<<<---powrót

KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI, Mielec, "Studio", 14.03.2009


Do mieleckiego Studia, 14 marca zawitała legenda polskiej sceny metalowej, zespół KAT z Romanem Kostrzewskim. Scenę oświetlały kolorowe światła, a salę wypełniał sztuczny dym. Wśród publiczności widać było pełen przekrój wiekowy, od naprawdę młodych ludzi z niecierpliwością oczekujących swojego pierwszego koncertu i dźwięków w wykonaniu legendy polskiego thrash metalu; aż po ludzi dużo starszych wyśmienicie orientujących w twórczości Kata. Nie poprzedzani żadnym suportem (co zdecydowanie obniża jakość widowiska), jak na egzekutora przystało, zaczęli mocnym uderzeniem, utworami "Diabelski Dom" i "Czarne Zastępy". Niestety, po dwóch kultowych utworach Kaci zaserwowali dość niewyraźne kawałki z ostatnich wydawnictw, co zdecydowanie obniżyło temperaturę wśród zgromadzonych licznie fanów. Na szczęście, zespół szybko powrócił do sprawdzonych utworów i po lirycznej "Niewinności" zabrzmiała "Wyrocznia", powodująca dziki obłęd wśród kilkunastu śmiałków oddających się szaleńczym pląsom tuz przy odnóżach mocno leciwego już, lecz wciąż niezwykle energicznego Romana Kostrzewskiego. Kiedy koncert nabrał rozpędu usłyszeć można było mało znaną "Bryłę", "Diabelski Dom III", "Porwany Obłędem", po których nastąpiła kolejna eksplozja radości wśród zgromadzonej publiczności spowodowana rewelacyjnie i ponadczasowo brzmiącym "Głosem z ciemności". Potem był już tylko bastardowy "Śpisz jak kamień" i "Odi profanum vulgus". Na bis panowie przygotowali dwie perełki: "Łzę dla cieniów minionych", zaśpiewaną chóralnie przez cala publiczność i "Tabory", utwór najlepiej chyba definiujący zagmatwaną, acz jedyną w swoim rodzaju poetykę Romana Kostrzewskiego. Na tym niestety zespół poprzestał i pomimo wielu skandowanych próśb pożegnał się z fanami, by po kilkunastu minutach powrócić, już bez instrumentów, w glorii i w chwale rozdawać autografy i pozować do zdjęć.
tekst: Agnieszka Nycz
zdjęcia: Piotr Morawski (Kotlet)






<<<---powrót