Relacje

DORDEDUH

19.08.2011  Citadel, Alba Iulia (Rumunia)

W dniach 19 i 20 sierpnia w małej, ale malowniczej rumuńskiej miejscowości Alba Iulia miała miejsce trzecia edycja Dark Boombastic Event, poświęcona muzyce mrocznej i avantgarde-metalowej. Gig odbywał się w plenerach tutejszej zabytkowej twierdzy, a ściślej w jednej z jej odnóży. Pomysł znakomity, gorzej z informacją jak dotrzeć, na mieście były nieliczne plakaty, a twierdza jest spora (notabene trochę przypominająca tę z Brutal Assault - ale większa). Niemniej dotarłem korzystając z dobrodziejstw urlopu. Moim głównym celem było zobaczyć i usłyszeć Dordeduh, których występ ominął mnie w Jaromierzu. Tym razem udało się, przed DDD grało parę innych kapel, tak że nie spieszyłem się z dotarciem na gig, a wcześniej wraz z żoną zwiedzaliśmy miasto. Potem piweńko i na koncert - a tu grał jeszcze Draconian i grał jak cię mogę. Szwedzi poprawnie, kobitka miała całkiem przyjemny wokal, ale ogólne wrażenie ocierało się o wtórność - ja już podobne klimaty słyszałem wiele razy w różnych konfiguracjach. Inna rzecz, że to festwal "mrrrroczny", więc i przewaga kapel grających wolno i smutnie była oczywista (dlatego też skierowałem swoją uwagę głównie na DDD).
Dordeduh znakomici! Zdecydowanie lepiej niż Negura w Katowicach, długim, etnicznym intrem wprowadzili w nastrój nie tylko transylwańskich gór. Co ciekawe sama metalowa cześć ich muzyki jest bardzo prosta, bazująca na atmosferycznym blacku, niemniej rozbudowana część etniczna to jest ta kropka nad i. Dwie perkusje (jedna folkowa), trombity, dużo elektroniki z klawisza i znakomity growl. Zagrali około godzinki przede wszystkim materiał z EP-ki oraz trochę najnowszego materiału, który szykowany jest na pełny album. Gdy zaczynali, słońce zachodziło i gdy kończyli, była już noc - idealny czas na zagranie gigu! Publiczności było całkiem sporo, mimo stosunkowo drogiego jak na Rumunię biletu (w przeliczeniu około 60 zł za dzień lub 100 zł za dwa dni). Po Dordeduh na scenie zainstalował się francuski Alcest (zupełnie nie rozumiem zachwytów nad tą kapelą), który przysmęcił na tyle, że po pogawędce z liderem DDD zmyłem się do hotelu, żeby nie tracić wrażenia z Dordeduh - a rano byliśmy już w pociągu do Bukaresztu, ale to już zupełnie inna historia...

autor:  V. Ziutek

DORDEDUH



<<<---powrót