Relacje

DARK FORTRESS / HARADWAITH / TATTERED SOUL

26/11/2011  Berlin, K 17

W przypadku tegoż koncertu o jakimkolwiek erzacu absolutnie nie mogło być mowy, gdyż bez względu na zaistniałe okoliczności tak i tak bym się na niego wybrał. Bynajmniej nie ze względu na sobotni wieczór, wobec którego brakowało innych przyjemnych perspektyw i bynajmniej tak samo nie ze względu na przynajmniej małą pomoc z mojej strony w doprowadzeniu go do skutku? Skoro od pojęcia erzacu zacząłem, wypadałoby wyjaśnić domniemane traktowanie owej impry w kategoriach takiegoż. Lubię być z wami szczery, a poza tym sami wiecie mniej więcej które formacje szczególnie lubię. Wiedzcie zatem więc, że planowaną w tym samym tygodniu wyprawę do Hannoveru na koncert grupy z której prym wiodą Trey A. i David V. szlag trafił. Nie wnikam już ile prawdy jest w rzekomych ?przyczynach technicznych? z których według oficjalnego maila z wytwórni event ów nie mógł dojść do skutku, ale skoro stało się ? mówi się trudno. Nie wyszło z dużym koncertem death metalowym w innym mieście, to będzie mały blackowy na miejscu i też dobrze. Jak się nie ma co się lubi ? wiadomo, nieraz zapewne już to cytowałem...
O przyzwoitej w miarę godzinie można było otworzyć wrota piekieł i każdy spragniony iście czarnych wrażeń mógł tym samym uznać owy wieczór za rozpoczęty. Wszystkich, którzy przyszli z myślą o grającym na rozgrzewkę THORNGOTH spotkać musiał niestety przynajmniej mały zawód, gdyż na miejscu okazało się, że ekipa z Bad Tölz niestety nie zagra. Podopieczni organizującego ów koncert już zawczasu odwołać musieli swój występ w związku z problemami zdrowotnymi któregoś z zacnych grajków, w sytuacji powyższej zatem każdy, kto nastawiał się na wrażenia za sprawą ich ostatniego albumu ?Leere? chociażby, musiał obejść się smakiem. Osobiście nie dziwię się rozmiarom owego rozczarowania, gdyż na oficjalnej stronie klubu udział bawarskiej załogi w zawodach potwierdzony był do samego końca. Kto żałował, ten żałował, ale wiadomo ? co się stało, już się nie odstanie. Piszący te słowa jak i inni spośród zgromadzonych mogli za to przekonać się na własne uszy i oczy jak wypada na żywo TATTERED SOUL. Kwintet z podberlińskiego Bernau oglądać mogłem już w zeszłym roku, niestety z jakichś bliżej nieznanych mi przyczyn nie zastałem ich w o określonej porze w określonym miejscu. Po aktualnym uzupełnieniu niedoboru dochodzę do wniosku iż w istocie wiele nie straciłem, gdyż muza TATTERED SOUL na kilometry wiała nudą. Nieco korzystniej wypadł natomiast HARADWAITH ? naturalnie nie jest to jeszcze poziom godny mistrzów gatunku, chłopaki udowodniły jednak, że muzyka ich w każdym calu czarnym metalem stoi, a wokalista skrzeczący swoje frazy nawet w pozycji klęczącej z pewnością podobać się mógł wszystkim, którzy wrażenia wizualne stawiają wyżej od słuchowych? Pozostało zatem przekonać się już tylko o tym, jaką formę prezentuje headliner imprezy ? podziemny, lecz w pewnych kręgach na pewno znany DARK FORTRESS. W pewnych ? znaczy się w niemieckich, gdyż podobnie jak dwa rozgrzewacze także i muzycy tego bandu legitymują się paszportami Bundesrepublik Deutschland? O Ciemnej Fortecy wypowiedzieć się mogę nawet ciepło, aczkolwiek bez przesadnego entuzjazmu. Pomimo długiego stażu w branży nigdy nie należeli i przypuszczalnie nie będą należeć do ścisłego panteonu moich faworytów. Doceniam to, że spośród sześciu długogrających albumów aż trzy spłodzili dla Century Media, który dalej chce ich mieć i tym samym przyczynia się do umocnienia pozycji na mapie gatunku, jak i to, że grają podobnie jak VESANIA, tyle tylko że? przy naszych szlachetnych rodakach DARK FORTRESS zdecydowanie prezentuje się niczym ubogi krewny. Na żywo wypadł niestety jeszcze ubożej, gdyż w odróżnieniu do studyjnych krążków żywe klawisze zastąpione zostać musiały przez podkłady i sample. Były oczywiście corpse-painty i dzięki nim w zasadzie tylko udało mi się skojarzyć, że drugi gitarzysta to nikt inny jak Viktor Bullok alias V. Santura, maczający ostatnio swoje paluchy w TRIPTYKON, a wcześniej także wspomagający podczas gigów Celtycki Mróz. Jeśli ktoś chciałby zarzucić mi dyletanctwo, wytykając brak wiedzy o powiązaniach z DARK FORTRESS odpowiem tylko ? przepraszam, nie wiedziałem. Zdaję sobie sprawę, że długie lata w branży wcale nie czynią mnie alfą i omegą? Co jednak powiedzieć można o samym występie? Jak już we wstępie do wątku krótko nadmieniłem ? poprawnie, ale bez rewelacji. Na poczesne miejsce w moim prywatnym rankingu ekipa z Landshut (również Bawarczycy) raczej szans nie ma i długo mieć nie będzie, za to jednak, że w ogóle podjęła wyzwanie grając przy użyciu efektów już ustawowo należy jej się duży plus. Repertuarowo raczej trzy ostatnie krążki, przy czym punkt ciężkości z logicznych przyczyn postawiony został na zeszłoroczny ?Ylem?. Dyskografię kapeli znam raczej wyrywkowo, nie obrażajcie się więc za brak konkretnych tytułów. Sound ? w sumie przyzwoity, publika ? bez zastrzeżeń, ogólna prezencja ? jak wyżej. Jakieś inne pytania? Nie widzę.
Koncert zakończył się raczej szybko ? krótko przed 23.00 było już posprzątane, gdyż z uwagi na sobotę w części przylegającej bezpośrednio do sali ze sceną tradycyjnie zaplanowano party, naturalnie z ostrą muzą. Kto chciał ? ten został, ten, kto nie miał już natomiast chęci na niszczenie błon bębenkowych i karmienie się procentami spokojnie udał się do domu. Nikt spośród obecnych na tym kameralnym w sumie koncerciku nie żałował chyba jednak czasu spędzonego przy dźwiękach trzech podziemnych blackowych aktów ? przynajmniej ta garstka oddanych sprawie ratuje jeszcze honor całej czarnej sceny, która według oficjalnej wersji dawno leży już na łopatkach...

autor: Nikolaus (Mikołaj) Kunz

DARK FORTRESS / HARADWAITH / TATTERED SOUL - 26/11/2011 ? Berlin, K 17


TATTERED SOUL

HARADWAITH

DARK FORTRESS



<<<---powrót