| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

STANGALA

"Boued Tousek Hag Traou Mat All"

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2011) 

Bretonia to taka nieco mniej znana turystycznie część Francji. Historycznie najbardziej celtycka w Galii, została rozpropagowana w dużej mierze przez barda, piosenkarza i harfistę Alana Stivella, ale beczkę piwa temu co zna w Polsce jego twórczość jakoś szerzej (pomijam tu genialnego znawcę folka z całego świata - Wojtka Ossowskiego). Muzycy STANGALI nie ukrywają, że podkradli mu dużo pomysłów i przełożyli to na język klasycznego hard/doom/stoner metalu. Ale chyba największą inspiracją dla debiutanckiego albumu tego tercetu jest BLACK SABBATH, bo wystarczy wsłuchać się w potężne riffy, styl śpiewania Stevena Le Moana (dodam, że wokali nie ma na tej płycie aż tak wiele) i psychodeliczne wycieczki, by przekonać się jak bardzo ten legendarny zespół wpłynął na twórczość Bretończyków. Już otwierający tę niezwykłą płytę "Doom Rock Glazik" to czysty hard rock, który także brzmieniowo prezentuje się jak by był nagrywany 30 lat temu. Takich czysto sabbath'owskich kawałków jest tutaj więcej, jednak pomiędzy nimi dzieje się jeszcze więcej. Akustyczne fragmenty z nawiedzonymi, szamańskimi (druidowskimi?) zaśpiewami, celtyckie melodie wygrywane na kobzie, tajemnicze inkantacje w starobretońskim języku... Przypomina to w pewnym sensie dokonania STILLE VOLK, który również posiłkował się folkiem, tyle że z Pirenejów. Ta dziwaczna na pierwszy rzut ucha mikstura robi jednak piorunujące wrażenie i jest czymś naprawdę nowatorskim. Tym bardziej, że chwilami dźwięki spod znaku klasycznego doom metalu są wzbogacane o estetykę black metalową i dźwięki odwołujące się do progresywnego rocka z lat 70-ych, a nawet rock 'n rolla z lat 60-ych - tak muzycznie, jak i wokalnie, a to wszystko jest co chwilę nasycone o elementy ludyczne, folkowe czy jakkolwiek to zwać. Takim przykładem jest na przykład niespełna trzyminutowy instrumental pt. "Langoliers", który w pigule pokazuje jak można te wszystkie rzeczy ze sobą pożenić. Moc STANGALI leży więc nie tylko w tym, że to, co nagrali jest czymś świeżym, ale że potrafili to zrobić z głową i rzeczywiście po swojemu. Muzę oparli na gitarach, basie i bębnach, ale nie brakuje tu akcentów organów Hammonda, wspomnianych brzmień kobzy i różnych innych smaczkach. Improwizują śmiało i wychodzi im to świetnie. O tej płycie aż się chce pisać, ale nade wszystko chce się jej słuchać. No to mamy debiutanta przełomu 2011 i 2012 roku! A następnemu albumowi chciałbym dać maksymalną notę :)

ocena:  9,5/ 10

www.myspace.com/stangala


stangala.bandcamp.com


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót