<<<---powrót



ANGELREICH - Nowa plaga


"The Plague" to najnowsze wydawnictwo szczecińskiego ANGELREICH. Brak dobrej promocji powodował, że o kapeli było mało słychać. Obecny wydawca Spook Records, miejmy nadzieję, że stanie na wysokości zadania i wypromuje ich. Naprawdę warto. Kapela porusza się w klimatach metal-core'owych w powiązaniu z elektroniką. Zachęcam do kupna płyty i zapoznania się z jej zawartością, a przekonywać nas będzie również Mateusz - wokalista kapeli. No to zaczynamy:

MROCZNA STREFA (Peter): Mateusz, zacznijmy naszą rozmowę od waszego ostatniego materiału "The Plague". Jestem pod wrażeniem. Bardzo ten materiał przypadł mi do gustu. Fakt, zawsze podobała mi się wasza muzyka, ale tutaj chyba osiągnęliście swój styl. Melodyjnie, brutalnie, wszystko odpowiednio stonowane, trochę nowoczesności (elektronika). Z jakim spotkaliście się odzewem na ten materiał?

ANGELREICH (Mateusz): "Przede wszystkim dzięki za miłe słowa. Fakt, ten materiał znacznie różni się od naszych dotychczasowych nagrań, jednak wszyscy ci, którzy śledzili nasze występy na żywo na przestrzeni ostatnich dwóch lat w zasadzie wiedzieli czego można się spodziewać po kolejnym wydawnictwie. Wiadomo, jednym podoba się to bardziej, innym mniej, w każdym razie z naszej perspektywy wygląda to tak, że chyba odkryliśmy coś, w czym czujemy się naprawdę dobrze. To, co można usłyszeć na "The Plague" siedziało w nas i kipiało od dłuższego czasu, fajnie więc, że wreszcie udało się nam wyjść z tym do szerszego grona słuchaczy."


MS: Powiedz jak przebiegała sesja. Wybór padł na studio w Szczecinie - "The Aesthetic". Czym kierowaliście się przy wyborze studia i jakie wrażenia po pobycie w nim?

ANGELREICH: "Wybór był w zasadzie prosty, gdyż studio The Aesthetic jest w własnością naszego gitarzysty Waldka, a nam chodziło o takie miejsce, w którym będziemy mogli spędzić maksymalnie dużo czasu bez nerwowych spojrzeń na zegarek. Nagranie przebiegało dość mozolnie i trwało blisko dwa miesiące plus kilka kolejnych na mix i mastering (powstało go jakieś 20 różnych wersji haha), jednakże pozwoliło to nam skupić się wszystkich niuansach, dokonać pewnych korekt w ostatniej chwili, tak abyśmy mogli być zadowoleni z końcowego efektu. Oczywiście nigdy nie powiem Ci, że jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani brzmieniem "The Plague", jednak mamy świadomość, że wyciągnęliśmy maksimum tego na co pozwalały nam zgromadzony sprzęt oraz samo miejsce."


MS: Jak powstawał materiał? Tradycyjnie w sali prób czy też korzystaliście z Internetu przesyłając sobie pliki muzyczne? Mieliście przygotowany cały materiał wcześniej, czy też całość powstała dopiero w studio, a wy wchodziliście z pewnym zarysem muzyki?

ANGELREICH: "Materiał na "The Plague" powstał prawie w całości już w 2007 roku, w przerwach pomiędzy licznymi wtedy koncertami. Do studia weszliśmy zatem już z gotową koncepcją całej płyty. Jeśli zaś chodzi o proces twórczy, to w naszym przypadku najczęściej wygląda to tak, że gdy chłopaki zgrają już wszystkie walające się po kątach motywy, ja dostaję gotowy kawałek i pracuję nad wokalami. Niestety, próby w pełnym składzie odbywają się sporadycznie ze względu na odległość jaką mam od siebie do Szczecina. Póki co, ten sposób pracy działa jednak bez zarzutu."


MS: Czyli zaraz po wydaniu splitu z Deathlike Existence zabraliście się za pisanie nowego materiału? Niestety nie miałem możliwości posłuchania tego splitu - możesz powiedzieć mi czy muzyka różniła się od tej na "The Plague"?

ANGELREICH: "Niezupełnie, od tego czasu musiało trochę upłynąć wody w... Odrze. Nasza część splitu z Deathlike Existence to było swoiste podsumowanie tego, co udało nam się zrobić w czasie zawirowań personalnych. Był tam jeden nowy kawałek "Taint the Blood Black", który zresztą możesz znaleźć m.in. na naszym MySpace, jeden powstały jeszcze w starym składzie, ale wcześniej nie zarejestrowany - "Drowned In a Heartbeat" oraz dwa kawałki z MCD "When the Lights Fade Away..." w nieco odświeżonej wersji. Co ciekawe, split ten fizycznie nie ujrzał światła dziennego ze względu na kłopoty finansowe wytwórni, ale jeśli chciałbyś go usłyszeć, to można go legalnie zassać z sieci."


MS: Muzycznie rozwinęliście się i to na plus. Muzyka wasza nabrała przestrzenności i jak wcześniej powiedziałem melodyjności. Ty też zmieniłeś trochę sposób śpiewania na mniej krzykliwy. Czy w tym kierunku zamierzacie się rozwijać? Jakie kapele was inspirują?


ANGELREICH: "Słuchamy wielu różnych kapel i nasza muzyka chyba jest wypadkową wielu stylów, które towarzyszą nam na co dzień. Myślę, że w przyszłości będziemy jeszcze odważniej brnąć w eklektyzm. Wyobraź sobie As I Lay Dying skrzyżowane z Nine Inch Nails - to mogłoby być dopiero ciekawe... Jest obecnie dużo fajnych i szalenie popularnych kapel grających metal core i to takich, którym bliżej do hc oraz takich, które idą w stronę death. Nam jednak zależy, aby w tym bądź co bądź hermetycznym gatunku znaleźć dla siebie jakąś niszę, stąd nie będziemy uciekać od eksperymentów. Sam zresztą usłyszysz wkrótce."


MS: Na płycie znalazły się trzy utwory odbiegające od pozostałych. Poruszają się one w klimatach bardziej ambientowych, muzyki elektronicznej. Jaki cel służył zamieszczeniu ich na płycie, czy tylko jako przerywniki?

ANGELREICH: "Generalnie chodziło nam o dość nieszablonowe uzupełnienie całej koncepcji albumu. W momencie tworzenia tych kawałków był to też swego rodzaju eksperyment z naszej strony, gdyż wcześniej nie mieliśmy doświadczenia z elektroniką. Cieszy nas jednak to, że ta część "The Plague" spotkała się z dużą sympatią recenzentów i "zwykłych" słuchaczy."


MS: "The Plague" wydaliście w Spook Records. Pamiętam, że wspominałeś o kłopotach z niemieckim wydawcą. Jak wspominasz współpracę z Fuck This Recordings i Noones Innocent Rec.? Chyba dzięki nim zaistnieliście na niemieckim rynku?

ANGELREICH: "Fuck This Recordings swego czasu bardzo nam pomogło zaistnieć w Niemczech, zwłaszcza we wschodniej części. Oczywiście poskutkowało to wieloma koncertami, niekiedy całkiem sporymi. Myślę, że na tamten czas było to optymalne rozwiązania, a zarazem duży honor dla stosunkowo młodej kapeli jaką byliśmy. Noones Innocent natomiast to był nieudany epizod, który w zasadzie nam niczego nie dał, niemniej nie chcemy tu winić nikogo. Wyszło jak wyszło, mówi się trudno. Obecnie Spook Records pomaga nam "wrócić do gry" w Polsce, gdyż przez długi czas grania głównie za granicą, troszkę o nas ucichło w kraju..."


MS: Trzeba wam przyznać, że jesteście aktywni koncertowo, macie za sobą sporo zagranych sztuk z wieloma kapelami. Pamiętasz może z kim wam się najlepiej grało i gdzie?

ANGELREICH: "Hmm, było tego naprawdę sporo, ale wiadomo że najciekawsze wspomnienia powodują koncerty zagrane w towarzystwie kapel, którymi się jarasz na co dzień. Szczególnie miło wspominamy niemieckie koncerty z Evergreen Terrace, Maroon, Deadlock czy Fear My Thoughts, release party po "Our Minds, Our Thoughts", gdzie grało m.in. Born From Pain, a z kraju to chyba Show No Mercy w Warszawie ze Sworn Enemy i występ u boku kultowego Integrity w Złotowie. Niemniej, oprócz tego zagraliśmy dziesiątki naprawdę sympatycznych kameralnych koncertów w różnych zakątkach kraju i Europy. Z pewnością będzie o czym opowiadać dzieciom i wnukom hehe."


MS: Możesz nam powiedzieć jaka to tytułowa plaga nas zaleje? Nadal poruszacie tematykę łamania praw zwierząt i ludzi, niszczenia naturalnych zasobów środowiska?

ANGELREICH: "Tak, nie da się ukryć, że na "The Plague" nie odstąpiliśmy od tematyki ogólnie pojętego Armageddonu. Trudno się temu dziwić, zwłaszcza w kryzysowych czasach jakie mamy obecnie hehe. A mówiąc zupełnie poważnie, obecnie biegnące konflikty w różnych zakątkach globu, istnienie rządów autorytarnych, a także brak odpowiedzialności dużej części populacji za środowisko w którym żyjemy, nakazuje być przygotowanym na swoistą plagę nieszczęść, która może nas dosięgnąć w każdym momencie. Nie szukamy w tekstach panaceum na całe zło świata XXI wieku, jednak zwracamy uwagę na pewne aspekty naszego codziennego życia, których świadomość istnienia może nas w pewien sposób uchronić przed katastrofą, lub przynajmniej skutecznie ją opóźnić."


MS: Na płycie znalazł się również wasz pierwszy teledysk do utworu "The Face of Your Fear". Jakie wrażenia po waszych aktorskich debiutach przed kamerą? Kto był pomysłodawcą teledysku i go zrealizował?

ANGELREICH: "Temat klipu istniał od dawna. Każdy fajny klip znaleziony w necie rodził pytanie: "czy my też tak możemy?". Co ciekawe, teledysk do "The Face of Your Fear" jest w 100% robotą naszą i zaproszonych do pomocy przyjaciół, począwszy od przygotowania scenografii, poprzez reżyserię i montaż. Nie kosztowało nas to zupełnie nic, poza ogromny wysiłkiem i nieprzespaną nocą, kiedy robiliśmy zdjęcia. Efekt całego przedsięwzięcia jest chyba niezły, co?"


MS: Jak przedstawia się współpraca ze Spook Records? Zaproponowali wam coś więcej niż tylko wydanie materiału? Wiążecie z nimi dłuższą współpracę? Mieliście jakieś inne propozycje wydania "The Plague"?

ANGELREICH: "Czasy są takie, że obecnie kapele takie jak my częściej szukają wytwórni niż same są szukane. Podobnie było ze Spook Records. Mieliśmy gotowy materiał i uderzaliśmy w różne, w większości znane nam miejsca celem wydania go. Ze względu na trudną sytuacje większości niezależnych labeli, w większości przypadków spotykaliśmy się z odmową. Spook Records to była w zasadzie jedyna wytwórnia, która zaproponowała nam wydanie "The Plague" praktycznie od ręki, a jako że materiał starzał się z miesiąca na miesiąc, była to dla nas kluczowa kwestia. O warunkach współpracy nie chcę nic więcej opowiadać, powiem tylko tyle, że są one zadowalające dla obu stron. A co będzie dalej? - zobaczymy. Nie ukrywam, że pracujemy usilnie nad nowym materiałem i życzylibyśmy sobie żeby ukazał się on nieco wcześniej niż za kolejne 2 lata."


MS: Powiedz mi jak przedstawia się szczecińska scena metal-core'owa w porównaniu z Polską? Gdzie jest najwięcej kapel poruszających się w rejonach metal-core'a? Kogo byście polecali?

ANGELREICH: "To pytanie chyba niekoniecznie do mnie, gdyż ja nie jestem ze Szczecinem na bieżąco. Z tego co mówią chłopaki, to obecnie jest chyba pewien zastój jeśli chodzi o metal core'owe kapele. Wiele z nich, jak np. Redeemer, Chiave czy Godsend rozpadło się lub znajduje się w stanie spoczynku. Z koncertami też jest raczej licho, gdyż pewien czas temu zamknięto ostatni fajny klub, który nie robił problemu z powodu obecności takiej muzyki. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że coś się w niedługim czasie ruszy..."


MS: Planujecie na najbliższy czas jakieś koncerty, festiwale letnie? Gdzie będzie można was zobaczyć w najbliższym czasie?

ANGELREICH: "Koncerty? - koniecznie, oby jak najwięcej! W najbliższym czasie chcielibyśmy się wyświetlić w paru miejscach aby promować "The Plague" i już w połowie kwietnia będzie można nas zobaczyć m.in. w Krakowie, Nowym Targu oraz Warszawie w towarzystwie poznaniaków z In Twilight's Embrace. Oprócz tego będzie pewnie sporo pojedynczych gigów w kraju i za granicą, a latem na pewno odwiedzimy Zvera Fest na Łotwie - największy alternatywny festiwal w krajach bałtyckich. Jeśli masz ochotę gdzieś nas upolować niebawem, to polecamy regularnie zaglądać na najpewniejsze źródło informacji o nas, czyli www.myspace.com/angelreich ."


MS: Dzięki za wywiad.

www.myspace.com/angelreich

autor: Peter
(marzec 2009)


<<<---powrót