Relacje

VIRGIN SNATCH, THY DISEASE, ARMAGEDON, HEART ATTACK, NAMMOTH

CREATIVE ACT OF MUSIC TOUR 2010

12.01.2010  Rzeszów

Jako pierwsi na scenę wkroczyli panowie z krakowskiego bandu HEART ATTACK, muzycznie najbardziej odbiegający od reszty ekipy. Ich wesoły i melodyjny hard 'n' heavy ze sporymi wpływami grania w modnym ostatnio stylu nu metal nie zelektryzował publiczności, najwyraźniej ukierunkowanej stylistycznie na mocniejsze dźwięki. Jak się okazało, zespół zdawał sobie sprawy z podejmowanego ryzyka - Wiedzieliśmy, Creative Act Of Music Tour 2010co grają pozostali i przyjęliśmy to wyzwanie, może niekoniecznie ludziom się to do końca podobało, ale z drugiej strony, jeśli pięć bandów na scenie prezentowało by to samo, to byłoby nudne - powiedział MS Hevi, perkusista zespołu. - Gramy już od trzech lat, w listopadzie wydaliśmy pierwszy krążek "Polaris", który może kogoś po tej trasie zainteresuje - dodał. O mały czarci włos a zespół w ogóle nie pojawiłby się na rzeszowskiej scenie - Pierwszy koncert i pech, wzięliśmy na trasę basistę zastępczego, który dziś rano wywrócił się na schodach i uszkodził sobie łapę - tłumaczył. Postanowiliśmy jednak zagrać we czterech - dodał.

Jeśli HEART ATTACK'owi brakło basisty, to NAMMOTH z Ełku miał ich w zapasie - Na początku to był eksperyment, i tak poszło dalej, choć wciąż pracujemy nad tym. Podwójna sekcja rytmiczna w postaci dwóch gitar basowych to duże wyzwanie - tłumaczył Mrocznej Strefie Mateusz Grygo, wokalista. Krótki secik ultra ciężkiego death metalu chłopaków z NAMMOTH nie poczynił większych spustoszeń w klubie - No cóż, jesteśmy tutaj pierwszy raz, zdajemy sobie sprawę, że nikt nas tu nie zna. - powiedział Grygo - Może następnym razem będzie lepiej, mamy w planach jesienią wydanie płyty, a materiał będziemy promować nie tylko w Polsce, jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, to również w Austrii i w Niemczech - dodał.

Creative Act Of Music Tour 2010ARMAGEDON'u nikomu przedstawiać nie trzeba. Kwidzynianie, z dłuższą przerwą królują na death metalowym rynku już od 1986 roku. Na koncercie zaprezentowali głównie nowe numery z najnowszej płyty "Death Then Nothing". - To tzw. płyta powrotna, materiał powstawał dwa lata, nagraliśmy to w Olsztynie, zresztą tak założyliśmy, że bez nowego materiału nie ruszamy w trasę. Jest to z pewnością kontynuacja starego ARMAGEDON'u, ale wiadomo, jesteśmy już w XXI wieku, więc nie staramy się odcinać kuponów od tego, co było, tylko zagrać coś, co mieści się w naszej stylistyce - powiedział MS Slavo, wokalista kapeli. Jak na 16 lat przerwy zespół zabrzmiał znakomicie, z lubością katując rzeszowską publiczność dźwiękami niczym z piekielnej otchłani. Trzy czwarte pierwotnego składu ARMAGEDON'u (Sławomir Slavo Maryniewski, Tomasz Sooloo Solnica, Krzysztof Krizz Maryniewski)Creative Act Of Music Tour 2010 nadal doskonale pamiętają, jak się gra dobrą muzykę. Dokoptowani Adam Sierżęga (Lost Soul) na perkusję i gitarzysta Rafał Ra.V Karwowski świetnie odnajdują się w zespole, prezentując stary, dobry, oldschoolowy death metal. - Dopóki Cię nie zakopią, dopóty żyjesz, nikt nie wyznaczył jakiś ram wiekowych, tak długo jak masz pasje i serce dopóty to robisz. My już jesteśmy starszymi facetami, bez tego ciśnienia i parcia, wiemy, że nie zarobimy w tym biznesie kokosów - tłumaczył MS Slavo - mamy zamiar jeszcze długo pograć, już niedługo zaczynamy pracę nad kolejną płytą - dodał. Creative Act Of Music Tour 2010Krakowska formacja THY DISEASE, obchodząca w tym roku dziesięciolecie, wkroczyła na scenę w mocno przemeblowanym składzie - Robiliśmy wszystko, aby na tą trasę pojechać w pełnym i aktualnym składzie, niestety, nie udało się - powiedział Mrocznej Strefie Darek January Styczeń, gitarzysta zespołu - Wokalistę i klawiszowca zatrzymała praca, a perkusistę wykluczyły względy zdrowotne. To był jedyny wolny termin w tym roku na takie długie przedsięwzięcie, w dalszych planach mamy europejskie koncerty, dlatego pomimo personalnych trudności zdecydowaliśmy się wyruszyć w tą trasę - dodał. Ekstremalny mix elektroniki z death metalem, jaki proponuje band na swej najnowszej płycie "Anshur-Za" nie zabrzmiał w Rzeszowie tak dobrze, jak zazwyczaj - Jest to pierwszy koncert na trasie, mam nadzieję, że podczas następnych dwunastych ciśnienie opadnie i będzie coraz lepiej, to w końcu mocno eksperymentalny skład - tłumaczył January.

Creative Act Of Music Tour 2010Jeśli ktoś miał wątpliwości, co do tego, kto był gwiazdą tego wieczoru, to po występie VIRGIN SNATCH nie powinien mieć już żadnych złudzeń. Zespół kolejny raz udowodnił, że to właśnie scena, nie studio jest dla nich najwłaściwszym miejscem w muzycznych wędrówkach. Muzyka biła świeżością i energią, szybkie, agresywne riffy, growl przeplatany z krzykiem, czasem nawet śpiewem, profesjonalne bębny i bas pokazało, że muzycyCreative Act Of Music Tour 2010 wypracowali swój własny styl i brzmienie. Krakowski zespół zaprezentował utwory głównie z najnowszej płyty, nie zabrakło również nieco starszych kawałków, między innymi: "Bred To Kill", "Through Fight We Grow" i oczekiwany przeze mnie najbardziej "In the Name of Blood". Niespodzianką dla fanów był z pewnością powrót Anioła, basisty CORRUPTION w szeregi formacji - Do zespołu dołączyłem miesiąc temu, po półtora roku przerwy, cieszę się, że tak się stało, bo lubię ich muzykę - to czysta energia, przy której bardzo dobrze macha się banią, radująca moje serce - powiedział Mrocznej Strefie Anioł. Trasa jest promocją "Act of Grace" w dużych miastach Polski - Poprzednio, na początku ubiegłego roku graliśmy w mniejszych miejscowościach. Z frekwencją było różnie, choć wiadomo, czasami więcej energii przekazuje nam dwadzieścia osób niż dwieście - tłumaczył MS Jacek Hiro, gitarzysta formacji - najważniejsze jest to, żeby nie dokładać do tego interesu, a jeśli przy okazji ludzie się będą dobrze bawić, to tym lepiej - dodał. Dziesiątego lutego odbędzie się premiera światowa ostatniego krążka VS - Ewentualne koncerty poza granicami Polski uzależniamy od tego, jak płyta zostanie przyjęta - skomentował Hiro.

autor: Agnieszka Nycz
zdjęcia: Piotr Morawski (Kotlet)


<<<---powrót