| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE SUNPILOTS

"King of the Sugarcoated Tongues"

Honeytrap Records (CD 2012) 

Na przykładzie tej pozycji z dyskografii australijskiego THE SUNPILOTS widzę, że newsowe superlatywy trzeba będzie edytować z należną ostrożnością. Nie jest to lokalny prog rock w swej najlepszej formie, nie jest to nawet półmetek drogi do sprawiedliwego otrzymania takiej oceny. Tak w zasadzie to oprócz naprawdę świetnej okładki, przyzwoitego warsztatu i takiej też produkcji, nic na "King of the Sugarcoated Tongues" nie jest w stanie wprowadzić mnie choćby w stan zadowolenia. O euforycznym, kilkudniowym repetowaniu tej płyty nie ma nawet co wspominać, a gdybym się naprawdę postarał, to całą recenzję zamknąłbym w takiej ilości znaków, jaka pod tym nagłówkiem przeszła jak dotąd przez Wasze źrenice. Jest to jednak świetna okazja do podjęcia tematu, który chodzi mi po głowie już od dłuższego czasu, a którym są syzyfowe krew, pot i łzy wylewane nad ambitnym planem powtórzenia, w szczególności artystycznego sukcesu jakiejś wybranej legendy grania progresywnego. Jakby na złość temu co chcieliby myśleć fani bardziej głównonurtowych nazw, które prog grają tylko umownie, takim zespołem jest bez najmniejszych wątpliwości szwedzki PAIN OF SALVATION. Wizjonerstwo Gildenlowa ma siłę neuronowego potencjału Einsteina i polot dowolnie wybranych bogów gatunku, nie wyłączając PINK FLOYD. Każda kolejna płyta to zupełnie nowa muzyczna rzeczywistość, nawet obie części "Road Salt" różnią się pod wieloma względami - że tak nieprzypadkowo wtrącę - i teraz rodzi się pytanie: Czy zespół, który chce taką kapelę naśladować, powinien opierać swą muzykę na jej pomysłach? "Prologue - 3 Minutes To Midnight" zapowiada płytę mocno sympatyzującą z progresywnym rockiem, ale też taką o zabarwieniu mocno softowym. Z uwagi na funkujące gitary, mocno wyodrębniony bas i luzacką, jazzującą nieco perkusję bliżej temu do takiego NOOK niż choćby do OSI. Potencjalny fan RED HOT CHILI PEPPERS, wyciągając po ten krążek swą prawicę, nie powinien żywić minimalnych obaw jeśli idzie o manicure, gdyż rockowy pazur jest tu spiłowany aż po opuszek palca. Słychać w tym utworze, że wokalista zapomina, iż nie jest gardłowym twórców "Be" i że nigdy go w te szachy nie rozłoży, ale można to jeszcze jakoś trawić. Da się wyczuć mała, nie narzucająca się doza emo rockowego grania spod znaku np. starego EVANS BLUE czy klasycznego progu (YES, GENTLE GIANT), co daje spore nadzieje, bo same składniki, z jakich upieczony jest ten krążek wyglądają na dość obiecujące, nawet jeśli już w pierwszym utworze słychać nieśmiało podłożoną kalkę. Dalej jest po prostu lipa. Utwór tytułowy to podróbka również tytułowego finału pierwszej części "The Perfect Element" z dorobku POS. "Chapter II: The Captain" jedzie na odległość klimatem utworów *FROST, marszowy, perkusyjny wstęp nikogo zaznajomionego z tematem raczej nie powinien zmylić. W "Chapter III: God Science" wyczułem dokładnie ten sam rodzaj współpracy gitar i perkusji, który świetnie znam z debiutanckiej "Entropii" (POS), a ściślej z takich kawałków, jak "Nightmist" czy "People Passing By". Można by zestawiać, porównywać, oceniać poziom naiwności muzyków, którzy myślą, że uda im się kogoś nabrać. Na mnie taki zestaw tricków nie podziała i gdyby nie całkiem znośny, klasycznie brzmiący "Chapter IV: Sex And TV" czy końcówka "Chapter VII: Exodus", byłaby nędza i nic więcej. Muzykanci z krainy kangurów lubią sobie dobrej muzy posłuchać, ale to nie wszystko. Idąc w ślady kogoś, kto za każdym razem mówi odkrywcze rzeczy nie możemy papugować jego stwierdzeń, gdyż minie się to z celem. Mam już dość podpinania pod ambitne, konceptualne granie, bo nawet gdyby "King of the Sugarcoated Tongues" był słuchalny, to i tak nie ukryłby mocarnej napinki, bez której nigdy by nie powstał. Przykro mi, ale nic nie poradzę, że nieudolnie podrabiana maniera pewnych wykonawców budzi u mnie odrazę. To nie jest, do jasnej cholery, szwedzki death metal, że połowa sceny może oprzeć muzykę na riffach z trzech płyt i dopóki robi to solidnie, nie ma problemu...

ocena:  4/ 10

www.facebook.com/thesunpilots/info


autor: Kępol



<<<---powrót