Relacje

OBITUARY / MACABRE / PSYCROPTIC / THE AMENTA

Rotting Slow In Europe 2012 Tour:

27/11/2012  Berlin, K 17

Na takie koncerty zawsze lubię się wybierać, toteż nic dziwnego, że życzenie aby odbywały się częściej, pojawia się w mojej świadomości praktycznie przy każdej sposobności takowych. Wypróbowane w death metalowym rzemiośle bandy ? zarówno pod względem dorobku, jak i odnośnie prezencji koncertowej ? coraz rzadziej chyba stanowią już siłę sceny, wspieranie ich poprzez wizytowanie szołów byłoby więc zatem jak najbardziej wskazane. Nie zdziwi was też chyba więc, że w obliczu powtórnych odwiedzin OBITUARY podjąć mogłem tylko taką decyzję? Nie będąc gorszym od innych, również dziarsko podążyłem ku jednej z uliczek Friedrichshainu ? do tego klubu z literką i liczbą, o którym już nie raz czytaliście.

Nie miejcie mi za złe, że kwestię supportów potraktuję niezwykle zdawkowo. Niestety, żaden z obecnych tego wieczoru nie zaliczał się do moich ulubionych, choć to, że każdy nich w śmierć metalowej branży zdążył wyrobić już sobie niejaką pozycję i tym samym opinię, wątpliwości nie ulega najmniejszej. Ogromnie ciekaw byłem jak zaprezentuje się THE AMENTA ? do tej pory jednym jedynym elementem stanowiącym o mojej znajomości owego australijskiego kwintetu była bowiem wyłącznie jego nazwa. Kilkuminutowa obserwacja jego poczynań wystarczyła już jednak w zupełności aby stwierdzić, że rewelacji w tym nie ma żadnej, toteż zostawiając wiwisekcję poczynań Australijczyków innym, poszedłem najzwyczajniej w świecie napić się piwa. Powróciłem dopiero w momencie startu PSYCROPTIC, zaznaczałem już jednak kiedyś chyba, że krajanie poprzedników również niespecjalnie działają na moje zmysły, nie zaskoczy was więc chyba, jeśli zwierzę się z podjęcia decyzji identycznej jak w przypadku THE AMENTA. Zgadnijcie więc jak zachowałem się przy MACABRE! Oczywiście podobnie, hahahahaha! O ile dwójka przedstawicieli kraju kangurów i misiów koala ma jeszcze w sobie coś, dzięki czemu pozwala zaliczyć się do grona śmierć metalowej gawiedzi, Makabra uplasować się może co najwyżej w kategoriach kabaretu. Nie wiem już co musiałoby się zdarzyć abym polubił ten zespół, wydaje mi się jednak, że bez większej ilości alkoholu byłoby w moim przypadku ciężko, a że do przesadnie trunkowych osób raczej nie należę? Muzyka muzyką, absolutnym hitem były jednak tym razem dostępne w merchu stylizowane na logo Mc Donalds?a koszulki ? kiedy zobaczyłem już coś takiego, inaczej niż gromkim śmiechem nie mogłem zareagować. Wszystkich urażonych moją zjadliwą krytyką najmocniej oczywiście przepraszam ? może na tym padole łez marnym znajdują się liczni fani twórczości Amerykanów, ale po jakichś trzech kwadransach ja cieszyłem się tylko niezmiernie z faktu, że MACABRE opuszcza wreszcie scenę.

Wychodzą. Są znowu. Tak!!! Trzeba przyznać, że do wizyt OBITUARY m coś w ostatniej czterolatce moje miasto naprawdę duże szczęście ? rokrocznie bowiem Nekrolog odwiedza Berlin, dostarczając za każdym razem tak samo sporo radości wszystkim swoim wielbicielom. Po średniej raczej frekwencji przed ponad rokiem, tym razem wynik statystyczny nieco się poprawił ? ekstremalnego ścisku może nie było, ale o małej liczbie też mówić nie można. Godną zanotowania jest również temperatura na sali, przyznać bowiem trzeba, że zarówno dosłownie jak i w przenośni istotnie mogła mienić się gorącą ? już od pierwszych taktów stało się jasne, że band braci Tardy absolutnie cackać się nie będzie z nikim, ożywiony zaś ruch pod sceną dobitnie natomiast o czymś świadczył. O czym? Naturalnie o ogromnej estymie dla Amerykanów oraz ekstazie, jaką spowodować może wśród gawiedzi ich muzyka. Szczególnie z pierwszych i najbardziej chyba szanowanych wśród weteranów wydawnictw, a proszę nie zapominać, iż repertuar prezentowany na niniejszym tournee tylko i wyłącznie na tychże był oparty. Powrót do korzeni? W pewnym sensie tak ,ale w sumie niekoniecznie, bo każde dziecko wie przecież, iż od ciężkich lat OBITUARY się nie zmienia i duch trzech pierwszych albumów zawsze już chyba towarzyszyć będzie wszystkim kolejnym. Skupmy się jednak na samym koncercie, bo działo się naprawdę sporo. Tradycyjną konfigurację dwa razy Tardy i Peres (raz) od ponad roku już zasila na basie znany przypuszczalnie Terry Butler (kompletnym laikiem musiałby być chyba każdy nie wiedzący kto zacz), za diabła rozszyfrować jednak nie mogłem tożsamości drugiego gitarulnika ? według oficjalnych źródeł grupę na potrzeby koncertów wspierać miał Lee Harrison, tymczasem dzierżący drugie wiosło osobnik nie wyglądał na lidera MONSTROSITY ani trochę? Mniejsza o to zresztą, bo robotę swoją wykonywał poprawnie, choć co stanowiska drugiego gitareo w Nekrologu zdania bywają różne. No, przynajmniej do niedawna bywały, gdyż obecność Ralpha Santolli dla niejednego miłośnika florydzkich mistrzów niemal przez cały czas pobytu tegoż w zespole uchodziła za sól w oku? Odkąd chory na religię, a do tego pijus opuścił jego szeregi, głosy niezadowolenia umilkły ? przynajmniej na owym koncercie absolutnie nie było słychać, aby ktoś się skarżył, że osobnik ów go popsuł. Zamiast tego było dane natomiast pysznie się bawić: ?Intoxicated?, ?Bloodsoaked?, ?Immortal Visions?, ?Infected?, ?Cause Of Death?, ?Chopped In Half?, ?Turn Inside Out?, ?Body Bag?, ?Back To One?, ?Killing Time?, ?The End Complete?, ?Dead Silence? oraz jak zwykle ?Slowly We Rot? ? oto może nie komplet, ale przynajmniej lwia część zaserwowanych pyszności, oczywiście z trzech pierwszych klasycznych krążków. Jak wielu ze zgromadzonych żałowałem oczywiście braku dokładki, ale przytaczając szekspirowską maksymę ? przesyt szkodzi zdrowiu tak samo jak niedostatek. Czekamy zatem na kolejną wizytę? Czy tradycjonalizm OBITUARY odzwierciedli się już teraz nie tylko poprzez pielęgnowany latami styl, bo i za sprawą regularnych odwiedzin niemieckiej stolicy? Okaże się w przyszłym roku!

autor: Nikolaus (Mikołaj) Kunz

Rotting Slow In Europe 2012 Tour

OBITUARY / MACABRE / PSYCROPTIC / THE AMENTA

27/11/2012 ? Berlin, K 17


THE AMENTA

PSYCROPTIC

MACABRE

OBITUARY



<<<---powrót