Relacje

GRAVE, SONNE ADAM, FREUND HEIN

Plague Of Nations Tour 2012

09/09/2012  Berlin, K 17

Przed wieloma laty, a nawet wiekami, znany każdemu z was i najbliższy rzekomo sercu każdego Polaka wieszcz stwierdzić miał, aczkolwiek zupełnie nieoficjalnie, ?że żal dupę ściska?. Choć stwierdzenie owo sprowadziło się zapewne do zjawiska, które w tych zamierzchłych czasach musiało być wyjątkowo załamujące, nie mógł naturalnie przypuszczać jak stanie się ponadczasowe i jakie zastosowanie znajdzie w następnych stuleciach. Szczególnie jeśli chodzi o koncerty metalowe, gdyż wobec aktualnego zainteresowania występami cenionych w biznesie grup wydaje się ono więcej jak trafne. Jasne, wiem przecież, że czasy w których na czołowe zespoły death metalowe chodziło się setkami dawno już przeminęły, widząc jednak jak traktuje się takowe w dużych europejskich metropoliach, łzy do oczu napłynąć potrafią? Przepraszam jeśli po raz kolejny zawracam cztery litery wielokrotnie już powtarzanym spostrzeżeniem, mając natomiast czyste sumienie ? w końcu sam staram się jakoś zasilić ogół tej garstki zainteresowanych ? mogę zapewnić was chociaż przez to, że wciąż mi się chce, wy z kolei dzięki mojej owej skromnej inicjatywie może jeszcze o tym czytać? Po zakończeniu sezonu wakacyjnego, przypieczętowanego wizytą MARDUK i IMMOLATION, przyszła pora na uraczenie berlińczyków gigami dwóch podopiecznych Century Media ? GRAVE i SONNE ADAM. Niezorientowanym w temacie wyjaśniam, iż ekipa Oli Lindgrena wróciła całkiem niedawno pod skrzydła swojej pierwszej stajni, wydając dla niej kolejny w swojej karierze duży album; pochodzący zaś z Izraela drugi z wymienionych również zasilił ostatnio grono ulubieńców Roberta Kampfa. Występy tychże poprzedziły jednak popisy legitymujących się austriackimi paszportami panów z FREUND HEIN. Niestety, były to popisy na poziomie bardzo mizernym, gdyż łupany przez kapelę rzekomy death/ thrash metal z przyprawiający o ból zębów klawiszami pasował niestety do reszty jak wół do karety. Nie wiem kto wpaść mógł na pomysł aby toto pojechać mogło w ogóle w trasę, skoro grywać koncerty grywać powinno jedynie i co najwyżej w knajpach trzeciej kategorii, dobrze zatem, że czas prezentacji bandu nie przekraczał magicznego odcinka 30 minut i tym samym męki moje długo trwać nie musiały. Co do SONNE ADAM natomiast ? byłem zadowolony i to nawet bardzo. Kwartet Izraelitów, parający się śmierć metalem z elementami doom zagrał naprawdę na poziomie, a że nie słucham takich dźwięków na co dzień, raz po raz odskocznia potrafi mi bardzo dobrze zrobić. Zaledwie pięć lat działalności, doświadczenie w innych bandach mało imponujące ? pozytywnie zaskakuje fakt, iż z tak krótkim CV chłopcy prezentują się w praktyce tak rewelacyjnie? Wypadałoby im życzyć, aby kontrakt z dortmundzkim labelem jak najszybciej przyniósł nie tylko dobrze odebrany przez audytorium duży album, lecz także i uznanie wśród najbardziej wybrednych krytyków. Miażdżące, walcowate tempa ? jeśli są pośród was tacy, którzy lubią twórczość Necros Christos, bądźcie pewni że podpasuje wam tak samo SONNE ADAM. Ja opętany może jeszcze nie jestem, wiem jednak, że za jakiś czas z pewnością wrócę do ich nagrań ? jak nie na płycie, to na pewno przy innej gigowej okazji.

GRAVE oglądam zawsze tak samo chętnie. Nie mówiąc już oczywiście o słuchaniu ich nowszych płyt, które od dłuższego już czasu zdecydowanie bardziej trzymają się poziomu dwóch pierwszych krążków. Nie zdarzyło mi się zatem jeszcze po relokacji przepuścić jakiejkolwiek okazji do zmierzenia się z Grobowcem na żywo, o ile tylko przy okazji jakiejś trasy zahaczył o moje miasto. Rzekłbym nawet, że od jakichś czterech lat nie pamiętam przedziału 365 dni, w którym Ola i jego kamraci występujący na scenie nie nacieszyli także i moich zmysłów. Wydanie dziesiątego dużego krążka ?Endless Procession Of Souls? przypieczętowane musiało zostać kolejną kontynentalną eskapadą, logiczną siłą rzeczy musiałem zatem sprawdzić kondycję bandu rok po ostatnim gigu u boku Obituary. W kwestii wizualnej zmian zero ? na posadzie drugiego wioślarza ponownie ogromny łysy brodacz, którego personalia są już mi na dzień dzisiejszy znane. Człowiek ów to Mika Lagren, na co dzień etatowy grajek Facebreaker, który kiedyś i gdzieś tam widziałem; jako że bardzo musiało być to dawno lub jakoś mi jego pierwszoplanowy band nie podszedł, nie dziwcie się, że facjaty w pamięci nie utrwaliłem. Cztery struny męczy w dalszym ciągu Tobias Cristiansson (znalazły po rozpadzie Dismember również ostatnio zatrudnienie w Nifelheim), a reszta to oczywiście Ola i Ronnie, których znacie wszyscy. Muzycznie? Jak zawsze ? strzał w szczękę i miazga, choć zdaniem obecnego na owym gigu szanownego kolegi liderującego w Genital Putrefaction: ?zamiast zabawy w sentymenty powinno być nakurwianie?. Ja nie stwierdziłbym aby takowego brakowało, soundu także nikt nie skopał, po raz kolejny miałem zatem sposobność delektować się dobrym szwedzkim śmierć metalem ? oczywiście w tym najlepszym stylu. Znajomością nowego materiału na dzień koncertu niestety popisać się mogłem jedynie szczątkowo, wiadomo jednak, że świeżych strzałów było co najmniej kilka. Miodem na uszy (nie z uszu) po raz kolejny okazały się oczywiście perły z lamusa, brzmiące tak samo świeżo i brutalnie nawet po tak wielu latach: ?Turning Black?, ?You?ll Never See??, ?Day Of Mourning?, ?Hating Life?, ?Now And Forever?, ?Extremely Rotten Flesh?, ?Soulless? oraz ? jasna sprawa ? ?Into The Grave?. Rozpoznane nowe kawałki to ?Passion Of The Weak?, ?Wind Of Chains? oraz zamykający program płyty, a zarazem i całego gigu ?Epos?. Niewykluczone iż podczas pierwszych dziesięciu minut odegrane zostały przynajmniej dwa inne nowe tracki, o przyczynie nieznajomości ich tytułów wspomniałem już jednak kilka linijek wyżej. Kiedy dzisiaj słucham już jednak zawartości całej płyty, a jednocześnie wspominam tamtą (miejmy nadzieję, że nie ostatnią) niedzielę, myślę sobie o tym, że dobrze jest mieć w biznesie takie kapele jak GRAVE ? wydają całkiem dobre płyty, nie oglądają się na nic i na nikogo, grają koncerty i wiedzą, że zawsze wyjdą na swoje. Ale jeśli wiedzą, że mają dla kogo to robić ? nie dziwota. Ja im wierzę i tylko dlatego przyjdę na nich ponownie. Zapewne w przyszłym roku.

autor: Nikolaus (Mikołaj) Kunz

Plague Of Nations Tour 2012


SONNE ADAM


GRAVE



<<<---powrót