| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BITTERNESS

"The Final Declaration of the End (Swansongs For the Faithful)"

G.U.C. Records (CD 2012) 

Łączenie ze sobą pierwiastków nawet i pokrewnych stylów grania jest ideą piękną, warunek zaś tylko jeden. Trzeba to po prostu robić z wyczuciem i minimalną choćby dozą zmysłu estetycznego. Grać i być muzykiem z prawdziwego zdarzenia to również dwie, niekoniecznie i nie zawsze ze sobą tożsame, sprawy. Wydawca niemieckiego BITTERNESS, czyli firma G.U.C., wręcz nie wie w co ma ręce wsadzić przebierając w rzekomych powodach, dla których fan podziemnego, oldschoolowego thrashu zza zachodniej granicy musi mieć powyższe CD. Zespół potrafił ponoć wypuszczać własnym sumptem pełnogrające albumy, których półtora tysięczne nakłady wyprzedawały się na pniu (nic, tylko wznowić [śmiech]), otworzyć gigi takich tuzów jak NAPALM DEATH, DISMEMBER czy VITAL REMAINS, a utrata części składu nie przeszkodziła mu w kontynuowaniu wypraw koncertowych u boku na przykład DESTRUCTION czy TESTAMENT. Piękny przykład tego, jak w dzisiejszych czasach manipuluje się i żongluje informacją, choć najzwyczajniej w świecie może to wynikać z faktu, że panowie sami tak do końca nie wiedzą co wydają. Niemiecki thrash tu obecny jest, ale raczej jako jedno z jaj, na powyższy kogel mogel, do tygielka wbite. Kimże trzeba być, żeby tak tę muzykę zaklasyfikować? Nawet produkcyjnie jest to rzecz mocno zahaczająca o death metal, samo już brzmienie sugeruje tu co nieco. Muszę nawiasem wtrącić, że nawet mi się ono podoba. To niewątpliwy plus dzisiejszych czasów, że amatorska produkcja może zabrzmieć w surowy, acz mocarny i całkiem czytelny sposób. Pierwszy na liście nie licząc intro pod tytułem "The End" (dobry patent swoją drogą) "Killing Mind" to wypisz wymaluj thrash, lecz raczej idący pod rękę ze starym DEATH (późne oblicze bogów dostaniecie w "One Way Ride") czy MASSACRE. W kolejnym zaś kawałku, pod tytułem "Face the Lie" soniczna rzeczywistość takich płyt, jak "Leprosy", "Spiritual Healing" czy "From Beyond" wykrystalizuje się na dobre, szkoda tylko, że w wydaniu czysto odtwórczym. W zestawieniu z fragmentem zerżniętym z "When Satan Rules His World" DEICIDE - który w tym samym utworze się pojawia - czy nazbyt silnym nawiązaniem do tytułowego "The End Complete" OBITUARY - który napotkamy z kolei w "The Coursing" - jest to jednak przysłowiowy pikuś. Na tym etapie zespół sięga po szwedzki, melodyjny death metal, co daje w rezultacie dwie papkowate kompozycje, lecz na szczęście w "Psychotic Disorder" odezwie się KREATOR z pierwszych płyt i tu akurat można cokolwiek dobrego uszczknąć. Podobnie jest w utworze tytułowym, gdzie udanie nawiązano do melo death metalu, czy w "No Life Inside", mającym nieco carcassowy charakter. Ja naprawdę rozumiem, że w tej czy innej postaci, prawie wszystko w muzyce zostało już powiedziane i zdaję sobie sprawę z faktu, że pewne zespoły po prostu muszą czerpać z pewnych wzorców. Nie mam też nic przeciwko otwieraniu gatunkowego kuferka rozmaitości, gdzie każdy jeden muzyczny fant jest innego pochodzenia niż poprzedni. Na najnowszym krążku BITTERNESS jest trochę dobrych momentów, więc powodów do płaczu nie ma. Zamiast tego, na miejscu ekipy Franka Urschlera zastanowiłbym się jaką muzyczną drogą chcę podążyć, bo to się nie nazywa eklektyzm, tylko zwykły bałagan. Być może jest to kwestia punktu widzenia, ale ten zespół jest o lata świetlne od pełnego przekonania mnie do zasadności tak, a nie inaczej dobranego zestawu rozwiązań.

ocena:  5/ 10

www.myspace.com/bitternessthrash


www.reverbnation.com/bitterness


www.bitterness.de/


www.facebook.com/pages/BITTERNESS-OFFICIAL/130030907097849


www.guc-area.de


www.myspace.com/guclabel


autor: Kępol



<<<---powrót