<<<---powrót

ALKONOST, ŻREC, SALTUS, GOETIA - Warszawa, "Metal Cave", 12.04.2009


Do Metal Cave dotarliśmy około 20:00 i niedługo potem zaczęła grać reaktywowana formacja Goetia - z jednej strony w zasadzie nie pasowali do tego koncertu jako kapela stricte black metalowa, z drugiej - przez to że zagrali symfoniczną ścianę dźwięku (i to nienajgorzej brzmiącą w warunkach Metal Cave) byli pewnego rodzaju ciekawostką. Zagrali króciutko pięć kawałków.
Saltus zaczął z wykopem, jak to Saltus zresztą, rozkręcając dość kameralną jak na taki koncert publiczność, niemniej po trzecim numerze siadła im jedna z gitar i po przerwie technicznej grali tylko na jedną gitarę - i dali radę! Nie było jednak materiału z nowej, zapowiadanej płyty - za to zagrali, siłą rzeczy, największe hity, czyli "Wielki Las", "Perunie Prowadź!" i "W mieczu zaklęta Bogów potęga". Mimo awarii wiosła - nieźle dali radę!
Morawski Żrec bardzo, bardzo miło zaskoczył! Oprócz standardowego klawisza mieli też żywe skrzypce (i to dobrze słyszalne) i podwójną, typowo ludową, fujarkę. Na scenę wyszli w ukraińskich soroczkach, lider dość sporo (po czesku) opowiadał, sławił Mokosz, a grali przede wszystkim materiał z płyty "Żertva" oraz parę kawałków z demówek (m.in. "Krev Przedkou", "Novy Vek Pohansky") i rzeczy najnowsze, jeszcze "ciepłe". Nie zabrakło oczywiście łemkowskiego klasyka folkowego "Listoczku Czerweny" zagranego bardzo szybko i króciuteńko - nie zagrali natomiast coveru "Srebra Peruna" Nokturnali. Młode chłopaki, ale jare, dali niezłego żaru i naprawdę żali było, że zaczynając dobrze po 22:00 skazani byli na nieliczną już publikę.
Na koniec Alkonost - klasa sama dla siebie z dalekiego rosyjskiego Tatarstanu! Promowali przede wszystkim nową płytę "Put' Neprojdennyj" - po szybko zagranym na wejście "Twilight" natychmiast zabrzmiało "Gołos Liesow". Korzystając z faktu, że w klubie w tym czasie została już tylko garstka ludzi stanąłem pod samą sceną i podziwiałem operowy głos liderki Aleny, klawiszowe popisy Almiry i generalnie brzmienie zespołu. Znakomity, epicki folk metal z domieszką heavy - Alkonost znałem do tej pory z płyt i na koncercie zdecydowanie dali radę - szkoda, że tak mało ludków na nich zostało... Krótko grali, ale świetnie! Dzień później pojechali do Torunia.
Jednym słowem - warto było.

tekst i zdjęcia: V. Ziutek





<<<---powrót