| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

AMORPHOUS

"A Perfect Evil"

Let It Bleed Records (CD 2012) 

'Zło Doskonałe' - przecież to takie proste! To, co AMORPHOUS wrzucił na ten krążek to death metal w wydaniu nie tylko deluxe, ale i exclusive. Ciężko o drugi taki album i nie chodzi w żadnym razie o to, że uderzenia Młodego w membrany mogą, pospołu z pociągnięciami rytmicznej strony gitar, robić za tester dokładności metronomów... to nie o to chodzi... "A Perfect Evil" to płyta o niezwykle solidnym zapleczu warsztatowym, wyprodukowana jak na dzisiejsze czasy przystało, czyli z profesjonalnym uwypukleniem brzmieniowej, zadziornej surowizny, ale jej wyjątkowość polega moim zdaniem, raczej na czym innym. Jest to rzecz szalenie wręcz zróżnicowana. W "Agony Part II" czy "Psychosis" słychać, że Marek Pająk pograł sobie trochę z VADER, a już na pewno, że owej kapeli lubi posłuchać, przy czym jego riff w trzecim z kolei - "Shred" to już bardziej amerykańska szkoła ze szczególnym naciskiem na styl Erika Rutana, a w takim "My Revenge" fani klasycznego oblicza KRISIUN dostaną po uszach. Żeby tego było mało, "Escape" podrywa człowieka z kanapy tak melodyjną solówką, że zwróciłaby ona uwagę nawet na płycie HELLOWEEN, choć wiadomo, że bardziej trafne będą w tym wypadku zestawienia z Chuckiem Schuldinerem i resztą reprezentantów arcyklasyki technicznego death metalu z CYNIC czy PESTILENCE w pierwszym szeregu. Ich obecność słychać tu gdzieniegdzie w solówkach - Marek to w końcu główny wiosłowy ESQARIAL - i w dyskretnie podczepionych pod to wszystko klawiszach ("Discouraged"), brzmiących bardzo staroświecko, a tym samym, w kontekście tej płyty - przepysznie! Ale to jeszcze nie jest ta cecha, która czyni z krążka tak obłędny kąsek, bo nie brakuje przecież nazw, które grają w kilku stylach na raz, lecz jakiejkolwiek tożsamości w ich muzyce tak naprawdę nie ma. W końcu dochodzimy do pewnej jednomyślności kompozycyjnej. Wszystko to, co dzieje się na "A Perfect Evile" streścić można w terminie death/grind - bo NAPALM DEATH to chyba najważniejsza inspiracja dla AMORPHOUS, a nawet jeśli nie, to sami zainteresowani nie zaprzeczą wręcz, że po ich patent łączenia hc/punk'a z totalną, deathmetalową rozpierdówą sięgają na tej płycie często - i nie będzie wielkiego niedomówienia... A jednak dojrzałość jest tym, co jak sądzę, przesądziło o mocy tej płyty. Bardzo szczerze wątpię, by grupa młodzików była w stanie nagrać coś takiego jak najnowszy krążek AMORPHOUS i nie mam tu wcale na myśli tego, że świeże nazwy nie wydają płyt o takim poziomie, bo to by bzdura była, ani tego, że nie grają one w tak oldschoolowej manierze, bo to by jeszcze większa bzdura była, ale to, że twórca "A Perfect Evil" po prostu musiał zajechać kilka sprzęciorów setkami deathowych wydawnictw. Później pograł sobie w jednej, drugiej, trzeciej kapeli, poczuł w palcach metal spod znaku kościotrupa i dopiero wtedy gdy intuicyjnie zaczął wypełzywać on na gryf jego wiosła mógł pojawić się taki album jak "A Perfect Evil"! Przecież wystarczy włączyć sobie taki "Lonely Reality" spod numeru piątego. Wariat wyskoczyłby w tym kraju z czymś takim do szefostwa komercyjnej rozgłośni, co nie zmienia faktu, że zombiaki we wszystkich stopniach organicznego rozkładu tańczyć przy tym mogą jak jeden, że się tak 'burtonowsko' wyrażę!

ocena:   9 / 10

www.amorphous.pl


www.facebook.com/AmorphousPL


www.reverbnation.com/amorphousband


www.letitbleed.eu/


autor: Kępol



<<<---powrót