| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OPERA IX

"Strix Maledicte In Aeternum"

Agonia Records (CD 2012) 

Status legendy w przypadku OPERA IX jest lekko przesadzony i naciągany. Zespół nagrał lepsze i gorsze rzeczy w przeszłości, a przez 7 ostatnich lat milczał, czego powodów nie znam. Na pewno wyróżniał się tym, że w pierwszym składzie miał wokalistkę - charyzmatyczną Cadaverię, z którą rozstał się w okolicy 2001 roku. Później na stanowisko gardłowego przyszedł jeden facet o ksywie Madras, a po nim niejaki M. i już było trochę inaczej. Powstały pierwsze dwa albumy tak zwanej 'witchcraft trilogy', a potem nastąpiła wspomniana już przeze mnie przerwa w działalności. OPERA IX postanowiła jednak któregoś dnia ukończyć trylogię i oto mamy "Strix Maledicte In Aeternum" - album o tyle bezpieczny dla grupy, że nie różniący się bardzo mocno muzycznie od poprzednich. Warto jednak w tym momencie napisać, że Włosi od zawsze miotali się między bardziej surową formą black metalu a tą bardziej mistyczną, podniosłą i klimatyczną, zaś w początkowej fazie próbowali swoich sił nawet w gothic metalu. O ile pasowało to, gdy w zespole była Cadaveria, która nasycała dźwięki wampirycznym pierwiastkiem, tak teraz (a właściwie to już na "Maleventum" z 2002 roku) ta złowieszcza aura gdzieś odeszła, zastąpiona standardowym, symfoniczno-black metalowym podejściem. Zgodzę się, że nowy album to rzetelna robota, ale czego w sumie można się spodziewać po zespole z ponad 20-letnim stażem? Kawałki są rozbudowane, zróżnicowane rytmicznie i nastrojowo, wręcz stylizowane na wczesny BM z klawiszami a la GEHENNA, ale przy tym wdziera się tu schematyczność i jakaś taka typówka z tymi wszystkimi wadami pierwszych płyt DIMMU BORGIR i późniejszymi CRADLE OF FILTH. Jeśli już stawiać na stworzenie koncepcyjnego albumu poświęconego tematyce średniowiecznych czasów (tak naprawdę to trylogii), to należałoby przekuć to w pewną formułę, która by się do tego odnosiła nie tylko w tekstach. Bo gdy spojrzy się na ten krążek od strony muzycznej, to ja tutaj słyszę mnóstwo ogranych i prostych w gruncie rzeczy patentów zagranych przez gitary i klawisze (w tym elemencie jest naprawdę słabo!), brak przemyślanych aranżacji i brnięcie w jakieś sentymentalne popiardywanie pod środek dziewiątej dekady poprzedniego stulecia. Ani to stylowe, ani wciągające, a już na pewno nic nie zapada w pamięć. Już takie mniej znane TWILIGHT OPHERA czy EBONYLAKE robiło to w przeszłości z większą klasą, natomiast na "Strix Maledicte In Aeternum" odczuwam przede wszystkim znużenie muzyków, co przekłada się na podobny odbiór. Parę ciekawszych fragmentów porozrzucanych po tej nie tak znowu krótkiej płycie nie poprawia oceny i obawiam się, że OPERA IX wcześniej czy później odejdzie w niebyt i chyba to będzie najlepsze rozwiązanie. A najbardziej paradoksalne w tym wszystkim jest to, że jedynie okładka autorstwa Krisa Vervimpa stanęła na wysokości zadania i rzeczywiście przykuwa do siebie oko...

ocena:  3 / 10

www.operaix.it


www.myspace.com/officialoperaIX


www.facebook.com/officialoperaIX


www.agoniarecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót