| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MEMORIA

"Death Calls the Islands"

Misantrof (CD 2011) 

Recenzji poprzedniego materiału tych australijskich muzyków na próżno szukać w dziale 'Recenzje' naszego serwisu. Mowa tu o eksperymentalnym albumie "Auradeutung" z 2008 roku, który został nagrany pod nazwą MEMORIOQUIA, a opis znajdziecie w sektorze 'Puszka Pandory', do którego konwencji dark ambientowo/noise'owa zawartość pasowała jak ulał. O nieobliczalności zespołu może świadczyć fakt, że nie tylko ich oblicze muzyczne się zmienia z płyty na płytę ("Death Calls the Islands" to trzeci materiał), ale i to, że trafili do ciekawie pojmującej przemysł muzyczny Misantrof ANTIRecords, która funkcjonuje na zasadzie wolontariatu, przyjmowania wolnych datków etc., co obnaża w pewien sposób cały mechanizm tego biznesu, a przy tym pokazuje, że underground jeszcze jakoś walczy z ogólną komercjalizacją. Zainteresowanych odsyłam na stronę www, do której linka znajdziecie pod recenzją. Przejdę więc może do samej MEMORII i ich nowego albumu, który zdecydowanie różni się od "Auradeutung", ale i od debiutanckiej epki "The Midnight Ball" z 2006 roku. Tym razem australijskie combo postanowiło pójść bardziej w stronę norweskiego, ekstremalnego metalu, co zaowocowało bogatym w dźwięki i pomysły materiałem odbijającym jak zwierciadło to, co działo się w tej estetyce przez ostatnie kilkanaście lat. Na "Death Calls the Islands" odnajdziemy monumentalizm, melodykę i wokalizy znane z albumów EMPEROR czy ARCTURUS, chorobliwe tony DHG, dzicz z wcześniejszych wydawnictw SATYRICON czy GORGOROTH i nutkę czegoś, co można określić jako 'dziwność z Antypodów'. Obeznani w temacie wiedzą, że ongiś australijskie kapele posiadały w swojej muzyce coś innego, coś, czego nie można było spotkać na płytach na przykład z Europy czy USA. Ten nieokreślony element jest wszechobecny na tym krążku, choć w zasadzie można by było go wrzucić do jednego wora z wszystkimi wymienionymi przeze mnie wcześniej norweskimi wykonawcami z ekstremistycznego światka. MEMORIA tak mocno utożsamiła się ze swoimi idolami, że chcąc nie chcąc, stała się częścią pewnej sprecyzowanej scenerii i pokazała jak bardzo globalizacja internetu ugodziła w regionalizmy, stając się nowym, ogólnospołecznym fenomenem. O tym, czy jest to atut czy wada tego bandu zadecydują już ci bezpośrednio zainteresowani, czyli słuchacze, ale trzeba przyznać, że próba zmierzenia się z pewnym stylem przez MEMORIA została podjęta konkretnie, a całości słucha się, jeśli nawet nie z zapartym tchem, to ze sporym zainteresowaniem. Pewną ciekawostką na "Death Calls the Islands" jest szósty kawałek pt. "The Rats Resist", który jest oparty prawie wyłącznie o brzmienie gitary akustycznej i szeptane wokale. To taki moment na płycie, który nie tylko jest wytchnieniem od zdecydowanie black metalowych barw, ale także sprawia, że na plecach pojawiają się silne ciary. Tak samo mocno może oddziaływać na końcówki nerwów zamykający płytę, bardzo ULVER'owski w wymowie, "The Blood Wave", który ma w sobie coś niepokojącego, a zarazem specyficznie pięknego. Na koniec tej recenzji napiszę dość wyświechtane, ale świetnie pasujące w tej chwili hasełko: WSPIERAJCIE PODZIEMIE! Tam naprawdę czekają na Was dużo ciekawsze rzeczy niż te reklamowane przez wbrew pozorom politycznie poprawne pisemka pokroju "Metal Hammer"! PS. Recenzja zawierała lokowanie produktu ;)

ocena:   7,5 / 10

www.memoria.com.au


www.myspace.com/memoriaaustralia


www.misantrof.net


autor: Diovis



<<<---powrót