Relacje

MARDUK, IMMOLATION, NOCTEM, FORSAKEN WORLD, HEAVING EARTH

Serpent Sermon Tour 2012

31/08/2012  Berlin, K 17

W przypadku kapel widzianych już setki tysięcy razy i odwiedzających po raz wtóry miejsce mojego zamieszkania, zawsze zadaję sobie identycznie brzmiące pytanie ? odpuścić sobie czy pójść znowu? Nie wiem jednak co wydarzyć by się musiało abym wybrał drugą opcję, gdyż zawsze tak i tak wybieram drugą opcję, bez względu na to czy jestem w danym miejscu potrzebny czy nie? Zazwyczaj tego nie żałuję, gdyż zawsze coś miłego się wydarzy ? spotka się znajomych z samych zespołów, czasem nawet z rodzinnych stron. Nie inaczej było w ostatni dzień sierpnia, kiedy to pierwszoligowi szwedzcy luminarze czarnego metalu w towarzystwie amerykańskich ekstremistów pierwszej klasy oraz kilku supportów jakby celowo uświetnić chcieli swoimi występami koniec wakacji. Może w przypadku jakiejś innej, mniej lubianej kapeli olałbym wszystko, ale skoro grać mają MARDUK i IMMOLATION ? nie, nie ma bata. Na takich zespołach trzeba być zawsze i basta!
Potwornym mankamentem był fakt przydzielenia na potrzeby imprezy jednej z mniejszych sal klubowego kompleksu. Nawet przy średniej liczbie gości szybko zapanował w niej zaduch nie do opisania, a lepki pot pokrył skórę pewnie nie tylko moją. Nie zważając jakby na okoliczności powoli rozpoczęły swoje recitale trzy bandy supportujące. Na pierwszy ogień Czesi z HEAVING EARTH. Nazwa zespołu sugerować by mogła wzorce znalezione u ekipy Treya A., szczególnie w późniejszej fazie twórczości jego kapeli, gdyż taki tytuł właśnie nosi jeden z utworów na pierwszej, opublikowanej w ?povincentowej? erze płycie. Choć osobiście takowych nie wyczaiłem, co do tego że muzyka najczystszym death metalem stała, wątpliwości nie mam najmniejszych. Generalnie jednak ? jakość średnia. Kolejny uczestnik w postaci FORSAKEN WORLD to przedstawiciel kraju słynącego z homarów i ślimaków zapijanych bordeaux. Zazwyczaj bardzo cenię francuską scenę, szczególnie wobec obfitujących na niej doskonałych formacji blackowych, nie stwierdziłbym jednak aby urzekł mnie jakoś tenże twór, bo w sumie nie wiem już nawet czy pomimo farbek na twarzach muza ta czarnym metalem stała... Wiem, że niektórym znajomym Opuszczony Świat bardzo się spodobał, w osobistej opinii stał się dla mnie kolejnym z wielu rzemieślników, znakomicie pasującego właśnie do roli przecieracza szlaków niż jakiegokolwiek headlinera. Zdecydowanie cieplej wypowiedzieć się już jednak mogę o NOCTEM. Ciekawe jak wielu z was pamięta jeszcze black metalową kapelkę o podobnej nazwie ? pochodzącą ze Szwecji i z pogrywającą na basie niewiastą? Niezorientowanych i choć trochę zorientowanych wyprowadzam od razu z celowego błędu, gdyż nie chodzi mi tu o dawno pogrzebany Noctes, lecz o coś zupełnie innego. NOCTEM to nieco inny twór, pochodzący w dodatku z innego królestwa ? Hiszpanii. Muzyka jego bardziej hybrydą black, death, a nawet thrash metalu stoi, na żywo zaś wypada bardzo przekonująco. Nie tylko muzycznie zresztą band ów mnie przekonał, gdyż do strony wizualnej także nie miałbym zastrzeżeń, a nawet dałbym parę dodatkowych punktów ? zbroje, kaptury, kolce? Być może z biegiem czasu chłopaki osiągną więcej ? ponad dziesięć lat egzystencji z dwoma krążkami na koncie to zawsze coś, nie mówiąc już o zaszczycie uczestnictwa w trasie u boku firm bardzo znaczących w biznesie, jeśli się jednak postarają ? może będzie z tego o wiele więcej. Synowie ziem hiszpańskich po kilkudziesięciu minutach opuścili podest i w ten sposób część supportową mieliśmy z głowy. Należało przygotować się na prawdziwe wydarzenie?
Ten wspaniały nowojorski kwartet oglądałem w akcji co najmniej kilka razy, przy czym ostatni miał miejsce zaledwie kilka tygodni wstecz. Jakiś musi mieć kurczę czar ten IMMOLATION, skoro wciąż mi się nie nudzi i nie mogę powstrzymać się od odwiedzania jego koncertów? Nie mówiąc już oczywiście o zabójczych produkcjach, a ostatni minialbumik ?Providence? już dziś jako przekąska skutecznie wyostrza mój głód przed prawdziwą dużą ucztą, mającą przy pomyślnych wiatrach nadejść na początku Anno Satanas 2013. Póki co jednak ? cieszmy się z tego co mamy, a że Imolejszyn nigdy nie za dużo, nic nie stanęło na przeszkodzie w kolejnym delektowaniu się jego scenicznym kunsztem. Misterium w prawdziwie amerykańskim death metalowym stylu rozpoczęło się od ?Close To A World Below?. Już w trakcie tegoż temperatura na sali podniosła się o co najmniej kilka kolejnych stopni i niewykluczone, że zauważalna i aż nadto żywa reakcja małej przynajmniej części publiki, zmotywowała Rossa Dolana i jego podkomendnych do zaprezentowania po raz wtóry jak najlepszej formy. ?Swarm Of Terror?, ?Majesty And Decay?, ?Passion Kill?, ?What They Bring? (wspaniały otwieracz z najnowszej Ep-ki), ?Into Everlasting Fire?, ?Under The Supreme?, ?Unholy Cult?, ?Still Lost? (minialbum po raz drugi), ?No Jesus, No Beast? oraz zamykający przedstawienie tytułowy track z ?Dawn Of Possession? ? nie powiecie mi chyba, że program zrealizowany został perfekcyjnie? Każdy krążek mianowicie znalazł w ciągu prawie 50 minut swojego delegata, wierzę zatem, że zadowolonych na równi ze mną było co najmniej kilku. Szkoda jedynie, że występowi IMMOLATION towarzyszyć musiała kontuzja i krew w zacnym gronie publiki ? wiadomo że spowodowana nieumyślnie, zawsze to jednak akcent psujący klimat fajności gigu takiej kapeli? Grunt, że wszystko skończyło się dobrze, aczkolwiek w emocjach warto choć trochę uważać. Miejmy nadzieję, że przy kolejnej wizycie Amerykanów nikt więcej już nie ucierpi.
Po ostrzale artyleryjskim do boju ruszyły dywizje pancerne. Skąd owe militarne odniesienia? Podejrzewam, że nawet nie wiedząc do kogo należał tego wieczoru zaszczyt headlinera, z pewnością zgadlibyście że porównanie owo nie może odnosić się do kogokolwiek innego jak do hordy Morgana H. Jako że od kilku dobrych miesięcy czołowy blackowy produkt eksportowy Szwecji podlega dowództwu Century Media, pierwszym owocem tejże kooperacji jest zaś cieplutki duży krążek ?Serpent Sermon?, okazji do przetestowania na polach bitew nowej broni masowego rażenia nie mogło być chyba lepszej. MARDUK po raz kolejny wyruszył na tournee i po raz kolejny postanowił nie patyczkować się z kimkolwiek, łamiąc zasady Konwencji Genewskiej i obracając w gruzy wszystko co po drodze napotkał. W przypadku Berlina na pewno ? otwieracz z nowego albumu, ?Nowhere No-One Nothing?, ?The Levelling Dust?, ?The Black Tormentor Of Satan?? Spójność brzmienia kawałków zarówno ze starszych, jak i z nowszych wydawnictw urzeka mnie tak samo na każdym koncercie Szwedów ? podejrzewam, że ilekroć bym jeszcze tego nie doświadczył, wrażenia te identyczne będą przy hipotetycznym razie piętnastym, dwudziestym, a może i setnym, choć nie sądzę abym tego doczekał. Podejrzewam, iż niewiele zmieni się też w aspekcie wizualnym, choć trudno wyobrazić mi sobie jakoś Mortuusa bez nieodzownego Żelaznego Krzyża, szalejącego jak wariata Devo czy stojącego jak słup Morgana? Zaduch niepodzielnie panujący w pomieszczeniu zmusił mnie jednak w pewnym momencie do opuszczenia jego wnętrza, z racji na mnogość oglądanych już poczynań scenicznych MARDUK, uznałem więc chwilową absencję w celu zaczerpnięcia tlenu za brak jakiegokolwiek uchybienia chłopakom. Powróciłem w momencie gdy z głośników buchało ?On Darkened Wings?, potem zaś miałem okazję przysłuchać się jeszcze m.in. ?Slay The Nazarene?, ?Temple Of Decay?, ?Throne Of Rats?, ?Baptism By Fire?, ?Panzer Division Marduk?, ?Sulphur Souls? oraz wieńczącemu całość ?Wolves?. Więcej grzechów nie pamiętam ? wiem, że na pewno pojawiło się coś więcej z nowego albumu, wy wiecie jednak co było przyczyną tego niedopatrzenia i wierzę, że żalu o to nie macie. Bądź co bądź po raz kolejny uważam, że warto było się przemóc ? MARDUK zrobił swoje, ja natomiast odnotowując dwunaste już spotkanie z nim na scenie, wcale nie wykluczam trzynastego. Cóż bowiem zwiastować będzie owa magiczna, posiadająca dwa znaczenia liczba? Wydarzy się coś fajnego czy też pechowego? Poczekamy, zobaczymy?

autor: Nikolaus (Mikołaj) Kunz

Serpent Sermon Tour 2012


HEAVING EARTH


FORSAKEN WORLD


NOCTEM


IMMOLATION


MARDUK



<<<---powrót