| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EVADNE

"The Shortest Way"

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2012) 

Na drugim, studyjnym albumie doom/death metalowego EVADNE drobne, acz bardzo wyraźnie słyszalne, nowomodne rozwiązania spotykają tradycję takiego grania rodem z Wielkiej Brytanii. Tej drugiej jest rzecz jasna nieporównywalnie więcej. Płyta zaczyna się nawet delikatnymi pociągnięciami strun mocno nawiązującymi do tego, co w tej materii działo się już wiele razy na płytach choćby MY DYING BRIDE i gdzie byśmy tylko nie szukali jakichś wymyślniejszych porównań, to i tak, opisując zawartość "The Shortest Way", wrócimy do może oczywistej, ale najbardziej obrazowej opcji. Tyczy się to również tych masywniejszych gitarowych partii, ale sam 'narastający' sposób, w jaki - kilkakrotnie - wchodzą one w "No Place For Hope" wywołuje silne przeczucie, że za tak zwanym rogiem może czaić się jakiś nu metal, czy inny emo core. Mimo to, finał jest taki, że zamiast eksplodować skocznym i przesłodzonym graniem w klimatach np. 10 YEARS, utwór uderza o nasze bębenki słuchowe ociężałymi, niespiesznymi, zrezygnowanymi pchnięciami kogoś, kto prędzej rzuciłby się na swój własny miecz, niż walczył z wrogiem do ostatniej kropli. Na tym etapie dzban łez zaczyna się przechylać, wylewając z wolna programową, doomową rozpacz, którą bezproblemowo wchłoną mankiety fanów zespołów o przeróżnym stopniu pokrewieństwa ze wspomnianą stylistyką - na CATHEDRAL począwszy, przez takie kapele jak choćby (ECHO) czy bardzo wczesny THEATRE OF TRAGEDY, a na projektach w guście naszej rodzimej SERPENTII skończywszy. Nie grzeszące większym polotem teksty sprawiają, że już po pierwszym utworze resztę stron książeczki przewracamy wyłącznie z uwagi na - opartą na kontraście między czernią a mieniącym się srebrem - udaną akurat szatę graficzną i podstawowe informacje. Nie musimy ich jednak zgłębiać by zwęszyć 'kto zacz'. Mimo iż EVADNE pochodzi z Hiszpanii, już od pierwszych chwil kontaktu z tym wydawnictwem wiedziałem, że bez współpracy z przynajmniej jednym szwedzkim muzykiem czy producentem wręcz nie mogło się tu obyć. Czyja skromna osoba łączy nazwy tak pozornie różnych kapel jak np. THE PROJECT HATE MCMXCIX, DEMIURG i np., powiedzmy, OPETH? Produkcje Dana Swano przypominają w tej kwestii poniekąd muzyczne wypieki Stevena Wilsona ("We're Here Because We're Here" ANATHEMY) - większość z nich pachnie podobnym bukietem aromatów. Nie jest to oczywiście bezpardonowy zarzut pod adresem zapracowanego Szweda, będącego rzecz jasna profesjonalistą w każdym calu, tym bardziej, że scenariusz, w którym panowie z EVADNE mówią mu przed rozpoczęciem mixowo-masteringowych dłubań w Unisound: 'wokale mają mieć szlif pod Roggę/Akerfeldta, a gitary niech brzmią tak jak Twoje' jest przecież bardzo prawdopodobny. Przyznać natomiast muszę bez stękania, że album brzmi bardzo, ale to bardzo przyzwoicie, a kawałki takie jak "One Last Dress For One Last Journey" czy tym bardziej genialny - "Further Away the Light" mogą spokojnie konkurować z dowolnie wybranymi w swojej kategorii. To właśnie takie momenty jak refren tego drugiego windują tę płytę do prawdziwie godnego poziomu, nawet jeśli chwilami odrobinkę ona przynudza. W utworze "All I Will Leave Behind", obok narracji samego Dana Swano, natkniemy się na kobiecy wokal niejakiej Evelhyne, a w "This Complete Solitude" usłyszymy 'czysty' głos Amadeo A. Llull'a, choć, jak już się pewnie domyślacie, zdecydowanie dominuje tu growling, należący w tym wypadku do Alberta.

ocena:  8 / 10

www.myspace.com/evadneband


www.reverbnation.com/evadne


www.facebook.com/pages/Evadne/160492491642?sk=app_2405167945


www.evadne.es


www.youtube.com/EvadneDoom


solitude-prod.com


autor: Kępol



<<<---powrót