| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ACRYBIA

"Jesus Bloody Jesus"

Umbra Sub Sole (CDR 2011 ) 

Recenzję albumu "Human B (ing) z 2010 roku zakończyłem słowami "Nie stawiam krzyżyka na ACRYBII, bo w przyszłości może zrobić jeszcze niejedną bardziej pozytywną niespodziankę.". No i tym razem się nie omyliłem, choć wydany w około rok później od poprzedniego materiał zatytułowany "Jesus Bloody Jesus" nie jest czymś, czym będę się zachwycał pod niebiosy i piekłosa, a encyklopedie doom metalu za ileś tam lat nie będą tej nazwy wymieniać wśród najbardziej wpływowych kapel w tym gatunku. Na pewno jednak jest lepiej pod każdym względem. Już pominę może kwestię wydania, bo w sumie format powiększonej książeczki do płyty (A5), a wewnątrz wklejona koperta z dyskiem to pomysł nie nowy, choć mimo to zdający swój egzamin. Lepiej wydać to właśnie tak, niż w czymś, co się rozkleja po jednorazowym użytkowaniu... A przechodząc już do samej zawartości muzycznej i tego co wokół niej, to mam wrażenie, że tym razem Shadock i jego kompania postarali się o dopracowanie szczegółów i większą różnorodność dźwięków, wokali etc. Już otwierający krążek numer tytułowy to kawałek minimalistyczny, ale mający w sobie wszystkie cechy dobrego doom'owego kawałka, który zahacza o płynące leniwie twory autorstwa SKEPTICISM, a przy tym ma w sobie coś, co jest typowe jedynie dla ACRYBII. Żeńskie wokale i męskie 'zawodzenia' w połączeniu z wolnym, majestatycznym brzmieniem automatu perkusyjnego, organowymi pasażami i ubogimi, acz przy tym efektywnymi gitarami nadają numerowi tytułowemu jakiegoś posmaku pozornego tylko spokoju i specyficznej melodyczności. Nadal jednak twierdzę, że 'rozjeżdżające' się gitarowe solówki mogłyby być lepsze, choć momentami zdają egzamin, tak jak na przykład w drugim na krążku "Valley of Doom", który to kawałek jest nota bene już zdecydowanie bliższy klasycznego funeral doom metalu, a przy tym, głównie dzięki wokalom, stosunkowo melodyjny i strawny nie tylko dla maniaków powolnego i ciężkiego grania. Z 'trójką' otrzymujemy stosunkowo spokojny i przebojowy kawałek o tytule "Sleeping (In the Fire)", który ku memu zaskoczeniu jest coverem utworu W.A.S.P. i chyba nikt do tej pory nie podjął się takiej przeróbki, bo mamy tu i kobiecy głos, i całkiem poprawne, improwizowane solówki gitarowe. "Padlina" to oparty na tekście dekadenckiego poety z Francji Charlesa Baudelaire'a i tak też brzmi to od strony muzycznej. Można by rzec, że to taki necro-doom (cokolwiek przez to zrozumiecie...) z poetyckim przesłaniem. Tutaj mamy na przykład nieliczne, ale 'robiące' klimat growle i już częstsze melodeklamacje. Cóż można napisać więcej o "Vulerant Omnes" i ponad 20-minutowym "As the Story Ends (Doom Spiro, Spero)" na sam koniec? Dalej nie ma zmiłowania dla osób nie obeznanych z tematem - bywa bardzo nastrojowo, ale przy tym ponuro, bywa ciężko i stosunkowo melodyjnie, zdarzają się też pewne niedociągnięcia. Jednak samo to, że nad tą recenzją przesiedziałem kilka sesji, zdaje się mówić, że to niełatwy i nie tak znowu niemrawy pod każdym względem krążek. I że może być jeszcze lepiej w przyszłości. Radziłbym jednak ACRYBII pozbawić się tych znowu nie tak małych wad i przede wszystkim, przy nagrywaniu, podnieść poziom głośności ciut bardziej, bo mój sprzęt podciągałem do góry jak się dało, a i tak niewiele to dawało. A uwierzcie mi, że to bardzo istotna sprawa, jeśli chodzi o muzykę w ogóle...

ocena:  6 / 10

www.myspace.com/acrybia


www.myspace.com/umbrasubsole


autor: Diovis



<<<---powrót