| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

TERRORIZER

"Hordes of Zombies"

Season Of Mist Records (CD 2012) 

Drugi powrót do żywych TERRORIZER'a stał się faktem. Z oryginalnego składu ostali się jedynie rekonwalescent Pete Sandoval i grający tu wyłącznie na basie David Vincent, co oczywiście nie umniejsza ich roli w poprzednich dokonaniach kapeli (Pete'a na obu, Davida na "jedynce"). Wiadomo powszechnie, że ta kapela zaznaczyła - i to mocno - swoją obecność na scenie ekstremalnego metalu przede wszystkim doskonałym albumem "World Downfall" z 1989 roku. Któż wówczas nie był pod wrażeniem tego grindcore'owego ataku, świetnych riffów i potężnej energii bijącej od tego stuffu? Spontaniczna akcja Shane'a Embury z NAPALM DEATH, który na dobrą sprawę przyczynił się do tego, że ten album w ogóle powstał zapisała się złotymi zgłoskami w historii ekstremalnego grania. Powrót w 2006 roku krążkiem "Darker Days Ahead" nie był nawet w połowie tak dobry, bo tak naprawdę legenda TERRORIZER powinna przetrwać w kronikach wyłącznie w postaci "World Downfall". Co to więc oznacza odnośnie najnowszego wydawnictwa powstałego pod tym szyldem? Otóż tyle, że jest to materiał bardzo średni i pozostający w głębokim cieniu tego najpierwsiejszego i jak widzę - nie jestem w swojej ocenie osamotniony. "Hordes of Zombies" rozczarowuje brakiem charakterystycznych riffów i choć nie jest pozbawiony pałera oraz bezkompromisowego pędu do przodu, to tak jak jego poprzednik sprzed sześciu lat jest jedynie zbiorem w większości bardzo szybkich, death metalowych kawałków. Mówiąc bardzo obrazowo - to taka bardziej death metalowa wersja NAPALM DEATH z "Harmony Corruption". Nowa gitarzystka Katina Culture stara się jak może, ale nigdy nie będzie aż tak dobra jak nieodżałowany Jesse Pintado, pojawiający się już na drugim krążku wokalista Anthony "Wolf" Rezhawk nie jest Oscarem Garcią, bas Vincenta jest mało słyszalny, a bębny Pete'a, choć pukają tak szybko, jak należy, to zdają się być dość zachowawczym elementem całości. W kategorii death/grind'u TERRORIZER nie miał sobie właściwie równych, jednak od kiedy gra po prostu death metal stał się niestety jedną z wielu kapel, które, owszem, mają w składzie dobrze znających swój fach muzyków, ale nie wyróżniają się niczym niezwykłym. Takie jest właśnie "Hordes of Zombies" - napisane zgodnie z przepisem, a jednocześnie nie przyprawione, pospolite, szare i statyczne.

ocena:  5/ 10

www.terrorizergrindcore.net


www.myspace.com/terrorizergrindcore


www.facebook.com/terrorizergrindcore


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót