| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE DEVIL'S BLOOD

"The Thousandfold Epicentre"

Van Records (CD 2011) 

Jesteśmy właśnie świadkami historycznego wydarzenia, oto bowiem znaczące tuzy ekstremalnego metalu BEHEMOTH i WATAIN ruszają w trasę po Stanach w towarzystwie znacznie młodszej, dysponującej dotąd dwoma pełnymi albumami oraz kilkoma pomniejszymi wydawnictwami formacji THE DEVIL'S BLOOD. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że holenderski band para się generalnie bardziej rockowymi dźwiękami. To też nie żadna sensacja, bo BEHEMOTH grywał już za Oceanem i nie tylko z nie do końca metalowymi aktami, ale wygląda na to, że po wielu latach spotykają się ze sobą odświeżony za sprawą młodzieży świat, który wykreował obecne oblicze metalu z nie tak znowu starymi (przynajmniej wiekowo) tuzami ekstremy. Wiadomo przecież, że metal nie powstał z dnia na dzień i zanim pojawiły się choćby takie IRON MAIDEN czy JUDAS PRIEST, to byli praojcowie hard rocka BLACK SABBATH i szereg kapel z pokrewnych klimatów, czyli na przykład LED ZEPPELIN czy DEEP PURPLE, a i pewnego piętna zespołów z kręgów rocka psychodelicznego czy tak zwanego art-rocka (obecnie głównie znanego pod szyldem progresywnego rocka) z PINK FLOYD, YES, EMERSON, LAKE AND PALMER i KING CRIMSON też nie należy pominąć w tych rozważaniach. Mógłbym cofnąć się jeszcze dalej i wspomnieć tu o bluesie, THE WHO i GRAND FUNK RAILROAD, ale na tym może poprzestanę. Ostatnimi czasy coraz więcej młodych kapel znajduje inspiracje właśnie w latach 70-ych, w których powstawało gro najciekawszych rzeczy stworzonych przez wspomniane wyżej zespoły (pomijając dwie ostatnie nazwy), a THE DEVIL'S BLOOD jest jedną z tych najbardziej kreatywnych i nie zdziwi mnie, gdy kiedyś tam, gdy będzie się mówić o powrotnej fali hard rocka, psychodelicznego rocka czy dark rocka, to Holendrów będzie się wymieniać na jednym z miejsc na początku listy. Jeśli jeszcze debiutancki album pt. "The Time of No Time Evermore" pozostawiał pewien niedosyt, co zresztą oddałem w swojej recenzji tego krążka na łamach naszego serwisu, to zapoznanie się z nowym longiem oraz fragmentami koncertowych występów THE DEVIL'S BLOOD przekonało mnie do tej grupy. W sposób fantastyczny, podkreślam to - fantastyczny udało im się stworzyć coś świeżego w ramach konwencji do niedawna uważanej za archaiczną i wymarłej jak dinozaury. Na bazie psychodelicznego, mrocznego rocka pożenili ze sobą elementy z pozoru piosenkowe, okultystyczne, pojechane i klasyczne. Zresztą nie wiedzieć czemu (może po części ze względu na przekaz tekstowy?) określa się ich jako grupę occult rockową, a to tak jak by zamknąć LED ZEPPELIN w szufladce 'hard rock', podczas gdy mieli w swoim repertuarze także rzeczy stricte folkowe, balladowe i blues rockowe. Ale kto by tam dbał o takie szczegóły, gdy muza żre jak należy i takie numery, jak "On Wings of Gloria", "Die the Death", chyba najbardziej klasycznie hard rockowy w zestawie, tytułowy "The Thousandfold Epicentre", melodyjny, będący pod przemożnym wrażeniem THE ALLMAN BROTHERS BAND "Fire Burning" (ech, te Hammondy!) oraz cała końcówka, czyli epatujące przemiennie psychodelicznymi dźwiękami i balladowym nastrojem "Everlasting Saturnalia", "The Madness of Serpents" i najbardziej transowy, ponad 15-minutowy "Feverdance" zwyczajnie zmiatają. Gitarzyści wyrzucają spod swoich palców całą paletę akordów, riffów, rozszalałych solówek, akustyków i różnych innych dziwnych dźwięków, wokalistka, choć nie dysponuje jakimś różnorodnym wokalem w sensie muzyki popularnej, ma mocne gardło i potrafi przykuć uwagę słuchacza, a pozorna niejednorodność pewnych elementów, gdzie pojawiają się obok siebie wielogłosy i brytyjsko brzmiące folkowe melodie też jest sprawą nie byle jaką. "The Thousandfold Epicentre" to jako całość płyta nie tak znowu łatwa, jednak zapewniam, że warto się z nią zapoznać nie jeden raz.

ocena:  9,5/ 10

www.facebook.com/thedevilsblood


www.van-gbr.de


autor: Diovis



<<<---powrót