Relacje

GORGOROTH / VADER / VALKYRJA

The Sign Of Hell Tour 2011

01/11/2011  Berlin, SO 36

No, nieźle! Jak do tej pory żyłem utwierdzony w przekonaniu, że podobny cyrk może mieć miejsce tylko i wyłącznie w pewnym pięknym i pozornie europejskim kraju zaczynającym się na literkę P. Okazuje się jednak, że pewien znany norweski zespół pieśni i tańca na literkę G, który przed ponad siedmioma laty trafił na pierwsze strony gazet za sprawą obrazy uczuć religijnych obywateli tegoż, podobnych ?wielbicieli? pozyskał sobie w tym roku także między Odrą a Renem? Jakby było tego mało ? kompletnym hitem stała się również rzekoma przynależność kapeli do kręgów neonazistowskich (!), co już zdecydowanie przestaje być jednak zabawne. Choć jesienna annihilacja Starego Kontynentu w wykonaniu GORGOROTH i VADER nie tylko nie dziwiła, bo nawet przyprawiać potrafiła o obfity ślinotok każdego maniaka tychże formacji, wobec zarzutów sformułowanych pod adresem tak czołowych w ekstremalnym biznesie nazw ręce opadłyby chyba nawet każdemu traktującemu je z tępą obojętnością fanowi pop? Pomijam już oburzenie pewnych grup polityków spowodowane datą rozpoczynającego trasę koncertu ? choć Święto Zmarłych traktowane jest w Republice Federalnej za roboczy dzień, obchodzenie jego zaś leży wyłącznie w gestii osobistej każdego obywatela, nawet i tu spotkać można zagorzałych obrońców ?wartości?, którzy napychając sobie kieszenie tysiącami euro i pierdząc z nudów w pluszowe fotele Reichstagu oddawać się muszą preparowaniu pożywki dla tabloidów, czytanych najchętniej przez publikę o wykształceniu co najwyżej zawodowym. Żarty jednak kończą się już zdecydowanie w przypadku zagorzałego obrońcy walki z wszelakimi formami faszyzmu i homofobii w osobie Petera Kratza, który zawiadując jednoosobową (!) zaledwie instytucją o takim profilu, nie po raz pierwszy już dał popis głupoty zdefiniowanej jakąkolwiek nazwą, tudzież kiedykolwiek stwierdzoną naukowo. Po nagonce sprzed trzech lat, której obiektem stał się organizowany w posiadającym wyraźnie lewicową orientację klubie SO 36 odcinek objazdowego Paganfestu, mędrzec ów obrał sobie za cel tym razem uczestników The Sign Of Hell Tour. O ile wówczas szanownemu panu nie spodobała się pogańska symbolika propagująca neonazistowskie sympatie bandów mających występować i sprzedawać swoją garderobę w tak słynnym klubie multikulturowej dzielnicy Berlina, aktualnie stanowczy sprzeciw objawił się wobec przesłanek powstałych na skutek? zaprzyjaźnionych z kapelami przez profile My Space użytkowników. No cóż, przecież runy i trupie czaszki tłumaczą wszystko, podobnie nazwa Panzervader, która już na pierwszy rzut oka wyjaśnia wredne nazistowskie zapatrywania Petera i jego komanda! Siły jakieś nadprzyrodzone miały chyba jednak nad wszystkim pieczę, gdyż bojkotowany przez zacną personę pana K. koncert po raz kolejny doszedł do skutku, klubowy team wykazał się natomiast postawą do tego stopnia obiektywną, że plusa ma u mnie co najmniej! Szkoda jedynie, że podchwytujące temat lokalne grupy Antify musiały oczywiście w dniu koncertu dorzucić swoje trzy grosze, dzięki surowym spojrzeniom stojących pod klubem policjantów na całe szczęście obyło się bez poważniejszych ekscesów. Wiadomo ? wszystko dobre?

Odrzucając te mniej przyjemne akcenty przyznać jednak trzeba, że mimo wszystko każdy, kto owego dnia odwiedził klub bawił się pysznie, cała impreza zaś posiadając zdecydowanie kameralny charakter ogólnie uznana mogła chyba zostać za udaną. Pomimo zapowiedzianych wcześniej supportów otwierający trasę koncert berliński odbył się jedynie przy udziale trzech głównych uczestników, z czego jasno wynikało, że anonsowane na niektóre z występów zespoły towarzyszące mniejszego formatu dołączą do składu dopiero później. Rytuał rozpoczęła zatem VALKYRJA. Podkomendni Metal Blade objęli scenę w posiadanie niemalże punktualnie. Złowrogie i przerażająco ucharakteryzowane postacie po raz kolejny dały wysokiej klasy popis, udowadniając że stosunkowo młode twory szwedzkiej czarnej sceny nie tylko skutecznie depczą po piętach, ale i zasługują na postawienie w jednym szeregu z posiadającymi dłuższy staż kolegami. Twórcy wyśmienitego ?Contamination? uraczyli audytorium w większości zawartością tegoż właśnie albumu, ja sam natomiast poczułem się natomiast do tego stopnia zachwycony, że od zakupienia go nie mogło być tym razem jakiejkolwiek wymówki, hehe! Oj, dobrze by było, gdyby Mr. Slagel nie olewał bandu, gdyż potencjał chłopaków prezentuje się zdecydowanie jako niemały i zmarnować go byłoby grzechem nie przebaczonym! Nie wspomnę już o tym, że o członkach VALKYRJA również i na gruncie prywatnym wypowiadać się można w samych superlatywach, gdyż skierowaną do mnie jeszcze przed występem prośbę traktować mogę za swego rodzaju zaszczyt. Nie chcąc uchodzić jednak za narcyza i ważniaka, na drobne rozmieniać się w tym miejscu nie będę. Podsumowując jakieś 40 minut show z eleganckim brzmieniem stwierdzę jeszcze tylko krótko ? band godzien nie tylko funkcji otwieracza. Niedługa przerwa i oto przed nami kolejny zawodnik ? tym razem zdecydowanie wielkiego kalibru. Można się śmiać i szydzić nazywając zespół Wiadrem, można uznawać go za kijowy, jak i obmawiać ile sił w płucach ? wolna wola, wolny wybór. Prawo do własnej opinii to przecież prawo niezbywalne. Każdy z zaliczających się w tenże poczet mędrców powinien posłuchać jednak wpierw ?Welcome To The Morbid Reich?, bo może wtedy nieco wyhamuje z przedwczesnymi opiniami. Peter i S-ka przeszli już chyba na nim samych siebie i promocyjna nalepka rekomendująca album jako pretendenta do tegorocznego objęcia tronu w śmierć metalowej branży nie podchodzi raczej pod przesadny statement Nuclear Blast! VADER to klasa sama w sobie ? nie tylko na srebrnych krążkach, bo także i na scenicznych deskach i myślę, że stan rzeczy trwający już od lat jeszcze długo, długo nie ulegnie zmianie! Obecna trasa stała się nie tylko pretekstem do prezentacji najnowszego i dziewiątego zarazem w dłuuuugiej karierze bandu wymienionego wyżej albumu, bo także i najnowszej konfiguracji personalnej. Feldmarszałka Wiwczarka wspierają dziś bowiem znany z liderowania w ESQARIAL Spider, męczący cztery struny Hal (ABUSED MAJESTY, HERMH) oraz nabytek zagraniczny ? legitymujący się brytyjskim paszportem perkusista James Stewart. Towarzystwo jak widać doborowe, koncert natomiast tylko mógł mnie utwierdzić w fakcie objęcia przez nich właściwych posad. Jazda nie mogła rozpocząć się niczym innym jak strzałem z nowej płyty ? ?Return To The Morbid Reich?. Zaraz potem ograny już chyba wszędzie do perfekcji ?Sothis? i następnie trwające jakiś czas potpourri przebojów z dwóch ostatnich krążków: ?Devilizer?, ?Never Say My Name?, ?Come And See My Sacrifice? oraz ?Black Velvet And Skulls Of Steel? i ?I Am Who Feasts Upon Your Soul?? Nie ukrywam, że ponowny powrót do zamierzchłych czasów ucieszył mnie jak diabli ? może nie ?Decapitated Saints?, ale ?Silent Empire? to na pewno jeden z nieśmiertelnych hymnów i tym samym największych koncertowych szlagierów poczciwego, dobrego VADERa. Nie tylko przy nim zresztą słychać to, o czym nadmieniłem już parę linijek wcześniej ? technika i umiejętności nowych towarzyszy broni Petera ani na krok nie ustępują wszystkim terminującym wcześniej w szeregach formacji poprzednikom! Kontynuując jednak program i podążając traktem dawnych dni ? ?Cold Demons?, do tego ?Kingdom? i żarty się kończą. Moc, moc i jeszcze raz moc! Jeszcze jeden strzał z nówki (?Lord Of Thorns?), ?God Is Dead? i?pora na cover. Bynajmniej nie SLAYER, lecz coś na wytchnienie i dlatego wybór pada na BLACK SABBATH. Tylko że? Ej, co to? Już? Panowie, nie tnijcie proszę nie powiem w co? Okazuje się, że Peter z kolegami umieją czytać chyba w myślach ? pasy gitar wracają na barki i na uwieńczenie ?This Is The War?. Zupełnie trafnie, bo to jest, a raczej była istotnie wojna ? wojna na wyniszczenie przy użyciu tak doskonałych środków jak tempa, technika i kryształowe brzmienie pozbawione trzeszczenia, pierdzenia bądź jakichkolwiek innych niepożądanych dodatków. Jedyny zarzut ? za krótko, do czarta! Czemu nie przynajmniej kwadrans dłużej? Gdzie ?Carnal? albo ?Wings? ? No cóż, niby prawdą jest, że nie można mieć wszystkiego? Wiem, że za jakiś czas wrócą i znowu urządzą piekło na ziemi. Pozostańmy jednak na tejże przygotowując się na występ prawdziwych synów otchłani. O tym, że lubiany swego czasu przez polskie media zespół z Norwegii zaskarbił sobie ?przychylność? pewnych kręgów także i w Bundesrepublik Deutschland napisałem już dosyć obszernie we wstępie. Pomijając jednak wszelkie kwestie natury aferowo ? kontrowersyjnej, nie wypada zapomnieć iż od dłuższego już czasu na mocy wyroku rozjemczego, który zapadł w kraju macierzystym bandu GORGOROTH funkcjonuje ponownie pod zwierzchnictwem Infernusa. Nie ukrywam, że podobnie jak wielu uważam Piekielnika za symbol zespołu, tak samo jednak przyznaję, że koncerty z udziałem Kinga Ov Hell oraz kochającego inaczej Gaahla, istotnie miały w sobie to coś? Nie twierdzę jakobym lękał się konfrontacji z Żorżorotem wobec faktu dzierżenia obecnego mikrofonu przez weterana dawnych dni, sam przyznaję jednak szczerze, że ten demoniczny Gaahl pełnił przez te wszystkie lata swoją funkcję więcej jak przyzwoicie. Inna sprawa to oczywiście ciekawość, bo kto to wie ? może Pest także prezentuje się profesjonalnie, nie mówiąc już o nie zaliczonym koncercie z jego udziałem w stolicy niecały rok temu, kiedy to z okazji grudniowego urlopu leżałem w rodzinnym domu dupskiem do góry, tudzież objadałem się pierogami i rybą po grecku? Wszystko to rozstrzygnęło się bardzo szybko, gdyż po nie trwającej długo przerwie technicznej piekielny kwintet opanował podest klubu i od razu przeszedł do rzeczy. Aktualna konfiguracja składowa (poza dwoma wymienionymi już z ksyw grajkami) nieco trudna do odszyfrowania, setlista za to obfitująca zarówno w utwory bardzo stare, jak i te najświeższe. Na pierwszy ogień ?Bergtrollets Hevn? z ?Antichrist?, po chwili dwa przeboje z ?Quantos??: ?Aneuthanasia? oraz ?Prayer?. Na powrót do przeszłości długo czekać nie trzeba ? ?Katharinas Bortgang? to kolejny z zakurzonych utworów formacji. Za tenże powinienem Infernusa ozłocić, szczególnie wobec faktu, że jest on nie tylko jednym z lepszych, ale i pierwszym kawałkiem z debiutu ?Pentagram? jaki w ogóle usłyszałem w przeciągu siedmiu lat! Jako następne ?Revelation Of Doom?, ?Forces Of Satan Storms?, ?The Rite Of Infernal Evocation?, ?Odellegelse Og Undergang?, ?Blood Stains The Circle?, ?Satan-Prometheus? ? jak widać po tytułach, album ?Under The Sign Of Hell? darzony jest chyba przez Norwegów największym sentymentem... Ocena Pesta jako śpiewaka surowa z mojej strony raczej by nie była, gdyż tony żelastwa, headbanging przerzedzoną mocno czupryną, a przede wszystkim przeszywający, histeryczny wrzask mają szansę się jakoś wybronić? Za zdecydowanie najlepszą uważam jednak ostatnią część show, w której pojawiły się kolejno: ?Destroyer?, ?Incipit Satan?, ?Krig?, ?Profetens Apenbaring? oraz wieńczący rytuał ?Unchain My Heart? (nie ten od Joe Cockera). Z powyższego wynika, iż jedyną nietkniętą tym razem płytą była ?Ad Majorem?? i z uwagi na kilka zawartych tam fajnych tracków, lekko tego braku żałuję. Bawić się w bisy chłopcy absolutnie ochoty nie mieli, oznaczało to więc wyraźnie, że zapodanie tyłów byłoby jak najbardziej na miejscu. Pytanie wobec powyższego nasuwa się jedno ? czy mogę uznać obecną kondycję koncertową GORGOROTH za przynajmniej zadowalającą? Co dziwne, odpowiedzi są dwie: tak i nie. Za pierwszą opcją zdecydowanie przemawia demoniczność i jadowitość zespołu która ani trochę nie uległa stępieniu, podobnie jak inni przyznaję jednak, że jakoś band jakoś lepiej prezentował się mimo wszystko z Gaahlem ? to byłby chyba jedyny argument in minus, gdyż preferencje seksualne tego faceta osobiście mam daleko w ogonie, a ważne było to, że charyzmy miał w sobie zapas całkiem niezły? Jak bowiem wiemy powszechnie ? czego oczy nie widzą? Fajny był to koncert i chwała mocom piekielnym na wieki wieków, że ponownie miały w tym swój palec. Byłoby jeszcze fajniej, gdyby pojawiło się trochę więcej niż te 130 może osób zgromadzone w klubie? Nieobecni, wstydzić się!

autor:  Nikolaus (Mikołaj) Kunz

The Sign Of Hell Tour 2011: GORGOROTH / VADER / VALKYRJA


VALKYRJA

VADER

GORGOROTH



<<<---powrót