| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WOODS OF YPRES

"Woods 5: Grey Skies & Electric Light"

Earache Records (CD 2012) 

Odejście takiego szyldu jak WOODS OF YPRES w krainę spoczynku zawsze wiąże się z olbrzymim żalem. Oczywiście największa tragedia to zawsze ta o wymiarze ludzkim i tragiczny wypadek drogowy, w jakim życie oddał przewodzący grupie David Gold, z całą pewnością był dla najbliższych muzyka ciosem o niewyobrażalnej sile. My jednak znaliśmy odbicie, jakie jego osobowość rzucała na dźwiękową taflę, a słuchając tych rozwiązań, które pojawiły się na "Woods 5: Grey Skies & Electric Light" uświadomiłem sobie, że gdyby grupa istniała nadal, można by liczyć na naprawdę mocne rzeczy z kręgu muśniętego ekstremą, klimaciarskiego doom metalu. "But no monument for Me, please, I?m not one of Them. I didn?t need it in Life - I won?t need it in Death." - śpiewa David w tak samo przejmującej, jak pierwsza drugiej części "Kiss My Ashes (Goodbye)", zupełnie jakby wiedział co go czeka, choć tak na dobrą sprawę, do mikrofonu w sali prób WOODS OF YPRES nigdy chyba nie trafiały słowa o zbyt skocznym, optymistycznym i pogodnym wydźwięku. Nie muszę tu więc chyba nikomu naświetlać profilu odbiorcy docelowego. Wystarczy napisać, że jest to propozycja wyłącznie dla wtajemniczonych, nawet jeśli zdamy sobie sprawę z prostego faktu, że o pewien rodzaj zdecydowanie niemetalowej muzyki, zahacza naprawdę wiele kawałków z dyskografii Kanadyjczyków, co przejawia się choćby w sposobie wykorzystania oboju czy charakterze wokalnego szlifu Davida, który oprócz powiązań z barwą Petera Steela, nie pozostaje również bez wpływu partii wokalisty CRASH TEST DUMMIES. Zespół zawsze potrafił grać w sposób wysoce zróżnicowany, co na piątej części "Woods..." słychać na samym starcie. "Lightning & Snow" to podwójne stopy, growling i solidna ściana smyczkowego brzmienia, choć ani jedno, ani drugie, ani też trzecie nie wpada w dołek banału. Bukiet podobnych rozwiązań mamy tutaj bodaj jeszcze tylko w "Adora Vivos", który jest utworem o wiele bardziej zorientowanym na blackową estetykę, o powinowactwo z którą zespół się posądza. Grupa nie była zbyt rozrzutna jeśli chodzi o pokazywanie sonicznych pazurków, ale to może i lepiej, bo gdyby było ich więcej, ten charakterystyczny dla nich rodzaj spleenu gdzieś mógłby ulecieć, a tak - znajduje ujście w tym, za co przede wszystkim przytuliłem do serducha jej piosenki. Ja nie wiem ile już razy fundowałem sobie odsłuch takich pieśni żałobnych z poprzedniego krążka, jak "Shards of Love (Hurt Forever)" czy "I Was Buried In Mount Pleasant Cemetery", ale na pewno nie było tego mało. Na 'Piątce' ładunek lirycznego smutku jest wręcz olbrzymi, lecz każdy, dla kogo płyty tej grupy nie są niespodzianką dobrze przecież wie, że paleta wykorzystanych tu środków i gama pobudzanych do życia emocji jest szeroka i zróżnicowana. Pięknie widać to na przykładzie dwóch skrajności, jakimi na tej płycie są "Career Suicide (Is Not Real Suicide)" i "Alternate Ending". Ten pierwszy to tak właściwie materiał na przebój. Taka KATATONIA (od której nacisku materia WOODS OF YPRES również przecież nie ucieka) zagrana w tonie szybszych numerów SENTENCED. Żywiołowo, rytmicznie, melodyjnie, lecz z ogromnym uczuciem. Drugi to wolnotempowe, smutne i zadumane zamknięcie płyty, które świetnie wycisza na koniec. Ostatni - w dosłownym znaczeniu tego słowa - krążek WOODS OF YPRES może i nie przebija swojego poprzednika, ale dyskografię formacji zamyka godnie. Te kilkanaście utworów wypełnia muzyka grana tak, jak na szalenie wysokie standardy tej nazwy przystało: ciekawie, chwilami z progresywną wręcz skłonnością, ale też zgodnie z doomowym kodeksem: ze spuszczoną głową i otwartym niczym świeża rana sercem.

ocena:  9/ 10

www.ultimatemetal.com/forum/woods-ypres-386/


www.myspace.com/woodsofypres


www.earache.com/


autor: Kępol



<<<---powrót