000 lat świetlnych od Ziemi, która została odkryta w 1677 roku przez Edmunda Halleya (tak, ten gościu odkrył też powszechnie znaną kometę, która planuje zgładzić nasz gatunek hehe). Składa się z mniej więcej 10 milionów gwiazd, ale ile ich naprawdę jest, nie wiadomo, bowiem niektóre z nich, z racji istnienia obok nich tak zwanej 'czarnej dziury' mogły już zostać przez nią wchłonięte i dlatego, to, co my widzimy na niebie nie musi oddawać prawdy. Kto kuma choć trochę fizykę czy astronomię będzie wiedział dlaczego tak jest, a jeśli nie, to od wyjaśniania takich kwestii jest przecież magazyn "Science", a nie serwis Mroczna Strefa ;) OMEGA CENTAURI to również projekt, który powstał między Wielką Brytanią, Szwecją i Belgią, bowiem dwaj muzycy go tworzący obracają się w tych właśnie krajach, więc lat świetlnych nie musimy w tym momencie liczyć, choć projekt jak to projekt - był, a teraz już może nie być hehe. Pewnie nadal działa, ale na razie dowód mamy na to jeden - debiutancki album pt. "Universum Infinitum". To też świadczy, że panowie Tom Vallely i Svograth interesują się tematyką kosmiczną bądź kosmologiczną, bo i muzę stworzyli iście rozbudowaną i prawie że nieskończoną w swoich improwizacjach w ramach black metalu. Rdzeniem "Universum Infinitum" jest właśnie black metal, który korzysta z ogólnych zasad tej stylistyki, ale ucieka od szufladkowania gdzieś obok MAYHEM, GORGOROTH czy MARDUK dzięki pewnym zabiegom zbliżającym go z jednej strony do francuskiej szkoły post-black metalu, a z drugiej do bardziej klimatycznego, choć też niełatwego w odbiorze BM, którego ramy zaczynają się od LIMBONIC ART, a kończą, powiedzmy, na ostatniej produkcji EBONYLAKE i genialnych wydawnictwach DARKSPACE. Nie brakuje tu więc agresywności i parcia do przodu, ale pokrętność dźwięków i ich 'uprzestrzennianie' (taki zwrot najlepiej pasuje do zawartości tego krążka, choć w słowniku naszego języka nie sposób go znaleźć) dadzą wiele radochy wszystkim tym, co potrzebują w BM świeżej krwi i czegoś na wiele przesłuchań. OMEGA CENTAURI raczy nas więc 'norwesko-francuskimi' riffami i skrzekliwymi wokalami, ale obok tego na równi traktowane są ambientowe wręcz plamy syntezatorów, płynna wręcz dosłownie struktura nie tak znowu krótkich utworów i dysonansowa melodyczność stworzona przez współbrzmienie klawiszy i gitar. Niełatwe jest przedarcie się przez tę swoistą 'ścianę dźwięku', ale obcujemy przynajmniej z czymś, co pozwoli każdemu/każdej z nas na kilka wieczorów pełnych tajemniczości i oderwania się od ziemskiej rzeczywistości. Oczywiście, powstało już w takiej stylistyce kilka znacznie lepszych albumów, jednak "Universum Infinitum" brzmi naprawdę nieźle i daje nadzieję na lepsze 'jutro' dla tego projektu, który jest w stanie nagrać jeszcze parę nietuzinkowych rzeczy.

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/omegacentauriofficial


soundcloud.com/omegacentauri


www.duplicate-records.com


autor: Diovis



<<<---powrót