| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX


YYRKOON - "Unhealthy Opera"
(CD 2006 / Osmose Productions & Mystic Production)
Swego czasu mój serdeczny kolega bardzo polecał mi twórczość tego bandu. Zapamiętałem wszystkie pochlebne słowa, które wypowiedział pod adresem zespołu, przede wszystkim ze względu na jego oryginalną nazwę. YYRKOON nie jest nowicjuszem na metalowej scenie i to wyraźnie słychać!!! Powstał we Francji w 1995 r. Z biografii wynika, że styl zespołu ewoluował na przestrzeni lat, a przedmiotem zainteresowania muzyków była metalowa materia różnej maści. „Unhealthy Opera" jest czwartym, pełnym krążkiem YYRKOON. Mądre przysłowie mówi: „szukajcie a znajdziecie". W odniesieniu do tego, co Francuzi nagrali na ich najnowszym wydawnictwie, sprawdza się ono znakomicie. Odnaleźli muzyczną dojrzałość. Wypracowali wysoki poziom umiejętności gry i aranżacji. Obcowanie z dźwiękami z „Unhealthy Opera" to słodka przyjemność. Zawartość krążka wypełnia trzynaście utworów niezwykle inteligentnego i wielobarwnego death metalu, bogatego w różnorodne pejzaże. Na płycie znajdujemy całe bogactwo dźwięków. Fundament stanowi inteligentne, mocne i zdecydowane łojenie na wysokim poziomie technicznym. Obecne są również przestrzenne akustyczne partie. Materiał nie jest również pozbawiony melodyjności, która nie jest celem samym w sobie, lecz naturalnym wynikiem konstrukcji utworów. W obliczu death metalu, prezentowanego przez tych uzdolnionych skurczybyków, nie można nie wspomnieć o wysokim wskaźniku progresywności ich muzyki, którą słychać w odległości kilometra od głośników. Jasnym i znaczącym elementem są partie solowe gitary oraz partie basu. Im więcej słucham „Unhealthy Opera", tym poziom mego zadowolenia i satysfakcji jest większy. Piszę tę recenzję przed planowanym występem NILE i YYRKOON w Katowicach i podwójnie żałuję, że nie będzie mi dane znaleźć się na tym koncercie. Francuzi podarowali nam muzykę najwyższej jakości, która tak jak francuskie najlepsze wino, im dłużej łechce nasze zmysły tym bardziej smakuje. Francja może być dumna z YYRKOON. Już dziś wiem, że „Unhealthy Opera" będzie jedną z najciekawszych premier tego roku. Kłaniam się w pas i dziękuję chłopakom za tak zacne dźwięki.
ocena: 9,5/10
www.mystic.com.pl
www.osmoseproductions.com
www.yyrkoon.net
autor: Warzych


YNGWIE MALMSTEEN'S RISING FORCE - "Unleash the Fury"
(CD 2005 / Steamhammer/SPV & Mystic Production)
Nigdy nie byłem miłośnikiem gitarowego grania Yngwie Malmsteena. Wiele utworów czy płyt, jakie miałem okazję usłyszeć były czymś w rodzaju "sztuki dla sztuki", a maestro skupiał uwagę wyłącznie na sobie poprzez wirtuozerskie solówki. Jaki jest Yngwie w roku 2005? Nie dane mi było poznać poprzedniego albumu pt. "Attack", ale już sama wieść, że dwóch muzyków grało na tamtym wydawnictwie i najnowszym zmroziła mnie niezwykle. W tym miejscu wyjaśnię, że szwedzki muzyk (aktualnie rezydujący w Miami na Florydzie) zmienia muzyków jak rękawiczki i chyba nie da się zliczyć ilu ich przewinęło się przez jego RISING FORCE. Nowy album przynosi więc po raz kolejny wokalizy Brytyjczyka Dougie White'a (ex-RAINBOW, CORNERSTONE), które nawiązują do lat 80-ych, gdy śpiewacy heavymetalowi potrafili zaciekawiać barwą swoją głosu, a nie jak to bywa obecnie, pieją jak wykastrowane koguty. Za zestawem perkusyjnym zasiadł ponownie Patrick Johansson, grający oszczędnie, ale potrafiący dopasować się do konkretnego klimatu danego numeru. W tle na klawiszach pogrywa dość dyskretny Joakim Svalberg, który zastąpił na tym stanowisku Dereka Sheriniana (ex-DREAM THEATER). No i oczywiście sam Maestro grający na wszelkiego rodzaju instrumentach strunowych, a nawet udzielający się wokalnie w "Cherokee Warrior". No i oczywiście znów wszystkie uszy są skierowane na to, co wyprawia Yngwie na tej płycie. Ci, którzy znają już charakterystyczne zagrywki tego muzyka i tym razem nie rozczarują się, bo solówek jest tu jak zawsze bez liku, mnóstwo motywów nawiązuje do muzyki klasycznej (ech, ten barokowy przepych ;), drażni też jak w przeszłości, że lider zespołu musi mieć praktycznie w każdym utworze ostatnie słowo, co w pewnym momencie staje się już nudne. Wśród osiemnastu kawałków zawartych na albumie są bardziej żywiołowe jak na przykład otwierający całość "Locked & Loaded" czy też "Cracking the Whip", gro utworów jest utrzymanych w miarowym, średnim tempie z przepisową zwrotką i refrenem. Wyróżnia się z nich nieznacznie "The Bogeyman" z charakterystycznie współgrającymi ze sobą basem i riffem gitarowym, balladowe "Dreaming (Tell Me)" i Hendrix'owskie "Cherokee Woman". Na krążku znalazły się oczywiście instrumentalne miniatury wykonane już samotnie przez Mr. Malmsteena ("Fuguetta", "Guardian Angel", "Magic and Mayhem" i "Paraphrase"). Długa to płyta (prawie 73 minuty!) i jeśli nie jesteś miłośnikiem gitarowego grania w heavymetalowo-klasycznym stylu, pewnie i tak wyłączyłbyś / wyłączyłabyś go po drugim, trzecim lub czwartym numerze. Jeśli jednak poszukujecie niezobowiązującego wydawnictwa utrzymanego w takim stylu, to właśnie ono jest stworzone, zagrane i nagrane na wysokim poziomie.
ocena: 7/10
www.spv.de
autor: Diovis


YPSYLON - "Blizny"
(demo 2005)
Trafiło to do mnie i po prostu z redakcyjnego obowiązku piszę tę recenzję. Dlaczego tak zaczynam? Po pierwsze - nie trawię takiej muzyki, po drugie - nie lubię nieudanych podróbek - w tym wypadku TOOL`a ,a po trzecie - nie trafiają do mnie za cholerę teksty jakimi operuje YPSYLON. Tyle jeśli chodzi o wstęp i małe wprowadzenie. Jedyna zaletą tego materiału jest całkiem znośna produkcja i naprawdę niezłe umiejętności muzyków. Jeśli mam być szczery, to po wysłuchaniu tych czterech numerów oddałem tę płytkę czym prędzej osobnikowi, który mi ją podrzucił do recenzji. Niestety, samymi umiejętnościami odpowiedniego klimatu się nie zbuduje. Te kilkanaście minut, jakie spędziłem przy tej muzie niestety zmęczyły mnie doszczętnie. Nuda... i do tego te tytuły... Zając, Mamo...
ocena: 4/10
www.ypsylon.pl
autor: sThor


YATTERING - "III"
CD 2001 / własna produkcja
Szczerze mówiąc słuchałem tej płyty kilka razy i nadal nie wiem co o niej sądzić. Dlaczego? Kiedy po raz pierwszy miałem okazje dostać w swoje ręce kontrowersyjną "III" nie wiedziałem nawet czemu jest wokół niej tyle szumu. Pierwsze co mnie zastanowiło to okładka. Zamiast charakterystycznego logo zespołu i jakiegoś ohydnego obrazka, widnieje na niej stalowa nakrętka, na której wyżłobiony jest napis YATTERING III. Conajmniej dziwne. Kiedy już wrzuciłem płytkę do odtwarzacza usłyszałem jakieś psychodeliczne dźwięki rodem z "Matrixa". Myślę sobie, chłopaki dali po prostu dziwnie rozbudowane intro ("Human's Clone Store", ok. 3 min.) i zaraz na pewno przejdą do konkretów, a tu kupa! Następny utwór, "Progress", jest dokładnie w tym samym tool'owsko - elektronicznym klimacie. To samo tyczy się następnego kawałka i wszystkich innych na płycie. Album zawiera dokładnie 10 utworów. Co można o tej płycie powiedzieć poza tym, że jest dziwna? No cóż, z pewnością nie jest to płyta dla maniaków death/grind. Nie można jej również porównać z innymi dokonaniami gdańskiego bandu, bo to po prostu nie ma sensu. Jedno, co mogę stwierdzić z całą pewnością, to fakt, że pomysłodawcą nagrania tej płyty był Ząbek. Miałem okazję poznać tych kolesi i wiem, że to właśnie perkusista jest maniakiem tego typu klimatów. Sama muzyka, jak już wcześniej wspomniałem może budzić skojarzenia z TOOL. Jest jednak okraszona sporą ilością elektroniki, bitów, loopów itp. Nie mogę powiedzieć żeby była to zła płyta, bo prostu nie znam się na takiej muzyce. Tak jak o genialnym "Genocide" (następczyni "III", jakby ktoś nie ten tego) mogę wyrazić opinię, że była to dla mnie najlepsza deathmetalowa płyta 2003 roku, tak o tym albumie mogę tylko powiedzieć, że jest dziwny, ciekawy, zaskakujący itd. Zasięgnąłem opinii mojego znajomego, który lubuje się w takiej muzie i był tą płytą zachwycony. Zastanawia mnie tylko dlaczego panowie postanowili wydać "III" pod szyldem YATTERING? Nie wiem. Każdy ma prawo robić to, co mu się podoba. Jeśli chłopaki spełnili się muzycznie i czuli potrzebę nagrać taką płytę, to czemu nie? Na szczęście tak jak wspomniałem wyżej, następna płyta okazała się naprawdę zajebista, więc może "III" miała dobry wpływ na ten zespół.
www.yattering.pl
autor: BART

| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX