| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

TRILLION RED

"Two Tongues"

BadGod Music & DarkZone Productions (MCD 2011) 

Ależ to cacko! Nie odkryty jeszcze do końca underground wciąż kryje tyle tajemnic, że warto za nimi iść jak w ten przysłowiowy dym. TRILLION RED to zasadniczo Patrick Brown, który zajmuje się w tym zespole wszystkim poza perkusją i robi to na tyle intrygująco, że można mu wybaczyć jego samolubność. W czterech utworach wypełniających tę kompaktową epkę porusza się z lekkością w światku post-metalowego grania, poszerzonego dodatkowo elementami progresji, sludge'u, psychodelii i cholera wie czego jeszcze. Odsłuchuję ten materiał po raz nie wiem już który i tylko fragmentarycznie odnajduję tu pewne podobieństwa, ale są one z tak różnych półek i szuflad, że nie chciałbym zaciemniać obrazu. Owszem, zgodnie z opisem wydawcy, można się tu doszukać pewnych podobieństw do tego, co tworzą JESU, ISIS czy CULT OF LUNA, ale to tylko taki bardzo ograniczony zakres, w którym porusza się TRILLION RED, bo ja bym dorzucił tu o wiele więcej, tylko nie wiem czy miałoby to sens. Nie wiem na przykład czy dotrze do odbiorcy sugestia, jakoby ten ponad dwudziestoczterominutowy stuff mógł zadowolić także fanów RUSH, FUGAZI, NEUROSIS, MARYLIN MANSON, PORCUPINE TREE czy różnych progresywno-metalowych, poszukujących nowych formuł artystów. Rozrzut jest taki, że efekt samogwałtu może porazić niejednego. Gitarowo dzieje się tutaj tyle, że można by obdarować wiele podobnych wydawnictw na wskroś, wzdłuż i wszerz, bo niby króluje prostota, ale cudeniek różnych można dosłuchać się w każdej minucie tego materiału. A to Patrick zaszaleje pokrętnym akordem, a to pociągnie po strunach niczym po harfie - delikatnie, acz przebijając serce na wylot. Wokale na pozór zdesperowane, jazgotliwe, ale obok tego wymruczane i z lekka demoniczne, a gdzieś w tle pojawiają się znienacka klawisze jakby rodem z lat 70-ych, co już pewnie niewielu dziwi, choć przy tym są one tak dawkowane, że portki spadają z dupska. Osobno należy się parę słów towarzyszącemu Patrickowi bębniarzowi, którym jest Max Woodside, który gra w sposób odmienny od wytyczonych standardów - a to bywa oszczędny i wręcz archaiczny, w stylu lat 70-ych, a to popukuje po wszystkich bębenkach niczym Neil Peart z RUSH, co nadaje muzie TRILLION RED wspomnianego progresywnego, wyrafinowanego charakteru. Dużego smaka robi wieść, że pełny album, który ma się ukazać latem będzie nagrywany przez Patricka w towarzystwie udzielającego się między innymi w NOVEMBERS DOOM, AVA INFERI czy FORBIDDEN Sashy Horna. To się może dziać! A póki co mamy materiał krótki, błyskotliwy i do odkrywania przez wiele, wiele tygodni. Mnie oczarował i dał nadzieję, że jeszcze nie wszystko odkryto w tym naszym metalowym światku. Byle było nam to dane, byle było...

ocena:  9,5/ 10

www.trillionred.com


www.badgodmusic.com


autor:  Diovis



<<<---powrót