Relacje

TRISTANIA, ASRAI, UNSUN

20/10/2010  Berlin, K 17

Na pewno wielu z was zetknęło się choćby raz w życiu z zabawnym nieco powiedzonkiem "pasuje jak wół do karety". Przykładów co do sytuacji w których można by go użyć jest naprawdę sporo: ktoś podaje na przyjęciu tort i kiszone ogórki, kolejny jedzie na zlot harleyowców starą wysłużoną Jawą, jeszcze inny zakłada do garnituru plażowe klapki. Gdyby ktoś znający dobrze nie tylko mnie, ale i moje muzyczne gusta, a co za tym idzie - adekwatny do tego image i garderobę, z pewnością mógłby poszerzyć znajomość tego znaczenia o jeszcze jeden bardzo oryginalny odnośnik. Koleś lubujący się w death metalowych masakrach, tudzież blackowym bluźnierstwie i podkreślający to w swoich akcesoriach tudzież częściach garderoby więcej niż demonstracyjnie, przychodzi na od początku do końca gotycki koncert (w zasadzie gdybyście znali mnie jeszcze lepiej, to przestalibyście się śmiać, bo o tym, że słucham też chętnie Ace Of Base czy Dr. Albana mówiłem przecież setki razy, a masy wciąż nie chcą w to uwierzyć!) Zniosę już jednak wszystko - wiem, że na pewno odróżniałem się od reszty tych kilkudziesięciu osób przywlekłych się tegoż wieczoru pod dach klubu, ale w sumie to tylko jedna okoliczność pchnęła mnie do tego typu poświęcenia, o czym zresztą już za chwilę.

Gdyby nie obecność UNSUN, z pewnością zostałbym w domu grzejąc się pod kocem i rozkoszował świadomością, że zapadająca coraz szybciej jesienna ciemność potrafi tak skutecznie ukoić moje zmysły. Nie chcę naturalnie powiedzieć przez to, iż we wnętrzu miejsca które od tylu lat tak lubię odwiedzać było nieprzyjemne i zimne, gdyż zamysłem moim było jedynie zobrazowanie jesiennego spleenu. Odnośnie UNSUN sprawy mają się zupełnie inaczej, a to tylko dlatego, że zespół byłego gitarzysty VADER pozostawał mi do tej pory znanym jedynie z nazwy. Już jakieś cztery latka egzystencji, dwa albumy na koncie z czego ostatni ujrzał światło dzienne niecały miesiąc temu, zainteresowanie w kraju i nie tylko - czego dowodem była chociażby niniejsza trasa - wszystko to dowodzi, że na grupę warto zwrócić uwagę, nawet jeśli nie jest się fanem takich dźwięków. Formacja Mausera i jego żony otworzyła wrota... no, może nie piekieł, ale na pewno jesieni. Biało umalowana twarz siły napędowej i gitarzysty zespołu kojarzyła się nawet lekko z blackowym imidżem, choć wiadomo, że dźwięków takowych w twórczości UNSUN nie uświadczy się ani grama. Przyznam jednak, że grupa zabrzmiała naprawdę mocno i naprawdę przyzwoicie, nie mówiąc już o tym, że głos którym dysponuje Aya z pewnością zasługuje na uwagę. Życzę im wszystkiego najlepszego - już chociażby ze względów sentymentalnych, bo co Mauser, to Mauser. O ASRAI mógłbym właściwie napisać w jednym tylko zdaniu bardzo zwięźle i króciutko - nic fajnego, przynajmniej jak dla mnie. Typowe gotyckie gówienko dla lubujących się w lateksach i innych fetyszach zakompleksionych nastolatek, pragnących zaakcentować jak to mroczne być potrafią - chociażby w stosunku do mnie, bo przecież wygadałem się na samym początku czego to oprócz metalu chętnie jeszcze słucham. Nie chcę w tym miejscu dodawać nic więcej, bo nawet słów (albo raczej: wyrazów) mi brakuje, nie miejcie mi zatem za złe jeśli niniejszym zakończę ten drażliwy temat. Wszystkich urażonych najmocniej przepraszam, ale moje dyletanctwo i złośliwość cechująca mnie już podobno od dzieciństwa zostaną być może potraktowane jako okoliczności łagodzące. Czyli co - jedziemy z ostatnim uczestnikiem w kolejce, a tym jak już zdążyliście się dowiedzieć była TRISTANIA. Będąc zupełnie szczerym, jedyną rzeczą z dyskografii tegoż norweskiego bandu, która naprawdę mi się podobała, był jego debiut "Widow's Weeds". Usłyszałem go dokładnie wówczas kiedy się ukazywał, a zatem 12 lat wstecz. Nie wiem co spowodowało że jakoś to do mnie wówczas dotarło, pomimo bardzo ortodoksyjnego gustu, który w kwestii metalowych dźwięków trwał od kilku lat niezmiennie pod znakiem krwi, łamanych gnatów, względnie czarnej magii i rytuałów. Może brzmienie zbliżone do tego uzyskanego przez kilka wielbionych przeze mnie i nagrywających w tym samym miejscu blackowych hord o tym zadecydowało? Sam nie wiem, dziś to już nieważne, bo późniejsze płyty TRISTANII nie dorównywały już w mojej opinii debiutowi, nie mówiąc o tym, że i skład zmieniał się dosyć często. Także i oglądanie bandu na scenie spotykało mnie raczej okazjonalnie, toteż na dobrą sprawę trudno mi ocenić czy należy on do dobrych koncertowo czy nie. Na podstawie oglądanego show mogę stwierdzić jednak, że propozycja muzyczna grupy na żywo zarzutów raczej nie budzi - to chyba tylko dlatego, że w końcu obejrzałem jej występ na spokojnie, a nie jak na festiwalach - w biegu i chaosie, co też znacząco wpływało na mój mało obiektywny pogląd w tej sprawie. Z wiadomych względów repertuar składał się wyłącznie z numerów wypełniających ostatni album "Rubicon", toteż moje nadzieje odnośnie usłyszenia więcej niż jednego kawałka z debiutu okazały się płonnymi. Tak i tak cieszyłem się z "Angellore", stanowiącego jedyną malutką cząstkę "Widow's Weeds", ale to trochę za mało aby stuprocentowo mnie usatysfakcjonować. Inna sprawa, że w zespole mamy dwie panie i nie chodzi mi tu bynajmniej o wokale, którymi zajmuje się na dany moment niejaka Mariangela, pochodząca ze słonecznej Italii, lecz o to, że druga z niewiast gra na wiośle, co w metalowych formacjach wciąż należy raczej do rzadkości. Robotę swoją wykonuje więcej niż poprawnie, toteż akcent ten zakończyć może moje wywody na temat TRISTANII, która zrobiwszy swoje zeszła z podium.

I tak jak już wcześniej nadmieniłem - w sumie nie moje to klimaty, ale warto było odwiedzić taki koncert chociażby w wymienionych na początku celach poznawczych. Ze względu na inne i niespecjalnie warte opisywania sprawy do domu zwaliłem się wprawdzie późną nocą, toteż obawiałem się nieco czy aby starczy te parę godzin na zregenerowanie sił wobec wrażeń które nadejść miały już za kilkanaście godzin. O tym jednak w następnym odcinku.

autor: Nikolaus (Mikołaj) Kunz

UNSUN

Unsun Unsun Unsun Unsun Unsun

ASRAI

Asrai Asrai Asrai Asrai Asrai Asrai Asrai

TRISTANIA

Tristania Tristania Tristania Tristania Tristania Tristania Tristania Tristania Tristania Tristania


<<<---powrót