| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HORN OF THE RHINO

"Grengus"

Doomentia Records (CD 2012 ) 

Podobają mi się - póki co - opisy czeskiej Doomentia Records odnośnie wydawanych przez nich rzeczy. Są bardzo obrazowe i z cyklu 'nic dodać, nic ująć', choć wymagają pewnej wyobraźni i muzycznej edukacji. Już pierwsze zdanie wiele wyjaśnia w kwestii zespołów, które wpłynęły na twórczość hiszpańskiego HORN OF THE RHINO (ileż w tym kraju jest ciekawych kapel, toż to już zakrawa na jakiś fenomen!). Wymienione są w tekście nazwy BOLT THROWER, AUTOPSY, SOUNDGARDEN i nazwisko Scotta "Wino" Weinricha, co z kolei przywołuje wszystkie jego projekty, z odrodzonym niedawno SAINT VITUS na czele. Dodałbym do tego jeszcze BLACK SABBATH, DEATH, BARONESS, PANTERĘ, DANZIG i ALICE IN CHAINS. Wystarczy? To nie wszystko, ale po co mam robić tutaj aferę, skoro nie wszystko da się ujawnić, choćby z samego poczucia przyzwoitości i pozostawienia do odkrycia pewnych spraw przez Ciebie, Czytelniku / Czytelniczko naszego serwisu. Bo nie ukrywam, że do takich płyt zechcecie dotrzeć, choć dostęp nie jest łatwy i Czesi jak to Czesi - gościnni może i są, ale odżegnują się od promowania swoich wydawnictw, co mnie akurat kurewnie dziwi. Przecież mając takie asy w rękawie, jak ten album powinni dobijać się do Waszych drzwi i wyrywać je wraz z futryną. Ten krążek ma w sobie taką siłę, że bez problemu tak się powinno stać. Trzej Hiszpanie potrafią przywalić konkretnie i lewym prostym w szczenę, poplątać death metal z doom'owym ciężarem, powyginać grunge tak, że NIRVANA musiałaby się postarać o dodatkową dawkę dragów od polskich dilerów, a Glen Danzig z kolegami musieliby odmłodnieć o 20 parę lat, by zacząć od nowa iluś tam częściową opowieść "How the Gods Kill". Warto podkreślić jak bardzo autentyczne i naturalne jest brzmienie tego albumu, którego nie dałoby się wycyzelować samemu Neilowi Kernon'owi, bo ci kolesie po prostu płyną z tymi dźwiękami. Weźmy choćby takiego 11-minutowego kolosa w rodzaju "Brought Back", gdzie wokalny zespołu Javier Galvez po prostu jedzie po bandzie i szarpie emocjami jak oszalały. Takich numerów chce się słuchać pasjami, a przecież pozostałe, choć zdecydowanie bardziej kierujące się ku mieszance doom, sludge i death metalu też sroce spod ogona nie wypadły.

ocena:  9 / 10

www.hornoftherhino.com


www.myspace.com/rhinomotherfuckers


www.doomentia.com


autor: Diovis



<<<---powrót