<<<---powrót



DEPRIVED

Strach pomyśleć ile ambitnych, naprawdę zdolnych zespołów mających do zaoferowania światu kawał wyśmienitej muzyki nie ma szans przebić się i zostać zauważonych, tudzież usłyszanych przez szersze grono maniaków ciężkiego uderzenia. "Demo death metalowej kapeli". Ileż to razy słyszeliśmy już to hasło? Ile razy oczyma wyobraźni widzieliśmy już byle jaki zlepek wymuszonych, topornych dźwięków o brzmieniu mówiąc delikatnie dość ubogim, zarejestrowany przez swych autorów najprawdopodobniej z braku innego zajęcia? Materiał, o którym rozmawiałem z perkusistą tarnogórskiej formacji DEPRIVED, Kojotem, nie ma z tego typu wyobrażeniami nic wspólnego.


MROCZNA STREFA [Kępol]: Zacznijmy od początku. Z zamieszczonego w portalu MySpace info można się dowiedzieć, że do powstania DEPRIVED doszło w 2006 roku. Możesz zdradzić szczegóły powstania formacji?
DEPRIVED [Kojot]: "Razem z Pablo graliśmy w soft rockowej kapelce Outrage, no, ale te klimaty przestały nam podchodzić. Po odejściu wiedzieliśmy, że chcemy grać ciężko. Prezes, którego Pablo poznał jeszcze w szkole odnajdywał się idealnie w tych klimatach i tak zaczęliśmy próby. Mieliśmy przejebane problemy ze znalezieniem basisty i wokalisty - momentami wiele się działo, by nas zniechęcić, ale jak widać, wszystkie przeciwności mogą nas w dupę pocałować."

MS: Bardzo słuszne podejście. Początkowo graliście pod szyldem Insomnia, później zmieniliście nazwę na Pandemia. Na jakiej stanęło - obaj wiemy. Czemu obecnie nazywacie się DEPRIVED?
DEPRIVED: Powiem ci, że z nazwą od początku zdania były podzielone. Dopiero przy okazji DEPRIVED pojawiła się jakaś jednomyślność. Myślę, że nazwa dobrze oddaje wkurwienie na wiele rzeczy obserwowanych przez nas na tym świecie i każdy może sobie ją tłumaczyć na własny sposób. To dobra nazwa dla kapeli, która chce się sprzeciwiać wszystkim "normalnym" rzeczom na tym pieprzonym padole."


MS: Ok, twoja odpowiedź zainspirowała mnie do kolejnego pytania z gatunku tych najważniejszych. Jak to jest z komponowaniem muzyki w DEPRIVED? Panuje demokracja, czy tak jak przypadku KING CRIMSON chociażby, "cichy terror"?
DEPRIVED: "Głównym majstrem od muzy w naszej kapeli jest Pablo. To on przynosi zamysł, riffy, pomysły. Ale w trakcie kładzenia garów i basu wiele się zmienia, wiele podlega dyskusji i wszyscy mają większy lub mniejszy wpływ na utwór. Na terror przy tworzeniu muzy nie ma naszym zdaniem miejsca. Wiadomo, jest ten główny motor, ale reszta ma wpływ na to, co będzie się działo w utworze. Tu nie jest tak, że wszystko zależy od frontmana - to nie, kurwa, Watykan (śmiech)."

MS: No właśnie, twoje partie sprawiają wrażenie bardzo indywidualnych, twoja gra - nadzwyczaj lekkiej i pomysłowej. Czy są jacyś konkretnie perkusiści, którzy cię inspirują, czy stawiasz w 100% na własne patenty?
DEPRIVED: "Generalnie strasznie jaram się perkusistami z pomysłem na grę. Moim absolutnym idolem jest Doc (niech mu ziemia lekką będzie). Miał niesamowite spojrzenie na muzykę, na robienie garów nawet w zespole, w którym szkielet utworów był mu narzucany. Jestem początkujący i wyznaję zasadę, że trzeba uczyć się od lepszych. Weźmy np. Johna Otto z LIMP BIZKIT, Mike'a Portnoya, Clouda ze SCEPTIC czy Inferno - mają niesamowite podejście do muzyki, do grania na perkusji. Będę cholernie szczęśliwy, gdy dojdę kiedyś choćby w części do ich poziomu i sposobu myślenia o graniu na garach."

MS: Z maili, jakie swego czasu wymieniliśmy, oraz z obecnej rozmowy z tobą wiem, że wzorem dla was są dwa zespoły, w jakich udziela się gitarzysta Jacek Hiro, tj SCEPTIC i DIES IRAE. Jakie znaczenie ma dla was świętej pamięci, nieodżałowany Chuck Schuldiner, który miał jakby nie spojrzeć, kolosalny wpływ na rozwój ambitniejszych odmian death metalu?
DEPRIVED: "Chuck to absolutny idol Pabla. Wiesz, byłbym młotem jakbym teraz zaczął wymieniać co zrobił dla muzyki metalowej czy death metalowej. Death jara nas wszystkich i wszyscy podziwiamy muzykę, jaką grał Chuck, nie ma co do tego dwóch zdań. Jednak największym fanem Chucka z nas jest zdecydowanie Pablo. Jego twórczość mocno skopała nam ryje i inspiruje po dziś dzień. A Jacek Hiro, SCEPTIC i DIES IRAE to jak najbardziej trafione strzały. W obu gra Jacek Hiro, którego Pablo bardzo szanuje, a w DIES IRAE grał oczywiście Doc. Z tego musiało wyjść coś zajebistego."

MS: Utrzymywanie się z grania to luksus zarezerwowany dla tak naprawdę niewielkiego odsetku muzyków. Szczególnie w gatunku takim jak metal. Czym zajmujesz się poza grą w DEPRIVED?
DEPRIVED: "Studiuję anglistykę i tłumaczenia polsko-angielskie i na odwrót. Pablo studiuje fizjoterapię, a Michał pisze magisterkę z psychologii. Jak widzisz, kurwa, nie ma tu jednego normalnego (śmiech). Ale marzymy o dniu, w którym będziemy mogli pokazać środkowy palec i żyć z napierdalania."


MS: Życzę wam tego z całego serca. Wróćmy jednak na sekundkę do SCEPTIC. Nie chcę tutaj nic nikomu zarzucać, ale Marcin Urbaś w jednym z programów telewizyjnych, do którego został zaproszony stwierdził, iż tak naprawdę "nie umie śpiewać, a w Scepticu wystarczyło mu wrzeszczeć". Czy zgodzisz się zatem z twierdzeniem, że aby być death metalowym wokalistą wystarczy głośno się drzeć?
DEPRIVED: "Chuja prawda. Gdyby tak było, każdy mógłby iść sobie do kapeli wrzasnąć i się cieszyć. To jest jak instrument, to trzeba ćwiczyć, podchodzić do tego z pasją, z zaangażowaniem. Jest masa pacjentów, co nie chcą się uczyć na niczym grać, więc myślą że tego nie muszą i łapią za mikrofon. No i wychodzi chujnia. Myślę, że to kwestia możliwości, talentu, zaangażowania i kurewskiego nakładu pracy. Jedni więcej, drudzy mniej, ale myślę, że jak z każdym instrumentem i tu trzeba ćwiczyć."

MS: Dużo w takim razie czasu poświęcasz swojemu perkusyjnemu zestawowi?
DEPRIVED: "Od dwóch do trzech godzin dziennie. Daleko mi do wirtuoza, ale robię co mogę żeby perkusja w DEPRIVED brzmiała jak należy."

MS: Instrumentalna część waszej twórczości jest mi już znana. Jestem zatem ciekaw tematyki waszych tekstów. Kto je pisze?
DEPRIVED: "Tekstami zajmuje się Pablo. Zdarza nam się jednak dużo rozmawiać na wiele tematów, które potem często stają się inspiracją do napisania tekstu. W naszych tekstach generalnie chodzi o wolność myślenia, nienaruszoną przez jakąś religię czy ekstremalne ideologie. W naszych oczach religia to narzędzie kontroli, swego rodzaju kajdany, które bronią ci pomyśleć tak jak czujesz, bo jeszcze kurwa nie daj bóg zrobisz po swojemu."

MS: Ok, dałbyś radę omówić pokrótce teksty trzech utworów, jakie znalazły się na waszym demo, czyli "Empty God", "Useless Hopes" i "Deprived of Wisdom"?
DEPRIVED: ""Empty God" mówi o tym, że samo słowo "bóg" jest tak naprawdę puste i jest jedynie słowem. Trzeba przejrzeć na oczy i zobaczyć, że modlisz się do kawałka drewna albo złota, które spasieni księża chcą mieć na ołtarzach, żeby lepiej się wiodło potrzebującym. "Deprived of Wisdom", jak tytuł wskazuje, mówi o ludziach, którzy pozbawieni są własnego toku myślenia, zagłuszeni przez wszystkie wymyślone przez ludzi zasady po to, by kierować tymi, którzy na to im pozwolą. Głównie chodzi tu o nasz ukochany kościół i wodę z mózgu jaką robi często bezbronnym wobec tego ludziom. "Useless Hopes" to natomiast przekonanie, że po śmierci czeka cię po prostu śmierć. Nie będziesz opierdalać się na chmurce ani siedzieć dupą w kotle. Tak my to widzimy."

MS: Co prawda Nergal skutecznie jak na razie pokazuje Wielkiemu Inkwizytorowi IV RP gdzie jego miejsce, ale nie wiadomo jak to będzie wyglądać za miesiąc, dwa. W jak głębokim poważaniu masz starania tych, którzy muzyków takich jak wy widzieliby najchętniej za kratkami?
DEPRIVED: "Nergal zrobił zajebistą robotę, bo pokazał, że w tym kraju nie wszystko kończy się na kaczkach, Zbyszkach, krzyżykach i moherach. Powiem ci generalnie tak: Im bardziej tacy ludzie jak Nowak uważają nas za chorych czy zdeprawowanych, tym zdrowsi i bardziej moralni się czujemy. Już raz przerwano nam koncert z powodu "złej muzyki i źle bawiącej się młodzieży". Od tamtej pory rzygać mi się chce od tych dobrych i prawowitych ludzi, którzy bawią się jak trzeba."

MS: No właśnie, z waszej rozpiski koncertowej wynika, że grywacie raczej lokalnie w miejscowościach śląskich. Czy zapuszczaliście się kiedyś dalej? Jakie są szanse, że zagracie np. w Krakowie?
DEPRIVED: "Generalnie skończyło się graniem tylko na rodzimym podwórku, a przynajmniej po części. Mamy za sobą koncert na Słowacji, przed nami koncert w Bielsku (niezbyt daleko, ale..) z samym SCEPTIC. Będziemy ruszać coraz dalej i myślę, że i na Kraków przyjdzie pora. Nasza managerka stara się o to byśmy nie skończyli w garażu marząc o takich koncertach."

MS: Pierwsze działania z waszej strony, by zagrać na festiwalu Metal Camp już za wami. Coś więcej o samym feście? Gdyby się udało, czy przewidujecie jakieś "efekty specjalne" typu klimatyczny image, odpowiednia oprawa wizualna...?
DEPRIVED: "Na pewno. Wiesz co, na pewno wzmocnimy nasz przekaz, gdy tylko dojdziemy do momentu, w którym będą na to warunki. Nie chodzi przecież o to by obrzygać córkę prezesa klubu czy zgwałcić cielaka na scenie. W knajpach i małych miejscach nie ma na to przestrzeni najczęściej albo mogło by to po prostu wyglądać na pastisz. Ale na pewno pod tym względem jest rozwój i w miarę możliwości, będziemy rozwijać możliwości przekazu."

MS: Jakiej setlisty można spodziewać się po was na żywo. Gracie jakieś covery, czy stawiacie wyłącznie na utwory autorskie? Stosujecie jakieś improwizowane zagrywki?
DEPRIVED: "Wiesz co, covery u nas generalnie nie chodzą. Stawiamy na nasze własne utwory z własnych głów, pomysłów i bebechów. Staramy się myśleć mocno nad każdym utworem. Zdarza nam się czasem podejść do sprawy luźniej i zagrać parę sekund czegoś, co normalnie gra się na organkach Casio w trzeciej klasie, ale wiadomo, że im poważniejsza impreza, tym bardziej chcemy przekazać to co siedzi w nas głębiej, gdzieś kurwa koło trzustki (śmiech)."

MS: Wracając do spraw związanych z waszą promocją. Kim jest Monika i jak sprawdza się w roli menadżera?
DEPRIVED: "Monika to przede wszystkim pasjonatka jeśli chodzi o muzykę i wszystko dookoła niej. Ma duże doświadczenie w kwestii prowadzenia zespołów, organizacji koncertów i tym podobnych spraw. Sprawdza się jednym słowem zajebiście. Każdemu życzę takiej osoby, przy której spokojnie granie może stać się dla ciebie najważniejsze, bo współpraca z Moniką tak właśnie wygląda. Myślę, że Rogaty uśmiechnął się do nas, że trafiliśmy na taką osobę jak Monika (śmiech)."

MS: Ma jakieś większe doświadczenie w kwestii współpracy z bardziej znanymi zespołami?
DEPRIVED: "Monika, z tego co mi wiadomo, stoi za większością sukcesów zespołu DUAL-COMA. To nie takie proste załatwić dobry koncert, u boku dobrej kapeli w dobrym towarzystwie, kurwa z dobrym piwem i kasą pozwalającą na egzystencję kapeli. Monika dokonuje tego. Jak to robi, tego kurwa mać nie wiem, stawiam na czary (śmiech)."


MS: A czy próbowaliście swoich sił wysyłając wasz materiał do cieszących się uznaniem wytwórni płytowych, takich jak chociażby Mystic Production?
DEPRIVED: Wiesz co, w trakcie wydawania demo przychodziło nam do głowy wiele nowych pomysłów, koncepcji. Będziemy je nagrywać najpewniej w tym roku i myślę, że to będzie bardziej odpowiednia chwila do spróbowania swoich sił w wytwórni. Póki co, prezentujemy nasze najnowsze kawałki na koncertach i myślę, że publiczność łyka tą wizję. Nasz styl zmienia się, naturalna kolej rzeczy. Muzyka zrobiła się bardziej agresywna, choć nie pozbawiona klimatu w naszym stylu. Rozwijamy się cały czas."

MS: I tak oto przyszła kolej na pytanie, które pragnąłem ci zadać od samego początku. Jak myślisz, czy istnieje jakaś granica (np. ramy gatunkowe), która byłaby w stanie ograniczyć wasz rozwój? Czy zakładacie możliwość mariażu waszej muzyki z odległymi stylistycznie gatunkami?
DEPRIVED: "(śmiech) To jest dobre pytanie. Dopóki jest rozwój, jest sens istnienia zespołu i grania muzyki. Wiesz co, nie sądzę, żeby na którejś płycie DEPRIVED gościnnie wystąpił raper albo kolo grający na liściu, ale na pewno nie zamykamy się na inne style. Tak naprawdę otacza nas różna muzyka i gramy to, co mamy w naszych sercach, a w naszych sercach jest metal . Ale jedno jest pewne. W dniu, w którym zaczniemy się ograniczać, rozwiążemy ten burdel, weźmiemy foremki i do domu."

MS: A jak wyglądają wasze próby. Zdarzają się jakieś zakrapiane spotkania w tym zakresie, czy totalna abstynencja wynikająca z dbałości o warsztat?
DEPRIVED: "Wiesz co, bywało w przeszłości tak, że w pewnym momencie próby grało za nas Tyskie czy Leżajsk (zajebiste piwko, swoją drogą). Ale jeśli chcesz coś osiągnąć i dojść gdzieś, to trzeba mieć świadomość, że takie coś skończy się opowiadaniem wnukom, że "ja to kiedyś miałem zespół. graliśmy w remizie na przeglądzie". To są wyrzeczenia, i ciężka praca również. Po próbie możemy spokojnie iść na piwko, ale nie ma przeginania pały w trakcie. Dajesz dupy na próbie, to dasz dupy na gigu."

MS: Teraz pytanie odnośnie tzw. roszad personalnych. Dwa lata temu miejsce za mikrofonem DEPRIVED należało do Cezara. To ten Cezar, o którym myślę, czy zbieżność pseudonimów?
DEPRIVED: "To zależy o jakim Cezarze teraz myślisz."

MS: CHRIST AGONY, MOON...
DEPRIVED: "Nie, nie, "nasz" Cezar to również wokalista, ale z innych kręgów. Nasze drogi się rozeszły, bo jego bardziej kręcił nu metal i okolice. Ale głosu ma kawał."

MS: Ok, zrobiło nam się trochę tego tekstu, więc na zakończenie może uchylisz rąbka tajemnicy humorystycznej strony gry w DEPRIVED... Nie wierzę, że nigdy nie przydarzyło się wam nic śmiesznego, niesamowitego, lub po prostu ciekawego... macie co wspominać?
DEPRIVED: "Masakrycznie rozpieprzył mnie jeden Słowak na koncercie. Facet po paru piwkach, zadowolony z koncertu, chciał wyrazić uznanie dla występu. Niestety, nauczył się słów, które nie bardzo rozumiał. W praktyce wyglądało to tak, że klepał mnie po ramieniu, ściskał dłoń i gratulował słowami "zajebiście, wypierdalaj!"(śmiech). To tylko jedno z masy wspomnień, która idzie za zespołem. Wiele jeszcze przed nami. Tych zabawnych, zajebistych, pewnie też kopów w dupę. Na wszystkie czekamy i jak mawia Monika - wszystko weźmiemy na klatę."

MS: I tak trzymać! Nie pozostaje mi nic innego, jak tradycyjnie życzyć wam samych sukcesów, rychłego podpisania intratnego kontraktu i tras z największymi! Zasługujecie na to!
DEPRIVED: "Kurwa, dzięki wielkie. Liczymy na to. Wszystkiego dobrego."

autor: Kępol
(grudzień 2009)



<<<---powrót