| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

COFFINS

"March of Despair"

Hammerheart Records (MCD 2012) 

Ależ ci kolesie mają bogatą dyskografię! Tylko trzy pełne albumy, a poza tym cała masa przeróżnych splitów, kompilacji i różnych innych epek. A to wszystko w ciągu w sumie 12 lat. Na płytach dzielili swoje utwory już z takimi znaczącymi w podziemiu kapelami, jak CIANIDE, STORMCROW, HOODED MENACE czy WARHAMMER i niech to już podpowie jaką muzę gra tych czterech skośnookich wojowników z Japonii. Taa, COFFINS to bardzo oldskulowo brzmiący band, a w krwioobiegu muzyków, zamiast krwi płynie twórczość HELLHAMMER i wczesnego CELTIC FROST. Kto wie, ten wie, kto nie wie, to dowie się, że mam słabość do takich kapel, choć nie łykam wszystkiego jak leci, bo wiadomo, że są lepsi i mniej lepsi w nawiązywaniu do wczesnych tworów Toma Gabriela Warriora. Pewnie gdybym poznał całą dyskografię Japońców lub choćby jej większą część, to miałbym szerszy ogląd na to, czy są w tym rzeczywiście dobrzy, ale na podstawie mojej znajomości tematu pt. COFFINS mogę napisać, że tak jak GALLHAMMER namieszał niesamowicie w moim muzycznym życiu (a to też Japonia, tyle że w wydaniu wyłącznie żeńskim), tak COFFINS pewnie byłby też znaczącym wydarzeniem, gdybym miał szczęście poznać ich kilka bądź kilkanaście lat temu. Jednakowoż, "March of Despair", mimo że materiałem niedługim jest, to zdecydowanie pokazuje, że ci kolesie naprawdę czują to, co grają i wychodzi im to całkiem nieźle. Szeroko pojęty, prymitywistyczny chwilami doom/death metal w ich wykonaniu uciska klatę ciężkimi, stutonowymi riffami, wchodzi w uszy przeciągłymi piskami oraz zawodzeniami gitary i ciemięży gardłowym rykiem wokalisty Uchino. "March of Despair" to taka sludge'owa alternatywa wobec wszystkich tych nawiedzonych, psychodelicznych kapel, głównie pochodzących ze Stanów, a które tak po prawdzie to zapominają o metalowych korzeniach. Tu jest ich aż nadto, choć aby oddać sprawiedliwość dodam, że słyszę na tym materiale co rusz nutkę szwedzkiego death metalu z początku lat 90-ych, tyle że zagraną o wiele wolniej i jeszcze ciężej. A na deser dostajemy na tym mini-CD dodatek w postaci coveru "Corpsegrinder" DEATH (a poniekąd też MASSACRE). Zagrany w hellhammerowskim stylu daje wiedzę o co tym gościom tak naprawdę chodzi... ;)

ocena:  7/ 10

www.myspace.com/intothecoffin


www.coffins.jp


www.hammerheart.com


autor: Diovis



<<<---powrót