| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CYCLOPHONIA

"Impact Is Imminent"

Battlegod Productions (CD 2012) 

Prawice Norwegów nie chcą najwyraźniej odwyknąć od mieczy. CYCLOPHONIA to całkiem nieźle zapowiadający się zespół o właśnie norweskim pochodzeniu, wykonujący dokładnie ten rodzaj power metalu, w którym podniosłe melodie są rzeczywiście epickie i w którym przepięknie słychać skąd ta muzyka się wywodzi. Czyli dokładnie taki, jaki lubię! Całkiem możliwe, że ich debiutancki album pod tytułem "Impact Is Imminent" nigdy nie będzie kojarzony po tytule przez tak zwaną większość fanów gatunku, ale jeśli już, to stanie się tak głównie dlatego, że ciężko będzie mu przepłynąć ocean podobnych wydawnictw i dotrzeć do właściwego odbiorcy. Nie sądzę też, by wnosił on do gatunku cokolwiek nowego. Fakt - jest to granie, w którym odnaleźć się mogą zwolennicy zuchwałej jego odmiany, bo operujący tu gitarami Havar Robertsen oraz Oystein Kvile Hanssen w ogródku swych talentów nie zakopali. Ich kunszt władania rękojeścią można podziwiać już od otwierającego utworu tytułowego, gdzie pierwsze takty gitary popisowej wybrzmią już w pierwszej minucie, a z zamieszczonego na okładce promówki info wynika, że obaj mają równe szanse w solówkach się wykazać. Nie inaczej przedstawiała się kwestia prac studyjnych, albowiem obaj nadzorowali proces nagrywania i obróbki, w którym miks i mastering powierzyli Borge Finstadowi. Podobnie jak, buszujący w nieco innym zbożu, nasz krajowy BEHEADING MACHINE, tak również i CYCLOPHONIA posiada dwa gardła za mikrofonem. Funkcje wokalistów pełnią tu więc Andreas Angell oraz Kai Joar Kristensen i powiem szczerze, że jest tu kilka partii, nad którymi minimalnie można by popracować, ale wielu wyplułoby struny głosowe gdyby spróbowali wyjść im naprzeciw w turnieju. Wygodniccy mogą się o tym przekonać już na YouTube, oglądając klip do wyśmienitego "Retaliate". Na sekcję rytmiczną składa się bas Kristiana Kvile Hanssena, o znajomo brzmiącym nazwisku [śmiech], oraz perkusja Nicolaia Ursina i w utworze "Screams In the Night" można ją usłyszeć w nieco nieszablonowym wydaniu. Wyczuwa się tu leciutki, progresywny szlif i mimo iż album nie eksploruje jakichś wyjątkowo dziewiczych rejonów, brzmi na swój sposób indywidualnie. Ciężko powiedzieć czy kłania się tu pochodzenie muzyków, zwykła, muzyczna wyobraźnia czy jeszcze inny czynnik, ale rezultat jest taki, że stroniąc od nie wiadomo jak wycmokanego brzmienia, mocząc stopy w prawidłach niezwykle rasowego heavy metalu, CYCLOPHONIA sięga prawdziwej profeski. Gitary brzmią niekiedy wręcz jakby panowie odbyli korepetycje pod okiem duetu Kristian Niemann / Christofer Johnsson, a takie coś pod moim piórem to już pochlebstwo z dość wysokiej półki. Nie rzuciłem nim jednak sobie a muzom, bo ostatni w zestawie "Die by My Sword" galopuje z tak fantastycznie technicznym zacięciem i podskórnie przemyconym symfo-epickim klimatem, że pomyśleć sobie można z najszczerszym uśmiechem: 'Miskolc'! Tekst niby banalny, ale refren daje radę jak złoto. EMPIRES OF EDEN, WHITE WIZZARD, SOUL STEALER, MANOWAR. Jeśli któraś z tych nazw chodzi komuś po głowie, a bokiem wychodzą mu bezpłciowe krążki z pogranicza heavy i power metalu - polecam ten album. A tak nawiasem - też poznaliście kreskę pana Olofssona na okładce? [śmiech].

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/pages/Cyclophonia/132877423398870


www.myspace.com/cyclophonia


www.cyclophonia.com/


www.battlegod-productions.com


autor: Kępol



<<<---powrót