| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MOONLESS

"Calling All Demons"

Doomentia Records (CD 2012) 

Dania oferowała od początku lat 90-ych poprzedniego stulecia może nie setki, ale na pewno była to zawsze gromadka zacnych kapelek. Światek death czy death/thrash metalu zapamiętał INVOCATOR oraz ILLDISPOSED czy sensację ostatnich lat - UNDERGANG, maniacy zadymionego stoner metalu GROPE czy dużo późniejszy, bardziej rock 'n rollowy VOLBEAT, a kto wie czy druga dekada XXI wieku nie będzie należała także do MOONLESS. Zespół został powołany przez muzyków punkowych załóg, ale muzycznie w niczym nie przypomina to ani NO HOPE FOR THE KIDS, HJERTESTOP, AMDI PETERSENS ARME, ani VILLAGE IDIOT. Raz, że estetyka zupełnie inna, a dwa, że image już zdecydowanie w stylu retro. Kto zresztą, tak nawiasem mówiąc, zna wspomniane przed chwilą kapele?... Debiutancki album MOONLESS nie powstawał długo, bo został nagrany raptem w ciągu trzech dni, a mimo to nikt jakoś się nie kwapił by go wydać. Najwidoczniej metalowy, fonograficzny przemysł w Danii wygasł wraz z upadkiem znaczącej kiedyś wiele firmy Die Hard, a i sam zespół nie bardzo się starał. W końcu jednak Czesi z Doomentia Records zdołali dokopać się do tego wydawnictwa, które jak ulał pasuje do ich profilu wydawniczego, bo przecież z której by strony nie patrzeć na "Calling All Demons", to bez skrupułów nawiązują do twórczości BLACK SABBATH (riffy mogły wyjść spod palców Tonego Iommi), KYUSS, DANZIG, PENTAGRAM ELECTRIC WIZZARD czy SAINT VITUS. Tutaj mamy podobną estetykę nawiązującą i czerpiącą całymi garściami z tradycyjnego doom metalu, hard rocka z lat 70-ych, a i drobnych, psychodelicznie brzmiących momentów nie brakuje na tej płycie. Znowu napiszę, tak jak przy okazji recenzji innych tego typu kapel, że sound jest wzorowany wręcz dosłownie na produkcjach sprzed niemalże czterdziestu lat, co niektórym będzie wydawać się rozwiązaniem archaicznym, a komuś innemu serducho ze wzruszenia zabije mocniej. I tak jak wiadomo, że UNDERGANG nie wymyśla niczego nowego w ultra-ciężkim death metalu, a słucha się tego z zapartym tchem, tak od MOONLESS nie należy oczekiwać, że są jakimikolwiek nowatorami w dziedzinie stoner/doom/hard rocka. Ciężkie riffy a la wspomniany Iommi, buczący bas, szeleszczące 'blachy' i śpiewający nosowo wokalista wymyśliły i ograły przecież przed nimi wspomniane wcześniej kapele, ale naturalność i szczerość przekazu MOONLESS mogą się podobać wszystkim, którzy choć trochę interesują się dokonaniami tamtych zespołów i lubią takie dźwięki.

ocena:   8 / 10

www.doomentia.com


autor: Diovis



<<<---powrót