| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

PHASE REVERSE

"Phase Reverse"

Aural Music (CD 2011) 

Nawet bez lektury przygotowanego przez wydawcę pdf?a z informacjami o powyższym wydawnictwie wiedziałem, że ta płyta to przysłowiowa duża chmura, która żadnej nawałnicy nie zrodzi, co przyjąłem do wiadomości już przy pierwszym obiegu tych utworów w moim odtwarzaczu. 'Niezupełnie metal, niezupełnie rock, mimo to esencja tego co w jednym i drugim najlepsze' - może zachęcać slogan reklamowy mocno subiektywnie opisujący to, co na debiutancki album wrzuciło greckie trio, a ja mam chyba poważny problem ze słuchem, bo niczego takiego na nim nie wychwyciłem. W atmosferze największego absurdu czyta się jednak wzmiankę o rzekomych wpływach, jakie pośrednio "Phase Reverse" miały ukształtować. AC/DC, LED ZEPPELIN, MOTORHEAD to wzorce szlachetne i jeśli jakaś młoda kapela kojarzy ich płyty lepiej niż fekalia zorientowanych na radiową antenę pozerów, to niezmiernie mnie to cieszy. Taaa..., wszyscy chcieliby być gwiazdami rocka. Marudzić, że ochrona nie odstępuje ich na krok, nie posiadać innych zmartwień prócz tego, czym faszerować się po koncertach by następnego dnia móc zagrać następny i z kim kłaść się spać, by nie zabrać w następną trasę pamiątek z poprzedniej. Nie mam nic przeciwko, z tym, że trzeba mieć do tego cholernie wyrazisty charakter, którego na tej płycie po prostu brak. Komercyjny sukces jest udziałem wielu grup, warto jednak zauważyć, że prawdziwi giganci prawie zawsze mają do zaoferowania coś oryginalnego. Gdyby jeszcze PHASE REVERSE jawnie aspirował do miana kopii kilku kapel w jednym, gdyby jeszcze kalkował te zespoły w sposób udany, nie byłoby problemu. Tymczasem "Phase Reverse" to płyta zaczynająca się topornym, ale można powiedzieć, że na swój sposób mocno osadzonym riffem, który w porywach można określić jako no... nawet udany. Cóż z tego, skoro utwór "Changes" (o którym mowa) wskakuje zaraz po nim w sztywne ramy trywialnego i bezczelnego podszywania się pod inne zespoły. Cała ta płyta rżnie bez zreflektowania z klimatów podręcznikowo grungowych. W pierwszych utworach przemawia ALICE IN CHAINS, w późniejszych dojdzie do głosu PEARL JAM, a później już wszystko po kolei ze spadkobiercami z CREED i ALTER BRIDGE włącznie. Jak ktoś nie wierzy, to niech obada sobie "Overcome" z "Full Circle" - ostatniej płyty CREED i niech zestawi sobie to z tym, co wyrabia się u Greków w utworze "Tear Down the Walls". Ale to nie koniec, wokalista / basista Anastasios 'Tas' Ioannidis osłuchany jest w wokalu widniejących wyżej nazw i wszelkie akcenty słowne, wszelkie drobne niuanse próbuje usilnie podrabiać i wczuwać się nie wiadomo w kogo. Efekt jest taki, że dotąd sądziłem, iż najnowszy CREED nie daje rady, a dzisiaj sobie chyba tę płytę jednak odświeżę, bo oto padło na nią zupełnie nowe światło. Zresztą, przecież Stapp też lubi wokal Veddera i wszyscy o tym dobrze wiemy. Wiadomo również, że nie przeszkodziło mu to w osiągnięciu swej własnej maniery, którą bez większego problemu można wszakże rozpoznać. W podobnym stylu gra przecież i DEAD EMPIRE i AUDREY HORNE i jakoś można, wnioskując z owych przykładów, uprawiać go z naprawdę niezłym rezultatem. Cokolwiek dobrego dzieje się w "Long Gone" z nośną, gitarową zagrywką i spokojniejszą, balladową drugą połową; w akustycznej zwrotce "High Hopes" (choć refren to tragedia w kilku aktach), czy podczas perkusyjnych przerywników w niektórych numerach, ale niewiele to załatwia.

ocena:  3/ 10

www.phasereverse.com/fr_home.cfm


www.myspace.com/phasereverse


www.auralmusic.com


autor: Kępol



<<<---powrót