| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLACK SHEEP WALL

"No Matter Where It Ends"

Season Of Mist Records (CD 2012) 

Takie albumy nie sprzedają się w większej ilości egzemplarzy. Nie przyciągają uwagi takich fanów, co nawet skubnęli co nieco metalu, ale szukają w miarę przyswajalnych dźwięków. BLACK SHEEP WALL stawia na monstrualny ciężar, gardłowe ryki i cholernie nisko strojone gitary, a to już ich dyskwalifikuje, gdy chodzi o jakiekolwiek przejawy przebojowości i chwytliwych linii melodycznych. Panowie gitarzysta, basista i perkusista stawiają betonowy mur swoimi dźwiękami dając słuchaczowi jedynie możliwość odwrotu i na przykład skoku do wody z kamieniem na szyi. Nie to, żeby była to muza w jakikolwiek sposób depresyjna (no, wesoła to ona ani przez moment nie jest, hehe), ale jest tak zbudowana, że nie daje żadnej nadziei na jutro, ba, nawet na chwilę, która nastąpi. Mocarne, ważące chyba z tonę riffy z mozołem wrzucają słuchacza na mieliznę, a buczący bas i miażdżąca perkusja niczym rykoszety uderzają w uszy. Dzieła dopełnia jeszcze niedźwiedzi ryk wokalisty, a ten już nie pozostawia złudzeń, że mamy tu do czynienia z czymś, co wywodzi się w prostej linii od twórczości takich ekip, jak GRIEF, EYEHATEGOD czy CROWBAR, tyle, że Amerykanie z Kalifornii grają jeszcze mocarniej i dosadniej. Nie rozpędzają się ani trochę, za to próbują wprowadzić odbiorcę w apokaliptyczny klimat, a pociąg do nieco bardziej psychodelicznej estetyki słychać w momentach porozciąganych dość poważnie w czasie sprzężeń gitar i wówczas gdy gitarzysta zatrzymuje się na jednostajnym, furiackim szarpaniu strun niczym SONIC YOUTH w latach swojej świetności. Zresztą BLACK SHEEP WALL są nawet bliżej wszystkich tych post-punkowych, noise-core'owych kapel ze Stanów i nie tylko, aniżeli na przykład dużo bogatszego muzycznie NEUROSIS, nie mówiąc już o całym post-metalu. Jedynym przerywnikiem wśród nieustających ataków dewastacji jest siódmy na płycie, instrumentalny "Cognitive Dissonance", ale tutaj z kolei złowieszczo snują się ambientowo - post-industrialne płaszczyzny i nie ma tu mowy o jakimkolwiek odpoczynku. "No Matter Where It Ends" nie jest przykładem albumu wybitnego czy takiego, co zostanie klasykiem, jednak dobrze się dzieje, że wydawcy pokroju Season Of Mist nie boją się inwestować w tak niekomercyjne przedsięwzięcia.

ocena:  6,5/ 10

www.myspace.com/blacksheepwallmusic


www.facebook.com/blacksheepwallband


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót