| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

STORMCROW

"Enslaved In Darkness"

Selfmadegod Records (CD 2005 - 2012) 

W kalifornijskim Oakland to mają dobrze. Ciepełko, klubów od zaje*ania, jak chce im się grać, to grają, jak nie, to leżakują w słońcu, a wieczorem idą na bronxa lub łiskacza. Wiadomo, że nie ma to jak w Polsce, ale jak tak słucham i czytam o Kalifornii, to człowiek chciałby tam pojawić się choć raz... Ech! Był sobie tam kiedyś (ha, nie tak znowu dawno temu) zespół STORMCROW, który nie chciał dołączyć do całej fali modnych bandów, choćby thrash metalowych, i nagrał jeden album oraz parę splitów, a ten jedyny pełny krążek zaczął wszystko. Teraz, po prawie siedmiu latach, został wznowiony przez naszą krajową firmę Selfmadegod i te niespełna pół godziny mówi mi, że kolesie zostali zmiecieni z ziemi przez BOLT THROWER i AMEBIX, bowiem twórczość tych dwóch bandów przewija się przede wszystkim przez te pięć utworów. Jako że nie każdy wie lub pamięta, to napiszę, że ci pierwsi zaczynali od takiego grania na pogranicza ciężkiego death metalu i crust/grindu, z którego zasłynęli, a ci drudzy to prawie że prymitywistyczne granie bliższe crust/grind'owi, które ze świetnym skutkiem rozpowszechniły japońskie dziewczęta z GALLHAMMER. Wszystko jasne? Dodajmy do tego zapomniany już dość mocno DEVIATED INSTINCT, trochę rzeczy z katalogu Relapse Records i mamy "Enslaved In Darkness". Dobra, jeszcze szczyptę szwedzkiego old school death metalu można też tu odnaleźć. Nie wiem w jaki sposób ten stuff wyczapił Karol z Selfmadegod Records, ale warto było przypomnieć ten kompletnie dotąd nieznany zespół, bo to rzetelne, konkretne granie, w którym nie doszukamy się technicznych łamańców, a w zamian mamy jazdę w nie tak znowu szybkim tempach, którego wielu fanom/fankom brakuje ostatnimi czasy. STORMCROW nie gra zanadto doom'owo, ale ciężar siada na klatę i wchodzi uszami aż po same flaki na dole. Jak mam tam szczerze pisać, a robię to chyba aż nadto od zawsze, to gdyby grind/crust miał tak brzmieć na większości płyt, to byłbym wielkim fanem tego gatunku. I sądząc z tej autopsychoanalizy, wiem już dlaczego aż tak bardzo uwielbiam GALLHAMMER. Te dziewczyny pewnie na swojej półce mają wydawnictwa STORMCROW, a tego cedeka już dawno wyhaczyły w preorderze :)

ocena:  8,5/ 10

www.myspace.com/stormcrowcrust


www.selfmadegod.com


autor: Diovis



<<<---powrót