| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OPHTHALAMIA

"Dominion"

Soulseller Records (CD 1998 - 2011) 

Wraz z re-edycją "Dominion" szwedzkiej OPHTHALAMII wróciły mi na moment wspomnienia z pewnego urywka czasu mojego życia. Co prawda mam tu na myśli rok 1995 i pojawienie się ozdobionej wręcz bajeczną okładką płyty pt. "Via Dolorosa", z której rozgryzieniem miałem wówczas problem, bo nie był to ani black, ani heavy metal, a coś pośrodku, ale to wówczas, dzięki mającemu w owym czasie swoją audycję w RMF-ie (teraz to raczej nie do wiary) Ryłkołakowi poznałem i ten band, ale i działające po dziś dzień z bardzo dobrym skutkiem KATATONIĘ i OPETH. To był jakiś przełom, znak przemian w ekstremalnej muzyce, która ewoluowała od jednolitych form do czegoś zupełnie nowego. Wiele dobrego robił w tamtym czasie również trzymający rękę na pulsie Mystic z wydawanymi prawie na bieżąco nowymi albumami w formacie kasetowym. Właśnie "Via Dolorosa" była jedną z nich, a smak tej muzy czuję po dziś dzień. Obawiam się, że było to także apogeum możliwości OPHTHALAMII, bo na kolejnych dwóch albumach, czyli "A Long Journey" z 1998 roku i następującym zaraz po nim "Dominion" czuło się już pewien kryzys twórczy i brak świeżych pomysłów. To, co na "Via Dolorosa" świeciło pełną gamą kolorów, tu już czymś w rodzaju zjadania własnego ogona. Niby powrócił na wokale All, niby jest ta mieszanka grania z pogranicza szwedzkiego black metalu, tradycyjnego heavy metalu i folkowo-średniowiecznej melodyki, ale tak wówczas zaczęło grać coraz więcej kapel ze Szwecji. Zgrupowane w No Fashion Records płyty z początku rajcowały swoją specyficzną melodycznością i agresją, ale tak na dobrą sprawę z katalogu tej firmy próbę czasu przetrwały niektóre albumy MORK GRYNING, LORD BELIAL, DARK FUNERAL i może jeszcze UNANIMATED, a poza tym te pojedyncze wydawnictwa z logo KATATONII, MARDUK, DISSECTION i DOMINION CALIGULA. "Dominion" OPHTHALAMII był i jest do dziś zbiorem pewnych kawałków, z których części słucha się nadal z przyjemnością, a reszta to już tylko takie wypełniacze. Miała być kontynuacja eposu o wymyślonej przez It'a bogini Elishii, a okazało się, że to epitafium dla dobrego dla tego zespołu czasu i głównie odgrzewane kotlety. Parę momentów nadal daje radę ze względu na świetny klimat, bo są i fajowsko brzmiące solówki, specyficzne dla tej grupy melodyjki czy lekko inspirowane doom'em zwolnienia. Zupełnie niepotrzebnie All, It i spółka zabarwiali swoją muzykę motywami, które później określano mianem black 'n rolla, co gryzie się na "Dominion" z bajkowo-nierealnym klimatem pozostałych fragmentów. A wypuszczona nie tak znowu dawno temu re-edycja Soulseller Records zawiera dodatkowo trzy wersje utworów z tego krążka z próby z kwietnia 1996 roku oraz surowy miks kawałka "Sacrifice" z sesji nagraniowej "Dominion" z 1997 roku. Wiem, że na pewno znajdą się chętni na poznanie lub odświeżenie sobie tego kawałka muzy, ale tak na dobrą sprawę i tak zdecydowanie bardziej polecam nagrany z wokalnym udziałem Legiona (ex-MARDUK) album "Via Dolorosa", bo tam wszystkie najlepsze cechy ich muzy są najlepiej i najpełniej słyszalne.

ocena:  6 / 10

www.myspace.com/ophthalamia


www.soulsellerrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót