| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

PANDEMONIUM

"Misanthropy"

Pagan Records (CD 2012) 

Tak sobie właśnie myślałem, że na kogo jak kogo, ale na starych wyjadaczy liczyć zazwyczaj można. Dwa lata po wydaniu "Promo 2010" w ręce nasze złożone zostało najnowsze dzieło łódzkiej grupy w całej swej okazałości. "Black Forest" i "God Delusion", które na poprzednie wydawnictwo trafiły w wersji demo, tutaj otwierają listę, a od swych starszych odpowiedników różnią się po prostu tym, że są pełniejsze, lepiej zagrane i bardziej dopracowane. Album "Misanthropy" otwiera i zamyka tajemnicza, szamańska wokaliza - podobna do tej, która zbiła nieco z tropu co poniektórych fanów DREAM THEATER na ich ostatniej płycie (gwoli ścisłości - w utworze "Bridges In the Sky") - więc proste, że początek "Black Forest" musiano o nią po prostu uzupełnić. W tym wersie padną pierwsze superlatywy pod adresem PANDEMONIUM, bo tło dla gitarowo-perkusyjno-wokalnej roboty jest na tej płycie po prostu przepyszne! W mroku introdukcji Khorzona można sobie palce umaczać, a w dodatku nie wiadomo kiedy przechodzą one w te właściwe części utworów, co świadczyć może tylko o pełnym profesjonalizmie muzyków. O ile, jak już wspomniałem w recenzji "Promo 2010", pierwszy kawałek upływa pod znakiem mocno satyriconowej progresji powerchordów, o tyle dalsza część płyty sadza na tronie Thomasa Gabriela Fischera aka Warriora. CELTIC FROST to jeden z najważniejszych dla metalowej ekstremy szyldów, zwłaszcza tej reagującej z bardziej klimatyczną stroną muzyki, lecz olbrzymia część gitarowych riffów brzmi na "Misanthropy" wręcz jak pożyczona z ostatniego TRIPTYKON, "Monotheist" CELTIC FROST bądź też starszych krążków legendarnej grupy. "Necro Judas", "Stones Are Eternal", osadzają swe struktury na mozolnych pochodach, nieco szybciej robi się przykładowo w "Avant-garde Underground", lecz znów pod wiadome dyktando. Uwagi spostrzegawczego odbiorcy nie odwrócą świetnie powplatane motywy bliskowschodnie, pojawiające się zarówno pod postacią kobiecych wokaliz ("Stones Are Eternal", "Misanthropy"), motywów samplowych ("Only the Dead Will See the End of War"), czy fenomenalne po prostu solówki, jak choćby ta w ostatnim wspomnianym kawałku. "Misanthropy" nie pozwala zapomnieć o tym jakie rzeczy kręcą się w odtwarzaczach Paula i Marka, co nie przeszkodziło im poskładać z tych wszystkich inspiracji naprawdę wymiatające utwory. Wsłuchajcie się w wokale! One nie brzmią jak growling, czy blackowy skrzek, tylko jak podszepty samego Diabła w czyjejś głowie! Mimo rozpędzeń, jak to w "Everlasting Opposition", materiał nie wali po uszach blastami. Podwójne stopy w "The Black Forest" towarzyszą miarowym bębnom, które z wolna odmierzają rytm, a solo w końcówce przepięknie pokazuje o co tak naprawdę chodzi w tej muzie. Podobnie zresztą jak zapętlone gitary w początku "God Delusion". No i znowuż - dałbym sobie internet odciąć, że gdzieś już wcześniej słyszałem ten riff, lecz kunszt dopasowywania choćby odtwórczych składników w nową, demoniczną całość przyprawia na tym krążku o prawdziwy zawrót głowy i to nie ten z utworu U2, lecz ten z filmu Hitchcocka.

ocena:  9/ 10

www.pandemonium.metal.pl/


www.myspace.com/pandemonium_pl


www.facebook.com/pandemoniumpl


www.reverbnation.com/pandemoniumhorde


www.paganrecords.com.pl/


autor: Kępol



<<<---powrót