| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ETERNAL DEFORMITY

"The Beauty of Chaos"

Code666 (CD 2012) 

Szczerze mówiąc, czuję się mocno zawiedziony najnowszą propozycją cenionego przeze mnie śląskiego ETERNAL DEFORMITY. Po świetnym, naprawdę przebojowym albumie "The Serpent Design" z 2002 roku oraz wyśmienitym i przemyślanym "The Frozen Circus" z 2007 roku mieli sporo czasu, by dopieścić kolejny materiał, bo z racji, że kontrakt z Code666 był podpisany na jeszcze jeden krążek, a w tak w zwanym międzyczasie firma miała pewne problemy, wszystko się przedłużało. Może przełożyło się to także na frustrację samych muzyków, ponieważ "The Beauty of Chaos" zdaje się być robionym na szybcika i na tak zwany odpier**l. Słucham tego stuffu już któryś raz i nie przykuwa on takiej uwagi jak poprzednie dwa, a nawet trzy krążki tego zacnego bandu. Z pozoru da się usłyszeć ten sam zespół, który łączy w swojej twórczości elementy doom, death i heavy metalu w ciekawej, melodycznej formie, ale pięć lat, które dzieli "The Beauty of Chaos" od poprzedniego "The Frozen Circus" nie dało nic muzykom, bowiem zrobili tak na dobrą sprawę po prostu mniej udaną część kolejną, a w dodatku zawędrowali w szary zaułek. Odpowiednie melodie niby są, klimatyczne fragmenty też są utrzymane na wysokim poziomie, umiejętność komponowania jest niezmiennie dobra, ale za każdym razem zadaję sobie to samo pytanie: po co ETERNAL DEFORMITY to usilne brnięcie w przetrawiony i wyrzygany już chyba przez wszystkich symfo-black metal?? Nie lepiej byłoby postawić na świetne growle przeplatane czystymi wokalizami, a nie na psujący cały nastrój black'owy wrzask - oklepany, tutaj wszechobecny i kompletnie nie pasujący? To zdecydowany minus tego materiału, bo nawet jeśli można się przyczepić do archaicznie w sumie brzmiących klawiszy, to ujmijmy to w ten sposób, że zespół trzyma się tego soundu, by nawiązać do chwalebnej przeszłości. Tak samo jest z heavy metalowymi, melodyjnymi solówkami, które jednak od lat już około trzydziestu są niezmiennie potrzebne metalowej muzie. Kiedy jednak słyszę co dzieje się na przykład w "Pestilence Claims No High", to robi mi się przykro, bo wpływy DIMMU BORGIR i poniekąd także naszego HERMH takiej grupie, jak ETERNAL DEFORMITY są kompletnie zbędne, a skoro nawet ja, który uważałem się przez lata za fana naszych ziomków krzywię się przez większą część tego utworu, to komentarz chyba jest niepotrzebny? Niestety, takich fragmentów jest tutaj nadmiernie dużo, gdzieś uleciały świetne, inspirowane prog-metalem momenty z "The Frozen Circus" i niezapomniane heavy/gothic/doom'owe rzeczy z "The Serpent Design". A wystarczyło przecież sięgnąć głęboko do serducha, połączyć to, co najlepsze z przeszłości w zgrabną całość (przecież oni to potrafią!), dorzucić delikatne nowinki, które powinny powstawać gdzieś w głębi tak wytrawnych muzyków i byłoby naprawdę świetnie. A tak to nawet kilka wyśmienitych momentów porozrzucanych po całej płycie (np. cała świetna końcówka w postaci "The Sun" i "The Holy Decay") nie daje ukoić bólu z powodu tak spapranej szansy, jaką dostał zespół. Myślę, że teraz warto przemyśleć parę spraw, zacząć od nowa i postarać się bardziej konkretnie, bo w obecnych czasach nawet marka może już nie pomóc. Nie mówiąc już o tym, że konkurencja cały czas nie śpi, a wciąż pojawiają się nowe, utalentowane grupy...

ocena:  5 / 10

www.eternal-deformity.net


www.myspace.com/eternaldeformity


www.code666.net


www.myspace.com/code666records


autor: Diovis



<<<---powrót