| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

TEMPLE

"Structures In Chaos"

Non Serviam Records (CD 2012) 

Debiutancki album holenderskiego TEMPLE zaczyna się perkusyjną rozgrzewką na tle początkowo spowolnionych głosów growlujących i wrzeszczących coś, co za każdym razem przypomina mi o kilku niecenzuralnych wyrażeniach z osiedlowej polszczyzny rodem, więc nic nie poradzę, że każde przesłuchanie tego krążka zaczynam od gęstego szydzenia. Wraz z tym, dowcipy się jednak kończą, bo prawda jest taka, że może i TEMPLE nie jest, póki co, tworem doskonałym, ale tak nieustępliwą, barbarzyńską i gniewną siekaniną niewiele kapel jest w stanie zwrócić na siebie uwagę. Ta muza to death/blackowa ekstrema w wydaniu współczesnym, nie stroniąca od orientalnie wyprofilowanych gitarowych aranży właściwych choćby dla NILE czy MELECHESH ("Rituals of Marduk", "Dead Sun Festival", "Among Ravens"), ołowianych gitar rodem z krążków IMMOLATION czy skorelowanych z klimatem kompozycji dysonansów, będących ulubioną figurą wiosłową Erika Rutana ("Multiverse (Another Time and Space)") czy TRIGGER THE BLOODSHED. Jeśli pomyśleliście w tym miejscu o takich polskich szyldach jak BEHEMOTH, LOST SOUL lub AZARATH, to intuicja Was nie zmyliła, bowiem bohaterowie tego tekstu niezwykle chętnie korzystają z tego, co Nergal, Inferno czy Grecki wypracowali sobie na kluczowych dla swego stylu i kariery płytach, których nazw nie ma potrzeby tu podawać. Czasami zapędza ich to w kozi róg, gdzie cichym echem odbija się głos podpowiadający nie do końca trafione rozwiązania. Przykładem tego jest czysta, 'mandolinowa' gitara w "The Algol Planet", która w tym kontekście wygląda na nieudolnie podrobiony wstęp do "At the Left Hand ov God" (otwierający kawałek pachnie na odległość motywem z wiekopomnego "Chant For Eschaton 2000", ale coś swojego również w sobie posiada) oraz kilka wokalnych wtrąceń, mieszczących się chyba w kręgu 'tych gościnnych' (których troszkę trafiło na ten plastik), gdyż główny wokal obsługującego gitarę A.J. van Drenth'a (ponoć kiedyś grał w samym ASPHYX) jest bez większych zastrzeżeń. W "Cover Her In Blood" słychać kobiecą wokalizę, którą momentalnie skojarzyłem ze śpiewem Marjan Welman na ostatnim DEMIURG'u, a wspomniany "Dead Sun Festival" to wałek w sam raz dla fanów MORBID ANGEL. Perkusja młóci jak szalona, bas przeczesuje najgłębsze zakamarki dywanu, a solówki siadają na klacie niczym wyjątkowo złośliwe chochliki, przypominając trochę te z powrotnego krążka MAGNUS. Niepokojące sample z "Matagatsubi" pompują adrenalinę do tkanek i robią to na przemian z ociężałymi riffami, którymi zespół miota na wszystkie strony jak trocinami. Rzeź niewiniątek nam panowie zgotowali i głupio tu nawet kręcić wąsem nad tym, co można by zmienić, wywalić bądź dorzucić. "Structures In Chaos" przytłacza umiejętnie skanalizowaną intensywnością, więc ci, którzy uwierzą w ewentualne pretensje pod adresem nieklarownej produkcji (niestety, w sporej mierze prawdziwe), stracą to, co w tej muzyce najważniejsze.

ocena:  8,5/ 10

www.facebook.com/pages/Temple/105069992917568


www.myspace.com/templeprojectofficial


www.non-serviam-records.com


autor: Kępol



<<<---powrót