<<<---powrót

ABRACADABRA AURUM TOUR (CLOSTERKELLER / THE CHILLOUDS), Kielce, "Mundo Hard Rock", 06.11.2009



Kolejny rok i kolejna trasa CLOSTERKELLER'a. Po niesamowitych koncertach w ubiegłym roku, gdy zespół świętował swoje 20-lecie i w związku z tym prezentował przekrój utworów z wszystkich studyjnych albumów, przyszła nowa okazja do występów na żywo, bowiem na krótko przed trasą ukazał się nowy, długo oczekiwany album "Aurum". Nie udało mi się dotrzeć na koncert w Toruniu, więc po dłuższym namyśle zdecydowałem się odwiedzić Kielce, by tam celebrować wydanie nowego, już teraz napiszę - rewelacyjnego albumu Clostera.

ABRAKADABRA TOUR 2009) Pierwsze wrażenie

Jest takie powiedzenie, że "najważniejsze jest pierwsze wrażenie". Kielce wieczorem wyglądają jak każde większe miasto. Odnawiane drogi dojazdowe i wyjazdowe, przy wjeździe olbrzymi biurowiec firmy Skanska zarabiającej na wyzysku podwykonawców dróg i autostrad, mnóstwo banków, supermarkety na peryferiach. Znalezienie Placu Wolności, gdzie mieści się klub "Mundo Hard Rock", trochę trwało i okazało się, że to taki nieco większy rynek. Klub udało się odnaleźć dzięki dźwiękom muzyki dobiegającej już na drugim krańcu placu, choć samo zlokalizowanie tego miejsca też dało do myślenia. Przy wejściu do brudnej, obskurnej klatki schodowej tabliczka z nazwą lokalu, ale z początku nie wpadłem na to, gdzie ten klub się tak naprawdę mieści. Z racji mojej analitycznej natury dostrzegłem jednak, że pomieszczenia na piętrze są zasłonięte czymś w rodzaju czarnych kotar, zza których wydobywało się prawie niedostrzegalne czerwone światło. "To tam!" - zakrzyknąłem do swojej towarzyszki. Wygląda na to, że to pomieszczenia przebudowano ze zwykłego lokalu mieszkalnego. Pomimo godziny 19:30 na zegarku drzwi do klubu były zamknięte, a na schodach tłoczyła się mała grupka fanów, która powiększała się z każdą chwilą i po 20:00 była już całkiem pokaźna. Ulżyło mi, bo z początku myślałem, że w Kielcach taka muza nie cieszy się popularnością. Niestety, czekanie się dłużyło i po raz kolejny nie rozumiem podejścia organizatorów do tych, którzy często z daleka przyjeżdżają, by uczestniczyć w wydarzeniu muzycznym. Co innego lokalna imprezka, a co innego występ dużego w końcu zespołu. Na szczęście po otwarciu drzwi i pokonaniu ciasnego korytarza już długo nie było dane czekać na pierwsze dźwięki ze sceny. Ale cóż to?! "Mundo Hard Rock" okazał się lokalem, który może nadaje się na spotkania przy barze kilku grupek przyjaciół, pokątne obmacywanki lub występy podziemnych kapel, ale jak na koncert CLOSTERKELLER'a jest zbyt ciasny, mało przytulny i zdecydowanie pozbawiony klimatu. W jednej sali mieści się bar, kilka stolików i mała scena, a z boku mieści się druga, dużo mniejsza salka. Zero szatni, skromna kubatura toaletowa...ABRAKADABRA TOUR 2009) Ciasnota pod sceną już z powodu kilkunastu zgromadzonych osób nie napawała mnie optymizmem: "Nici z robienia zdjęć i słaba widoczność dla tych co stoją dalej od sceny" - pomyślałem sobie i podzieliłem się tą uwagą z moją towarzyszką. Pierwsze wrażenie nie było więc najlepsze...

Młodzi i tacy sobie rockmani

Po krótkiej zapowiedzi, jak to Anja Orthodox sama się określiła - "gospodyni koncertu" na scenę wkroczyło czterech młodych ludzi grających pod szyldem THE CHILLOUDS. Jeszcze raz cytując Anję "różnią się muzycznie od nas" (Clostera) i faktycznie tak było. Kwartet z Żywca zaprezentował trzy kwadranse muzy utrzymanej w rockowej stylistyce, która ma kopa i pałera, ale jest w rodzaju tych typowych i obecnie trendy. Najlepszym przykładem jest powstawanie coraz to kolejnych kapel inspirujących się śląską COMĄ (nie rozumiem tego fenomenu) i THE CHILLOUDS wiele od tego nie odbiegał. Proste kawałki z melodyjnymi refrenami, wyważona wściekłość i agresja, trochę spokojniejszych dźwięków. ABRAKADABRA TOUR 2009)Z jednej strony to dobrze, że młodzieży chce się grać tradycyjnego rocka w tradycyjnym gitarowym wykonaniu, ale na dobrą sprawę nic odkrywczego z tego nie wychodzi. Od czasu grunge'u, trendu na granie retro i bardziej awangardowych poszukiwań THE MARS VOLTA oraz całej masy post-rockowych kapel, zwłaszcza w naszym kraju jest bida i bryndza. To dlatego wciąż wszystkie te medialnie nagłaśniane słabizny typu Feel lub już nie tak twórczy weterani pamiętający lata 80-te są wyznacznikiem polskiego rocka. Mimo wszystko kilku osobom występ otwieracza tego koncertu się podobał, ale mnie nie przekonali. Tyle tylko, że słuchałem tego występu bez jakiegoś zdegustowania i obrzydzenia. Anju, fajnie że wspierasz tych chłopaków, ale na drugi raz mogę podpowiedzieć Ci inny support ;) Z kwestii już zdecydowanie technicznych, akustyk dał za bardzo do przodu wokal, a solówki gitarowe były prawie niesłyszalne.

Aurum, Aurum i jeszcze raz Aurum

ABRAKADABRA TOUR 2009) Niewielka przerwa i przy ogłuszającym wiwacie zebranych pod sceną, przy barze, stolikach i drzwiach wejściowych fanów i fanek na scenę weszli bohaterowie wieczoru - CLOSTERKELLER! Bez zbędnych wstępów rozpoczęli od "Ogrodu Półcieni", co oznaczało, że zgodnie z planem Anja i pozostała czwórka zagrają W CAŁOŚCI nowy album. Cóż ze mnie za szczęściarz, że poznałem ten materiał przed koncertem, i to kilkukrotnie :D. W odróżnieniu od innych, bo kilka facjat wyraźnie mówiło, że oni jeszcze nie znają tych utworów. U jednych konsternacja, u innych radość :). "Ogród Półcieni" to odważne posunięcie Clostera, tak zresztą jak następujący po nim "Złoty". Zacząć płytę od kawałków nastrojowych, wręcz monumentalnych, pełnych silnych emocji i opatrzonych wręcz prog-rockowymi rozwiązaniami nie zdarza się przeciętnym i maszynowo produkującym utwory zespołom rockowym. Klimat "aurum" unosił się pod sufitem zadymionej sali, Anja dopasowała się do tego specjalnie przygotowanym na tę trasę strojem, oczywiście w złotym kolorze wspartym nieśmiertelną czernią. Z racji, że widziałem tylko przebitki tego ubioru pośród tłumu stłoczonego pod sceną nie będę go szczegółowo opisywał. Znajdziecie sobie opisy między innymi na forum CLOSTERKELLER'a: www.anja.pl, a parę fotek zrobił kolega redakcyjny Kotlet w Stalowej Woli (vide fotorelacja w innym miejscu działu "Relacje"). Trzeci na płycie i na koncercie "Nocarz" Anja zapowiedziała jako ten, do którego będą kręcić teledysk. Może być ciekawy obrazek, bo to mroczny i mocny numer. Następująca po nim "Vendetta" to kolejny przykład, że obecny skład Clostera świetnie czuje się nie tylko w tych bardziej klimatycznych numerach, ale także w zdecydowanie rockowym repertuarze. W tym kawałku Anja musiała podnieść trochę głos i był to rodzaj testu, czy zdoła utrzymać go w odpowiedniej formie do końca. I muszę przyznać, że dała radę. Nie piszę tych słów bez powodu - na kilku koncertach, w tym w Bydgoszczy część zespołu przechodziła grypę ("oby to była świńska", jak ze śmiechem skonstatowała Anja). Piąty utwór tego koncertu i znowu mroczniejsza atmosfera. To spokojny, mocno nasyconymi emocjami "Na Nic To". Już w tym miejscu ci, którzy nie poznali wcześniej "Aurum" mogli się zorientować, że ten album miesza wszystko to, co najlepsze z dokonań tej grupy i wznosi to na nowy, ABRAKADABRA TOUR 2009)świeży i odpowiednio wysoki poziom. A dalej "12 Dni". Przyznam, że już przy pierwszym przesłuchaniu ten singlowy utwór zwrócił moją uwagę (oprócz tych bardziej klimatycznych, które powaliły mnie od razu) i nuciłem go sobie aż do samego koncertu. Jest przebojowy, ma świetny tekst (a który ma słaby? - pytam) i ten charakterystyczny ciąg do przodu, który poprzedza półakustyczny motyw gitary. Może nie będzie aż tak popularny w przyszłości jak "Na Krawędzi", "Władza" czy "W Moim Kraju", ale da się go zapamiętać na długie lata. W każdym razie pamiętałem tekst i powydzierałem się trochę w kieleckim klubie. Przed "Deja Vu" Anja Orthodox pozwoliła sobie na prześmiewczą "wycieczkę" odnośnie nowej płyty Agnieszki Chylińskiej i zapowiedziała najbardziej popowy numer z najnowszego krążka Clostera. Gdyby pop brzmiał właśnie w taki sposób, to ja poproszę o więcej ;). W każdym razie Niemcy mogą się zachwycić tym kawałkiem, bo to taka bardziej przyswajalna porcja gotyckiego rocka z lekko sofciarskimi inklinacjami. A Chylińskiej - tak nawiasem mówiąc - obecnie bardzo daleko wokalnie do bardziej wszechstronnej frontmanki CLOSTERKELLER. "Nie Tylko Gra" to kawałek inspirowany jedną z pasji Anji, czyli grami komputerowymi. Faktem jest, że tekst, klimat i drive bardzo wyraziście odnoszą się do tak zwanych "strzelanek" na konsolę. Obawiałem się, że na żywo będzie pozbawiony dziecięcych chórków, ale i one poszły w eter, oczywiście z taśmy. Jeszcze a propos dzieci, to Anja z wyraźną dumą przedstawiła między którymś z utworów a następnym swojego syna i ze śmiechem stwierdziła, że jeszcze do niedawna nie odważyłby się pokazać na scenie razem z zespołem. Onieśmielony nastolatek skłonił się publice i dostał od niej ogromne brawa. Ależ wyrósł ten chłopak! - chciałoby się powiedzieć.

ABRAKADABRA TOUR 2009) Piękno w czystej postaci

A dalej była ta ukochana część płyty wokalistki Clostera i w pełni popieram jej entuzjazm, bo od "Między Piekłem A Niebem" zaczyna się po prostu piękna strona nowej twórczości tego zespołu. Krzykliwe "Kocham cię!" w tekście przeplata się z ciężkim gitarowym riffem, nawiedzonymi chórami i spokojniejszym fragmentem z deklamacjami Anji. W końcówce swoją solową minutę miał basista Krzysztof Najman, czego nie omieszkała zaznaczyć jego pracodawczyni ;) Pierwszoklaśny numer i na koncercie sprawdził się doskonale. Na następny kawałek czekałem z pewną taką niecierpliwością, bo to jeden z tych bardzo osobistych kawałków Anji. "I Skończona Bajka" jest takim ciągiem dalszym "Babeluu". Syn już urósł, wkrótce znajdzie swoje oparcie w dziewczynie, rola matki i opiekunki zakończona... ABRAKADABRA TOUR 2009)Wyśmienity tekst, świetne balansowanie między poetyckim nastrojem i szarpiącymi duszę uczuciami. Niestety, wokół mnie tłumek wyraźnie wyczekiwał kiedy CLOSTERKELLER zagra starsze utwory... A tu przecież zostały jeszcze trzy nowe numery, a pierwszy z nich to grana już na ubiegłorocznych koncertach "Matka". Wówczas ciekawostka i dopiero uchylenie rąbka tajemnicy, teraz pełnoprawny składnik "Aurum". Utwór głęboki, rozbudowany, powoli rozwijający swój czar, pełen zadumy, z mocnym, emocjonalnym tekstem... prawdziwy epos w stylu "A Ona, Ona..." i bez wątpienia jeden z najważniejszych utworów w bogatym dorobku Anji i jej zespołu. Potem już tylko kojące "Dwie Połowy" i cytując frotmankę Clostera "wisienka na torcie", czyli baśniowa "Królewna z Czekolady". 80 minut upłynęło, a tu jeszcze mogliśmy spodziewać się czegoś ekstra, a czego wszyscy doczekali się po kilku minutach przerwy.

Szaleńczy bonus

ABRAKADABRA TOUR 2009) Łącznikiem między nowym i starym była dość nieoczekiwana, prog-rockowa improwizacja gitarzysty, perkusisty i klawiszowca, podczas gdy Anja i Krzysiek zeszli ze sceny, by chwilę ochłonąć i przebrać się (to drugie tyczy się oczywiście w głównej mierze bohaterki przedstawienia). Po chwili jednak dołączyli do pozostałych muzyków i niektórym wyrwał się okrzyk zaskoczenia. "Maska". To taki stareńki, zimny, przejmujący numer z debiutu pt. "Purple". Chociaż rok temu CLOSTERKELLER też go grał, to i tak zrobił wrażenie. Zaraz, zaraz! Co było dalej? Pamięć płata mi figle :/ A tak, niesamowita "Królowa" z tymi genialnymi, diabolicznymi wokalizami Anji, niezastąpiona "Violette", wyśpiewana i wykrzyczana już prawie przez wszystkich "Na Krawędzi", jak zawsze wyśmienity, klimatyczny "Zegarmistrz Światła" i już zupełnie na koniec... Nie, nie proszona przez wielu "Władza", ale "Agnieszka". Utwór, który cieszy i starych fanów, i zupełnych świeżaków, którzy zaczęli słuchać CLOSTERKELLER'a co najwyżej od albumu "Nero". Zawsze jednak przemawia Magia tych dźwięków i tych słów. Cóż lepszego mogło spotkać fana tego zespołu na ich koncercie? Ja byłem i jestem kontent, wniebo-, wpiekło- i wczyśćcowzięty. I to za jednym zamachem :D

tekst: Diovis



CLOSTERKELLER / THE CHILLOUDS, Stalowa Wola, "Jazz Rock", 12.11.2009
ABRAKADABRA TOUR 2009) ABRAKADABRA TOUR 2009) ABRAKADABRA TOUR 2009) ABRAKADABRA TOUR 2009)
ABRAKADABRA TOUR 2009) ABRAKADABRA TOUR 2009) ABRAKADABRA TOUR 2009) ABRAKADABRA TOUR 2009)
ABRAKADABRA TOUR 2009) ABRAKADABRA TOUR 2009) ABRAKADABRA TOUR 2009) ABRAKADABRA TOUR 2009)
ABRAKADABRA TOUR 2009) ABRAKADABRA TOUR 2009) ABRAKADABRA TOUR 2009) ABRAKADABRA TOUR 2009)
zdjęcia: Piotr Morawski (Kotlet)

<<<---powrót