| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

REMISSION BLAME

"Alea Iacta Est"

własna produkcja zespołu (CD 2009) 

"Gołym okiem" widać, że ta płyta miała być współczesnym pomnikiem postawionym wczesnemu HUNTER, czyli płycie "Requiem", jeśli chodzi o ścisłość. Nie jest to z całą pewnością granie pozbawione nowych elementów... Nowych w kontekście dokonań dawnego wcielenia ekipy Draka rzecz jasna... Mamy tu gdzieniegdzie growling, czy okazjonalne wpływy death metalu. Są również aż nazbyt oczywiste nawiązania do dokonań nieśmiertelnych SLAYER i nie licząc różnic wynikających z umiejętności wykonawczych, tudzież twórczych jednej i drugiej kapeli, to byłoby na tyle jeśli chodzi o elementy odróżniające "Alea Iacta Est" od pierwowzoru z przeszłości. Akurat tak się złożyło, że rodzime miasto tych panów, Sandomierz, to miejsce, gdzie studiowałem, do którego żywię głęboki sentyment i z którego wywodzi się kilka całkiem niezłych grup, że przekornie wspomnę tu tylko o niekoniecznie znanym, lecz niezwykle wówczas obiecującym MOROI. Naprawdę chciałbym wystawić tej płycie jakąkolwiek przyzwoitą notę, bądź dobrą opinię... Tym bardziej, że nie widzę sensu w uśmiercaniu początkujących muzyków, lecz niestety ten album brzmi jak na dzisiejsze standardy wręcz karykaturalnie. Nie chodzi mi tutaj o samo brzmienie, które nie kuleje przecież aż tak, ani o umiejętności instrumentalne chłopaków. Rzecz się tyczy raczej faktu, że jest to materiał po prostu niedopracowany. Wkurw z mej strony jest tym silniejszy, że drzemiący w tej czwórce muzyków, pewien potencjał jest tu wyraźnie słyszalny i nie wiem, czy przypadkiem nie weszli oni do Studia Patefon zbyt wcześnie. Można tu bowiem znaleźć pewne momenty, zadające kłam cisnącemu się na usta stwierdzeniu, jakoby stuff na ten krążek był poskładany na siłę. Należałoby zaliczyć do takowych fragmenty wrzuconego na otwarcie, instrumentalnego "Hall of the Mountain King" (wykorzystującego legendarny fragment z repertuaru Edvarda Griega), środkową, właściwie deathmetalową część utworu "Ghosts", czy początek, bądź solo w kolejnym "Dusk Over Magic Land". Reszta brzmi niestety, jak już wcześniej wspomniałem - bardziej jak parodia grup, którym przynajmniej w pierwotnym założeniu chciano złożyć hołd, niż materiał inteligentnie oparty o spuściznę zasłużonych szyldów. Zamiast rasowo jest sztampowo, zamiast demonicznie - śmiesznie, zamiast surowo - amatorsko itp. itd... Mimo to, że zdecydowanie wolę ostatnie albumy HUNTER, przyznać muszę z ręką na sercu, że takiego "Requiem" słucha się wybornie. Jako, że nie jestem w stanie podać przykładów grup, które na dzień dzisiejszy kontynuowałyby zawiązaną na tym krążku muzyczną myśl, wyborowi stylistyki, jakiego jak mniemam dokonał REMISSION BLAME jestem w stanie akurat przyklasnąć. Nie jest to jednak w ich wypadku właściwy czas by cokolwiek nagrywać. Kubeł zimnej wody panowie! I to nie taki, który ochłodzić ma wasz zapał do napierdalania, nie w tym rzecz... Raczej taki, który was otrzeźwi, byście mogli spojrzeć świeżym okiem na kilka istotnych spraw, jak choćby wokal. No przecież tego, co się wyrabia w takim "Ghosts" nie da się wręcz słuchać. Growle i wszelkie wrzaski to również "partie", które w żadnej szanującej się kapeli by po prostu nie przeszły. Być może wiosło i mikrofon na raz, to zbyt wiele dla Mateusza... Może należało by gdzieś zamieścić skromne ogłoszenie o treści: "początkujący zespół thrashmetalowy z Sandomierza poszukuje wokalisty...". Tym bardziej, że ślady gitar są tu całkiem, całkiem... No i nad jakimś dojrzalszym materiałem wartało by popracować... Kwitując krótko: jest o co walczyć, lecz sporo krwi trzeba tu jeszcze przelać.

ocena:  3,5/ 10

www.myspace.com/remissionblame


remissionblame.heavymusic.pl


autor: Kępol



<<<---powrót