| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

KELLS

"Anachromie"

Season Of Mist Records (CD 2012) 

Nie wiem kto się pomylił się - czy Pan Czas, że obrał takie miejsce w swoim kalendarium dla tego zespołu, czy wydawca, który wziął pod uwagę, iż KELLS cieszy się lokalną popularnością we Francji, czy może muzycy, którzy stwierdzili, że wejdą do światu sukcesu, sugerując się sukcesem EVANESCENCE, co miało miejsce przecież już kilka lat temu? Nie mi odpowiadać na takie pytania, bo wyższej siły sprawczej (nie)stety nie posiadam. Ale gdybym miał, to nie dopuściłbym do powstawania takich zespołów lub pozwoliłbym im grać wyłącznie dla rodziny i znajomych. Niech oni się jarają i będą dumni, że ich latorośle coś tam dłubią przy instrumentach gdzieś w piwnicy lub garażu. "Anachromie" to już trzeci album tego bandu, zaproszono do jego zmasterowania samego Teda Jensena (gościa od płyt METALLICY i ALICE IN CHAINS) i właściwie nie wiem po co. Owszem, pełna profeska brzmieniowa jest słyszalna, a obycie z taką muzą, jaką gra KELLS jest wyczuwalne na kilometr, ale mi osobiście chce się wymiotować od takiej dawki pop-metalowego lukru wymieszanego z pseudo nu-metalową (lub nawet metalcore'ową) rytmiką i motywami jakie można było usłyszeć na wielu podobnych płytach. Kiedyś to chociaż udawało się oczarować swoimi dźwiękami przez takie, a nie inne gothic metalowe formacje, a teraz, głównie "dzięki" absolutnie beznadziejnemu EVANESCENCE, mamy wysyp jakichś pokracznych grup, które chcą młodszą część publiczności owinąć wokół palca oklepanymi melodiami oraz wrzucanymi tu i ówdzie wrzaskami, a za wszystko to w największej mierze tu w KELLS jest odpowiedzialna niejaka Virginie Goncalves. Wtórują jej w tym otrzaskani ze swoimi instrumentami kolesie, którzy jednak poruszają się w określonych ramach i nie wychylają nosa za bardzo, by swojej pani wokalistce nie przeszkadzać. Na nic jakieś orientalne smaczki lub orkiestralne motywy, gdy z tej muzy nic nie pozostaje w pamięci po przesłuchaniu całej płyty. A ta ciągnie się niebotycznie, bo ktoś (znowu nie wiem czyj to pomysł, ale domyślam się, że również wydawcy) wpadł wspaniałomyślnie na to, by aż 13-utworowy album poszerzyć jeszcze o dwie anglojęzyczne wersje utworów z tej płyty. No właśnie, nie wspomniałem, że Virginie wykonuje wokale w swoich ojczystym, francuskim języku? Nic by się nie stało, gdybym o tym nie wspomniał... Bo tak naprawdę nie wiem dlaczego w ogóle stracił ze swojego życia ponad dwie godziny na odsłuchiwanie tego albumu i kilkanaście minut na napisanie tej recenzji...

ocena:  1 / 10

www.kellsofficial.com


www.myspace.com/kellsgaia


www.facebook.com/kellsofficial


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót