| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ENCOFFINATION

"O' Hell, Shine In Thy Whited Sepulchres"

Selfmadegod Records (CD 2011) 

'Kac recenzencki'. Nie wiem czy ktoś przede mną posłużył się już takim określeniem, lecz jeśli nie jest Ci ono znane, drogi Czytelniku, to już wyjaśniam, że ze zjawiskiem owym mamy do czynienia wówczas, gdy pójdzie do publikacji recenzja (bądź jakikolwiek inny artykuł o charakterze krytycznym) naszego autorstwa i po jakimś czasie dochodzimy do wniosku, że nasza ocena nie była tak do końca słuszna. Dokładnie takie uczucie towarzyszyło mi w kilka tygodni po uświadczeniu na internetowych łamach powyższego serwisu mojego tekstu, w którym opisałem swoje doznania związane z przesłuchaniem "Ritual Ascension Beyond Flesh", czyli poprzedniej płyty ENCOFFINATION. Muzyce tej grupy zarzucić można wiele, ale przyznać trzeba niemal bezsprzecznie, że Goath i Elektrokutioner wytyczyli na death/doom metalowym cmentarzu miejsce na swój własny kawałek mogiły. Zrobili to na tyle inteligentnie, że wydana pod owym tytułem muzyka aż prosiła się o jakąś nową kategoryzację, a już na pewno zasłużyła sobie na ocenę wyższą niż 7. Dziś trafia w me ręce kolejny album amerykańskich grabarzy i pełen nadziei na możliwość zadośćuczynienia, odfoliowałem całkiem nieźle wytłoczone wydawnictwo. Na okładce pędzel hiszpańskiego, barokowego malarza Juana De Valdes Leala pod tytułem "Finis Gloriae Mundi" mógł przyciągnąć równie dobrze fanów MARDUK, aczkolwiek muszę przyznać, że z muzyką ENCOFFINATION takie malunki konweniują nawet lepiej. Szata graficzna autorstwa - odpowiedzialnego za miks i mastering płyty - Justina Stubbsa to również rzecz wielce odpowiednia, gdyż przypomina ona jakąś kolekcję zabytkowych złotorytów, zebranych tematycznie przez kogoś, kto ilustracjami lilijek i słowików nie był bynajmniej zainteresowany. Nie wszystko złoto, co zgnilizną świeci, więc włączamy płytę, która w ciągu jednej sekundy nasuwa pierwszy wniosek: Jest czyściej. Wspomniany tandem nie ma się co obawiać, że ktoś pomyli ich muzykę z takim np. DARKNESS BY OATH, ale produkcja "O' Hell, Shine In Thy Whited Sepulchres" jest o wiele, wiele czytelniejsza niż to, co ENCOFFINATION zaserwowali poprzednio. Długaśne intra, które tam zdawały się być niemal równie istotne w budowaniu chorego, pogrzebowego klimatu co same kompozycje zostały tym razem zredukowane do roli ozdobników. Silniej zaznaczono riffy, bas, troszkę rozbudowano charakter perkusyjnego 'tykania', co idealnie słychać już w pierwszym (pomijając intro) "Rites of Ceremonial Embalm'ment". Uderzenie perkusji, tąpnięcie basu, gitara? Obecna! No to ruszamy. Album wchodzi we właściwe sobie tempo, które oczywiście do dyskotekowych nie należy i kondukt rusza przez rynek. Silnie wyróżnia się pokraczny, choć obowiązkowo duszny, pochód gitarowy w "Crypt of His Communal Devourment", w ruch nieuchronnie pójdą dzwony (jako że pojawiają się w utworze pierwszym oraz w kończącym "Annunciation of the Viscera", stanowią pewną klamrę), a w "Ritual Until Blood" rzucą się w uszy klawisze. Porzućcie Wy jednak wszelką nadzieję na machanie przy tym głową, nucenie pod prysznicem, pląsanie na imprezach czy oddawanie się przy tych istnych hymnach samej kostuchy innym uciechom zwykłych śmiertelników. Można lubić chore, muzyczne klimaty, ale takiego dying doom metalu naprawdę nie bada się lekkim uchem. Jak słuchać tych agonalnych pomruków z tekstami? Tę tajemnicę ENCOFFINATION również zapewne zabierze do grobu.

ocena:  9/ 10

www.facebook.com/templeofencoffinment


www.myspace.com/encoffination


selfmadegod.com/


autor: Kępol



<<<---powrót