| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DIANOYA

"Lidocaine"

ProgTeam (CD 2012) 

Nie obyło się bez zmian kadrowych pod widniejącym u góry logo. Niekoniecznie akurat one musiały być od razu głównym czynnikiem, który zadecydował o postaci najnowszego wypieku krajowych prog rockmanów, ale jeśli był, to przyznać muszę, że dla DIANOYI fortuna obróciła swoim kołem w sposób wyłącznie korzystny. Skład opuścił grający na drugiej gitarze Maciek Papalski i obsługujący bas Adam Pierzchała. Tego drugiego zastępuje obecnie Artur Radkiewicz, podczas gdy pierwszy, wspomniany etat nie jest jak na razie obsadzony i nie wiadomo czy w ogóle będzie. Czy muzyka, powołanej do życia przez tandem Filip Zieliński (wokal, klawisze)/Jan Niedzielski (gitara), formacji odczuła w jakiś straszliwy sposób ów 'ubytek'? Mniemam, że jeśli już, to tylko w pozytywnym sensie. Dzisiejsza DIANOYA oddycha pełną piersią, aplikując sobie pokaźne hausty świeżego, niczym zimowe, powietrza. Nie wiem ile czasu konkretnie spędzili oni w swoim domowym zaciszu rzeźbiąc gitarowe riffy, wylewając plamy spod klawiszy, pisząc teksty i aranżując to wszystko w jedynie słuszny sposób, ale nie ma na tej płycie takiej rzeczy, która idealnie by się tu nie zazębiała, która wystawałaby, sprawiałaby wrażenie zbędnej czy wręcz szkodliwej dla całości. Stało się tak zapewne dlatego, że aranże na "Lidocaine" popełniono z ogromnym umiarem. Nie brakuje tu konkretnych, zdrowych, rasowo brzmiących riffów (co słychać już od pierwszego "Far Cry"), żaden kawałek nie cierpi na niedostatek progresywnych, zagranych z wyobraźnią, instrumentalnych partii (jak wyżej), chwilami zdarzają się nawet pewne popisowe smaczki. Ci, którzy chcieliby natomiast, do wspomnianej płyty się przyczepić, z pewnością dotkliwie odczują nieobecność niezdrowej przesady i mało dojrzałego udowadniania samemu sobie i wszystkim wokół, że 'potrafię zmieścić w jednej sekundzie siedem przykładów różnych, gitarowych technik gry'. Powiem krótko: Nie przepadam za poprzednią ich płytą, brzmiącą może i profesjonalnie, ale jak dla mnie, z całą pewnością w sposób mało wyrafinowany. Na "Lidocaine" też słychać, że zespoły takie jak PORCUPINE TREE (wiele gitarowych zagrywek nawiązuje do charakterystycznych, 'pozgrzewanych' pociągnięć z "The Incident"), OPETH (z naciskiem na 'te niedeathowe' fragmenty ich utworów) czy szwedzki WOLVERINE nie są tym muzykom w żadnym razie obojętne. Co więcej - podczas odsłuchu, w sposób naturalny zaczyna człowiek zgadywać, że z RIVERSIDE czy LUNATIC SOUL łączy DIANOYĘ coś więcej niż tylko muzyczny konik o częściowo uwspólnionym polu i nie mam tu na myśli osoby wydawcy, a raczej państwa Srzednickich, którzy pilnowali by w ich Serakosie wszystko poszło jak należy (i którzy czuwali już niejednokrotnie nad tym co z oboma szyldami nagrywał Mariusz Duda). Powiem jednak szczerze, że gdyby nie chęć przybliżenia słuchaczowi z jakim graniem mieć będzie do czynienia, niekoniecznie odnalazłbym w sobie ochotę na muzyczne zestawienia, a to dlatego, że "Lidocaine" funkcjonuje jako wyraźnie indywidualny byt. Przykładem niech służy tajemniczo rozkręcający się "Cold Genius", gdzie cieplutko brzmiące gitary kreślą standardowe dwudźwięki, wyjąc i sprzężając się przy tym w sposób zamierzony, lecz nie ostentacyjny, a już tym bardziej nie zakłócający spokoju klawiszowym subtelnościom. "One Sided" i "Best Wishes" to kawałki z minimalistycznymi momentami, zwracającymi uwagę na interakcję między sekcją rytmiczną a wokalem, będące istnymi wyzwalaczami tak zwanych ciar! Klawisze brzmią niekiedy hammondowo ("1000g"), innym razem, jak w "Figaro Song", uspokajają pastelowymi barwami, gdzie indziej z kolei uderzają wręcz fortepianowo. Reszta instrumentów nie ma się przed nimi czego wstydzić, lecz podkreślę to raz jeszcze: nie chodzi tu wcale o podtuczanie utworów. Ta kapela potrafi dzisiaj zagrać tak, że wyciszając pewne fragmenty, wycofując całe bogactwo aranżacyjnie posplatanych motywów, podnosi napięcie. Takie igranie z percepcją słuchacza udaje się tylko najlepszym i dlatego śmiem twierdzić, że w sensie twórczym niewiele pozostało im już do podbicia.

ocena:  9 / 10

www.dianoya.com/strona.php


www.myspace.com/dianoya


www.facebook.com/dianoyaofficial


progteam.eu/pl/


autor: Kępol



<<<---powrót